Archiwa kategorii: Cytatowisko

Gadu-gadu

Czytam po latach kawałkami „Pięknych dwudziestoletnich”. Hłasko przesiedział się w niemieckim więzieniu. Ja nie siedziałem (wszystko przede mną), ale byłem w wojsku i potwierdzam prawdziwość poniższej obserwacji:
„W więzieniu istnieje pewna hierarchia ważności rozmów. Tematem numer jeden jest, rzecz jasna, niewinność każdego z więźniów i bolesna omyłka organów wymiaru sprawiedliwości. Tematem numer dwa jest nikczemność i przewrotność kobiet; dalej sport, najważniejsze decyzje życiowe , wspomnienia z wojny; głupota aktualnego kanclerza czy też prezydenta, zagadnienie istnienia Boga i lamenty nad złym wyżywieniem; przy czym ten ostatni problem staje się problemem  numer dwa – to znaczy przed przewrotnością kobiet – w piątek, kiedy to człowiekowi dają kawałek ryby z jakąś piekielną mazią. W sobotę jest już normalne koryto i pierwotna hierarchia rozmów zostaje przywrócona.”

Człowiek z tragedii antycznej

Po wielu latach czytam „Pięknych, dwudziestoletnich” Hłaski. Wydanie z roku  1989. Co o tyle ma znaczenie, że są tu zaznaczone ingerencje cenzury oraz to, że książka przy pierwszym kartkowaniu rozsypuje się w rękach.
„Od tego czasu Lolek-Partyzant zaczął pić; zarabiał przy tym na pijaństwo w sposób całkiem prosty – brał żelazny łom, szedł na róg do znajomego garbusa, który miał kiosk z gazetami, i prosił go o postawienie ćwiartki wódki. Garbus odmawiał; Lolek przewracał kiosk wraz z garbusem i teraz proponował garbusowi podniesienie kiosku, ale już nie za ćwiartkę, lecz za pół litra. Ponieważ do podniesienia kiosku potrzeba było trzech silnych ludzi, garbus zgadzał się i Lolek-Partyzant podłożywszy żelazny drąg stawiał kiosk wraz z garbusem i zainkasowawszy pieniądze, szedł na wódkę.
Nigdy nie mogłem zrozumieć, dlaczego garbus nie zgadzał się na pierwszą propozycję Lolka: na ćwiartkę, lecz twardo obstawał przy swoim, iż nie da nic, co w rezultacie kosztowało go dwa razy tyle. Był to niewątpliwie człowiek z tragedii antycznej i chodziło mu o element cierpienia – katharsis, który ratowałby jego klęskę od śmieszności.”

Prawidłowa odpowiedź braci Kaczyńskich

Nic tak szybko nie wietrzeje, jak dowcip polityczny. To prawda, ale nie całkiem. Lewicujący satyryk, Krzysztof Daukszewicz, notował w roku 1990 odzywki i hasła. Większość zwietrzała. Ale nie całkiem. Cytuję wybór. Bardzo przeszkadza to, że książka dosłownie rozpada się w dłoni. Jakie były czasy – tak była klejona.

  • Co to jest teraz pluralizm i demokracja, to wie teraz tylko Lech Wałęsa, ale wygląda na to, że prawidłową odpowiedź schowali na później bracia Kaczyńscy.
  • Na fasadzie Teatru im. Jaracza w Olsztynie ogromne hasło: „Lenin – twórcą światowej rewolucji!”. Poniżej skromny afisz bieżącej premiery: „Tato, tato, sprawa się rypła”.
  • Napis: „PZPR. Game over.”
  • „Żeby zreperować dziurę w chodniku, za Gomułki wydawało się decyzję, za Gierka organizowało czyn społeczny, za Mazowieckiego powołuje się fundację.” Józef Kuśmierek, „Tygodnik Gdański”

Krzysztof Daukszewicz, „Przeżyłem, panie hrabio”, Poznań 1991

Osiedlisko

Koszmarne osiedle betonowych klocków ściśniętych tak gęsto, że przypomina koszary wrzyna się w otulinę Wielkopolskiego Parku Narodowego. Gdzie sprawuję swoje piesze obrzędy.

Osiedle-koszmarek nazywa się za to pięknie – Osiedlem Poetów, bo te swoje trzy uliczki na krzyż mianowało takimi nazwiskami. Na tabliczce m.in. Halina Poświatowska.

Nieco zapomniana, choć w moich latach zaczytywały się w niej licealistki. Może dlatego, że szczęścia w życiu za wiele nie miała i jeszcze wadę serca na dodatek. No i zmarła stanowczo zbyt wcześnie.

ja minę
ty miniesz
on minie
mijamy
mijamy
woda liście umyła olszynie
(…)

„Koniugacja”

Grający z talerza

W liczącej sobie 30 lat z kawałkiem książce muzykologa Ludwika Erhardta „Sztuka dźwięku” rozróżnienie dotyczące środowiska melomanów. „Sprzedawcy aparatury Hi-fi dobrze wiedzą, że z muzykami trudno mówić o problemach aparatury Hi-fi, a z fanatykami Hi-fi nie ma co rozmawiać o muzyce. Jedni interesują się raczej głośnikami, a drudzy tym, co się z nich wydobywa”.
Poznałem sporo takich melomanów, dla których cała muzyka polegała na tym, aby ustalić, z którego głośnika lepiej słychać talerze w nagraniach Led Zeppelin.

Nie było, a jest

Czytam o rozmaitych metodach twórczych kompozytorów. Oczywiście, nic się nie pokrywa – każdy wybitny twórca pracował inaczej, uprawiał odmienne rytuały. Pytają Witolda Lutosławskiego o inspirację. „Zachodzi pytanie, czym jest inspiracja. Na to oczywiście trudno jest odpowiedzieć. Można tylko ten stan opisać. Jest to stan, w którym człowiek nabywa, z niewiadomych przyczyn, większych sprawności niż wynosi jego przeciętna. W jego wyobraźni powstają twory, które w niej przedtem się nie znajdowały. Najprościej moment taki opisać można w ten sposób, że nagle nabiera się świadomości istnienia czegoś, czego przed chwilą nie było.”
Tak: „coś, czego przed chwilą nie było”. Wydaje się, że bardzo prawdziwe i dość uniwersalne.