Archiwa kategorii: Co niesie dzień

Ja nie mam nic…

Co ja mam wspólnego z tym Weinsteinem? Żadnej baby (to tylko mój punkt widzenia, Dorota, dla zasady, zapewne wyznaje odmienny) nie molestowałem. A dziś o molestowaniu przez Weinsteina (i kolegów) gadałem przez pół godziny. Ekipa nawet litościwie kazała mi siedzieć, bo zapewne nie byłbym w stanie przez 30 minut utrzymać się na nogach.:

Łódź. Pałacyk Herbsta, obok wielkie kilkupiętrowe tkalnie, przerobione na lofty oraz te w ruinie (na razie). No, muszą mieć gdzie filmować „Komisarza Aleksa”. W pałacyku – złote krzesło. Klasyka: „- Ty, a złoty zegarek też masz? To jednak każę cię zamknąć”.:

No i popisowa reszta tego szczytowego łódzkiego gustu. Zasłyszany komentarz członka wycieczki: „ – Taki fabrykant to sobie pożył!” Każdy, kto obejrzy pałacyk Herbsta, a zwłaszcza „Ziemię obiecaną”, chciałby być łódzkim kapitalistą. „Ja nie mam nic, ty nie masz nic, on nie ma nic…”: x 17 + film

Inspektor w ogrodzie

W łódzkim ogrodzie botanicznym tabliczka zabrania zbierania runa (cokolwiek to znaczy w odniesieniu do ogrodu). Idziemy, patrzymy, a tu dwie panie, takie raczej emerytki, dyskretnie podskubują krzak jakiejś róży czy głogu. Ach, jaką miałem ochotę podejść, błysnąć jakąś rzekomą legitymacją i przedstawić się jako inspektor ze Społecznego Komitetu Ochrony Ogrodu Botanicznego (naturalnie: po cywilnemu) i postraszyć panie kolegium karno-administracyjnym…:

Poza tym na tabliczkach w kółko, że można obserwować „zmianę barwy koloru jesiennego upierzenia liści”. Faktycznie.:

Get back!

Producent Harvey Weinstein molestował aktorki, telewizja moletuje mnie. Ekipa TVN-u przyjeżdża z panią praktykantką. Mówię: „Już oni tu panią wyuczą! Kłamstwa i manipulacji! Nie było się zapisać na praktyki do Torunia?!”:

I przeżycia wsteczne. Pabianice, cmentarz. Częściowo protestancki, z czasów, kiedy rozgrywała się akcja „Ziemi obiecanej”.:

Teaser

Teaser – choć pewnie wszyscy wiedzą – to ta część filmu, którą pokazują jeszcze przed napisami tytułowymi. Dla posmakowania. Więc ja też pokazuję teaser wczorajszej soboty. A potem będziemy do niej wracać, bo nic lepszego do roboty nie mamy. Więc: dla wejścia w atmosferę – cmentarz w Pabianicach.:

Łódź. Ogród botaniczny.:

Spacer po tamtejszych parkach.:

Podziwianie loftów.:

Pałacyk Herbsta.:

Muzeum sztuki nowoczesnej w Manufakturze. Hasior „Telewizja powiatowa”.:

Brzeziny pod Łodzią. Napis na kontenerze z odzieżą dla ubogich.:

Na chwilę skręciliśmy do Moskwy.:

Przed przedstawieniem w Teatrze Nowym krótka kawa w lokalu o nazwie Poczekalnia. Jest co poczytać, jest czego posłuchać.:

I sam teatr – o łódzkim getcie i Chaimie Rumkowskim.:

 

Mirror, mirror on the wall…

Znowu Łódź. W Teatrze Powszechnym (po raz kolejny) na przedstawieniu farsowym. Fabułka mniej więcej taka jak zawsze, typu mąż wraca wcześniej z delegacji. Publiczność zwożą tu autokarami. Jak autokar się spóźni, to nie szkodzi. Gromada widzów wchodzi w trakcie przedstawienia. Tym razem – jak się wydaje – byli nauczyciele (na konto ich branżowego święta). Jak podstarzała lampucera ciągnie młodego chłopaka do sypialni mówiąc: „Chodź, zabawimy się w Dzień Nauczyciela”, na widowni huragan braw. Teatr, obok niego liszajowatą ścianę pokryto litościwie muralem.:

Wieczorem jeszcze tylko na chwilę w Zaułku Różanym (Piotrkowska 3), który wyłożono kawałkami lustra. W moich stronach w latach 70-tych stać było na to tylko najbardziej bogatych wiejskich gospodarzy. Po zmroku nie bardzo te lusterka widać. Wrócimy za dnia.:

I coś sprzed miesiąca. Forty powyżej Krakowa – na przeciwległym krańcu miasta pysznił się Kopiec Kościuszki.:

Works in iron

Z okazji pogrzebu śp. Wiesława Michnikowskiego – w internecie miła fotka.:

Już zdążyłem zapomnieć, że jestem także nauczycielem akademickim. A tu rusza nowy sezon.:

I panie, które właśnie obroniły prace licencjackie i magisterskie napisane pod moim światłym kierownictwem.:

Dziedzictwo

Jeszcze bezlitosne wspomnienia. Kraków, Muzeum Narodowe, słynna wystawa „Dziedzictwo”, o tym, co przejęliśmy po przodkach. Zwracam uwagę na Kościuszkę, którego gnębi potworny kac.:

Jest jeszcze oryginał „Damy z łasiczką” teraz zwaną „Damą z gronostajem”. Pilnuje go non stop rosły ochroniarz. I tam oczywiście nie wolno robić zdjęć, ale z reprodukcją na korytarzu to prosimy bardzo. Dama z łasiczką i dama bez łasiczki.:

W galerii współczesnej (MOCAK), w ekspozycji stałej, od lat przyciągają mnie te same dzieła. Freud powinien się o tym wypowiedzieć.: