Archiwa kategorii: Wyrazy obce

Gluhwein

gluhwein – gorące wino gotowane z cukrem i przyprawami korzennymi. Mówiąc po ludzku – grzaniec. Kiedyś na dworzec też mówiliśmy banhof.
gondola – wierszyk zapamiętany ze szkoły:
Na gondoli, na gondoli
Jakaś para się kołysze
I zakłóca nocną ciszę.
gorżetka – „mały kołnierz futrzany szczelnie opinający szyję”. Moja ulubiona część garderoby. Niestety, nie widziałem w sprzedaży.
gradus – stopień, schodek. A ja słyszałem zdanie: U niewo było sorok gradusow. A nie chodziło o chorego.
grajzlernia – mały sklepik z artykułami spożywczymi. Czyli coś, co nie jest Tesco, Auchanem, Lidlem…
gratulant – składający życzenia. Miałem w wojsku kapitana, który uwielbiał gratulować. To go podnosiło we własnych oczach. Kolega stał przy pisuarze. Pisuar obok siusia kapitan. Spytał, czy już po promocji na podchorążego. Kolega, że już. Kapitan: No to wam gratuluję! I podał mu rękę.

Gigolo

giemza – „wyprawiona skóra kozy”. Tylko dlaczego tak wiele niewiast określa się tym mianem?
gigolo – „mężczyzna materialnie wykorzystujący zamożne kobiety”. A „mały gigolo, śliczny gigolo” z piosenki. Występuje następnego dnia po tym, jak się przesadziło.
girlsy – „dziewczęta występujące w zespołach tanecznych w rewii”. Przed wojną – „nagistki”.
glosator – „komentator rzadko używanych, niezrozumiałych wyrazów”. Niżej podpisany.
glosolalia – „pozbawione sensu skojarzenia dźwiękowe”. Rozmowa z Dorotą.

Gabro

fuzja – „ręczna broń palna używana w XVII-XIX w.” Staropolskie: „Kiedy pięćdziesiątka mija, dłuższa torba niż fuzyja”.
gabro – „skała głębinowa o budowie ziarnistej”, od włoskiego miasteczka Gabbro. Czy stąd wywodzi się nasze nazwisko Gabrowski?
gagat – „czarny bursztyn”. A gagatek?
galera – „dawny typ okrętu wojennego poruszanego za pomocą wioseł”. Stała komenda do wioślarzy w filmach o Andżelice i piratach: „Kołki w zęby, tempo trzydzieści!”
garować – „dąć ukośnie (o wietrze)”. Toast: Za tych co garują! – to za tych, którzy dują ukośnie?

Fumologia

Frasunek – „zmartwienie, troska, kłopot”. Co jest dobre na frasunek?
Frekwencja – „liczba osób zgłaszających się”. „Szanowna frekwencjo…!”
Frigidarium – „w starożytnych łaźniach rzymskich sala do ochładzania się”. Znaczy: klima.
Froter – „człowiek zajmujący się zawodowo froterowaniem posadzek”. Moja przyszłość.
Fumologia – nie nauka o fumach, lecz „nauka zajmująca się procesem i skutkami palenia tytoniu”.
Furiant – „ludowy taniec czeski w żywym tempie”. Jak by furiat tańczył furianta?

Forszlak

Foki – „ssaki wodne… stanowiące dwie rodziny: foki-uszatki i foki właściwe”. A nie prostszy byłby podział na foki właściwe i niewłaściwe?
Fonogeniczność – „szczególnie korzystna dyspozycja głosu do odtwarzania w radiu”. W roku 1985 startowałem w poznańskiej rozgłośni w konkursie na spikera. Odpadłem, bo miałem głos „niefonogeniczny”. Od tamtych czasów głos mi się bardzo zmienił…
Fontaź – „wstęga związana w fantazyjny węzeł”. Jeżeli brakuje mi czegoś z niemodnych już części garderoby, to właśnie fontazia.
Fordanser – „zawodowy tancerz na dancingach”. Jak się nazywał najsławniejszy polski fordanser?
Forszlak – „część cielęciny lub baraniny między dyszkiem a krzyżem”. Żebym ja jeszcze wiedział, co to takiego dyszek…

Flejtuch

filoneiozm – „zamiłowanie do tego, co nowe”. Cierpię na to, od kiedy pamiętam.
filować – m.in. „w hazardowych grach karcianych – powoli oglądać otrzymane karty dla mocniejszego odczucia hazardu”. Nie wiedziałem.
fitofagia – „żywienie się roślinami”. Mój ideał.
flejtuch – „dawniej: zwitek pakuł do przybijania naboju w strzelbie”.
flirtować – „bałamucić udając zainteresowanie miłosne”. Dlaczego „udając”? Myślałem, że flirt jest częścią – powiedzmy – procesu miłosnego. Bardzo wskazaną. Stanisław Jerzy Lec: „Gdyby wyżej stał u nas kunszt konwersacji, niższy byłby przyrost naturalny”.

Fatygant

fatygant – „mężczyzna nadskakujący kobiecie”.
„Jak w oczy spojrzysz teraz swojego prezentera,
Co dyskotekę robi i ma styl.
Straciłaś fatyganta, chciał kupić ci trabanta,
Czy warto było za tych parę chwil?

Twój ragazzo forda capri ci nie kupi,
„Buona notte” pewnie też nie powie ci.
Jeszcze wierzysz, że dla ciebie śpiewa Drupi
Ciao bambina, spadaj mała, tam są drzwi”.
Scritto: Jacek Zwoźniak

fidybus – „zwitek papieru do zapalania fajki, papierosa, cygara”. W filmie gangsterskim – banknot dolarowy.
figaro – m. in. „krótki staniczek damski bez rękawów”. Jak wygląda długi staniczek męski z rękawami?
figurant – m.in. „robotnik zatrudniony przy pomiarach mierniczych i wykonujący pewne proste czynności, jak ustawianie łat, tyczek lub innych znaków, naciąganie we wskazanych kierunkach taśmy mierniczej, utrwalanie znaków mierniczych itp.” Moje marzenie.
fiksat – „maniak, bzik, dziwak”. Ja.
filandria – „miłość fizyczna mężczyzny do mężczyzny”. Bardzo ciekawe. Wydawało się, że odczuwać miłość można „do” ojczyzny, MM, BB czy Doroty. Bo jak „miłość fizyczna”, to raczej mężczyzny „z” mężczyzną. Ale ja jestem hetero i za bardzo się nie znam.
filareta – „gr. miłośnik cnoty”. Ja.

Fecit

fecit – łac. wykonał. „Napis na dziełach sztuki obok podpisu artysty”. Który to malarz dopisywał: Najlepiej jak umiałem?
feler – „błąd, defekt, wada” „… westchnął seler”.
feroce – termin muzyczny: „dziko, wrogo”. Tak mieliby napisane w nutach muzycy zespołu Kat, gdyby używali nut.
fibroma – „włókniak, dobrotliwy nowotwór”. Nie wiedziałem, że są i takie.

Fascykuł

Fama – „u starożytnych Rzymian bogini wieści”. Stare, z wojska: „- Panie kapralu, fama niesie, że jedziemy na poligon. – Powiedzcie famie, że jest głupi”.
Fantastyk – „dziwak, chimeryk”. Ja.
Faradyzacja – „leczenie za pomocą elektrycznych prądów indukowanych”. Po raz kolejny film  „Psy”: „Z akumulatorem na jajach jeszcze nikt nie kłamał”.
Fascykuł – „zbiór papierów, dokumentów”. Dziś: folder.

Erekcja

entomolog – „specjalista w zakresie entomologii”. Uwielbiam takie definicje.
erekcja – m.in. „wzwód członka męskiego”. W odróżnieniu od żeńskiego.
esprit d’escalier – „odpowiedź, która przychodzi na myśl poniewczasie, >na schodach<”. Moja specjalność.
eufemizm – „wyrażenie bardziej oględne ze względów przyzwoitości użyte zamiast dosadnego”. PRL doprowadził eufemizm do mistrzostwa. Nie było sprzątaczek tylko „pracownice socjalne” albo „konserwatorki powierzchni płaskich” itd.