Archiwa kategorii: Co niesie dzień

Po co jest ten miś?

Piła. Koncert krakowskiego zespołu Kroke. Klimaty klezmerskie, bałkańskie, arabskie, a nawet jeden Grechuta. Ale wszystko uspójnione. Kontemplacyjne.:

Wcześniej kolacja. Oczywiście w restauracji „Miś”.:

Z trasy. Białostockie. Zjawiskowa cerkiew we wsi Puchły. Przewodniki piszą, że najpiękniejsza w Polsce.:

I – zupełnie nagle – kurort!:

Upał

+ 27. Po raz pierwszy w sezonie 2021. Najpierw spacerek.:

Potem – jak radzi poeta – pod lipę, naturalnie na końcu peronu w Rosnówku. Trzeba się spryskać, bo strasznie dużo gadu się podczepia. I następuje slow: jakieś 150 stron książki. Pierwsza, gdy szynobus nadjechał, ostatnia, gdy odjechał.:

Czytaj dalej…

Na bagnach

Bagniska ciągną się wzdłuż Biebrzy od Augustowa. My wcieliśmy się w nie na wysokości miasteczka Goniądz. Tu w sierpniu zeszłego roku opłakiwaliśmy wiadomość o śmierci Piotra Szczepanika (wiadomo: „Goniądz kormorany”). Która to wiadomość dotarła do nas poprzedniego dnia w Warszawie.:

Seans slow odbył się w lasku nieopodal wioseczki Budy. Bohaterem dnia był nowy fotelik zakupiony na mój użytek w białostockim Decathlonie (w kwestii siedzenia należy dążyć do perfekcji!). Dorocie przypadło moje dotychczasowe krzesełko.:

Po drodze oczywiście Tykocin, gęsty od turystów. Na szczęście bywamy tu również w lutym i w listopadzie.:

Wieczorem kino. Prawie pusta sala. „Jeden gniewny człowiek” z Jasonem Stathamem. Przez te programy telewizyjne od jakiegoś czasu oglądam wyłącznie filmy wybitne i znaczące (z komputera). Zapomniełem już jak bardzo można się wynudzić na przeciętnym filmie akcji…: