Archiwa kategorii: Czosnek

Jan Brzechwa „Wiosna”

Naplotkowała sosna
Że już się zbliża wiosna.
Kret skrzywił się ponuro:
-Przyjedzie pewno furą…
Jeż się najeżył srodze:
-Raczej na hulajnodze.
Wąż syknął :-Ja nie wierzę,
Przyjedzie na rowerze.

Kos gwizdnął: -Wiem coś o tym,
Przyleci samolotem.
-Skąd znowu –rzekła sroka-
Ja z niej nie spuszczam oka
I w zeszłym roku w maju
Widziałam ją w tramwaju.
-nieprawda! Wiosna zwykle
Przyjeżdża motocyklem.
                  
-A ja wam dowiodę,
Że właśnie samochodem.
-Nieprawda bo w karecie!
W karecie? Cóż pan plecie?
Oświadczyć mogę krótko,
Że płynie właśnie łódką!

A wiosna przyszła pieszo.
Już kwiatki za nią spieszą,
Już trawy przed nią rosną
I szumią –Witaj wiosno.

Zaspy Nad Birczą

Odpowiedź na to pytanie jest prymitywna, chamska, wulgarna. Nie bójmy się tego powiedzieć – cały Kot! W żadnym wypadku nie powinny jej czytać osoby poniżej. Ostrzegałem!

Było po polsku, jak tylko po polsku może być. Oto wierzba rosochata, pod którą Janko wygrywał na skrzypach – „wszystko mu w boru grało”. Koleiny się ścielą, dal zamglona, wierzba się stanowi. Z głębi – dwie kardynalne wieże klasztoru panien Benedyktynek, potocznie „Anna Kasarnia” (komu pocztówka – proszę bardzo). I – akcja!

Zanim opowiem – przeczytałem właśnie w sieci, że siostry Benedyktynki organizują rekolekcje na temat przykazania. Nie VII („Nie kradnij!”); nie czwartego („Czcij ojca i matkę…), lecz na temat przykazania, które mają w małym palcu: „VI: Nie cudzołóż!” „Ilość miejsc ograniczona!” Cóż, nigdy wcześniej nie mieliśmy problemów z VI przykazaniem. No, czasem tylko brakowało okazji…

Czytaj dalej…

Wspomnienia o Ojcu

Czy można powiedzieć, że jedzenie jet najbardziej niedocenionym bohaterem walki z komunizmem? (chodzi o podniesienie cen żywności przed wigilią, które spowodowało masowe strajki)

„Problemu mięsa nie rozwiążemy za pomocą samego mięsa” – zadekretował jeden ze światłych sekretarzy. I to znamy. Takoż znamy ceny mięsa jako awers smutnej sytuacji, że „na drzwiach ponieśli go Świętojańską”. Przypominać to, byłoby obelgą dla inteligencji czytelnika. Więc już zamierzałem rzucić portret klasyka reportażu wiejskiego, który swoje późne lata strawił na naukowe przedstawianie „świńskich dołków i górek”. Józefa Kuśmierka. Ale mi się skręciło.
Czytaj dalej…

Bieżąca zbierania

Internet w kwestii prezentów świątecznych: „Kiedy byłem dzieckiem, co wieczór modliłem się o rower. Potem uświadomiłem sobie, że Bóg nie działa w ten sposób, więc ukradłem rower i modliłem się o przebaczenie.”

Jeden lubi ogórki, drugi ogrodnika córki.

Dobry wojak Szwejk: „Nie wolno, ale można”.

Człowiek słyszy tylko to, co rozumie.

Samobójca – nie był zainteresowany ciągiem dalszym.

Wystawał jak głodny przed piekarnią.

Godfather: „Trzymaj swoich przyjaciół blisko, ale jeszcze bliżej trzymaj swoich wrogów.”

Wampir z Katowic

Jeszcze z zapisków satyryka Daukszewicza. Rok 1990. Pytania do Lecha Wałęsy w Toruniu:
– Kiedy wreszcie przestaną nas okradać te czerwone pająki?
– Zlikwidował pan socjalizm, czemu nie usunie pan Żydów z rządu?
– Kiedy kupię mojemu dziecku rower?
– Czy może pan przyrzec, że natychmiast, od pierwszego dnia, gdy pan zostanie prezydentem, nasz los się poprawi?

Napis:
Mazowiecki – szpieg sowiecki.
Wałęsa – kupa mięsa.

Tygodnik konsumentów „Veto”. Zapowiedź artykułu: „Wampir z Katowic – 24-letnia dziewczyna, córka prominenta, wychodzi nocą, aby gwałcić młodych górników”.

Katecheta z Kalisza do dziewięciolatków: „Bądźcie płodni i rozmnażajcie się, abyście zaludnili ziemię”.

W Szczawnie Zdrój jedna strona ulicy im Armii Czerwonej, druga strona im. Ofiar Katynia.

W Lubartowie ulicy Księdza Jerzego Popiełuszki Rada Miejska – na prośbę części mieszkańców – przywróciła poprzednią nazwę 1 Maja.

Krzysztof Daukszewicz, Przeżyłem, panie hrabio, Poznań 1991