Archiwum kategorii: Co niesie dzień

Jesienny zygzak

Codzienną porcję truchtu tym razem przeprowadziliśmy w przypałacowym parku w Winnej Górze (nieoczekiwany hit minionego lata).:

A potem to już zygzakiem. Zaniemyśl.:

Deszczowy Śrem.:

Deszczowy Czempiń.:

Deszczowy peron w Trzebawiu.:

Portal dla Polonii przypomniał starszy tekst o Franciszku Pieczce.:

Z trasy. Śmiełów, park przy pałacu. Ogórdek Zosi (z „Pana Tadeusza”).:

I kościółek w pobliskim Lgowie. Który od czasu do czasu nawiedzam w celu, aby był nawiedzany.:

„Tak dziwna to chwila, brakuje słów…”

Dla zdrowia nad jezioro.:

Dla odmiany do Śmiełowa.:

W środowy wieczór Krzysztof Cugowski (z Zespołem Mistrzów) w poznańskiej Filharmonii. Pierwszy raz na koncercie Budki byłem bodaj w 1977, w rodzinnym Jarosławiu (w kinie „Westerplatte”). A głos pana Krzysztofa jeszcze bardziej piiękny i mocny. Przed każdorazowym wyjazdem na studia puszczaliśmy z bratem na full „Mojemu miastu na do widzenia”.:

I to, co elementarne: „Jest taki samotny dom”.:

Po drodze samochód i jeszcze jedna budka.:

DKF w Kościanie.:

W drodze

Przed południem obrony prac magisterskich. Dumny w gronie moich wypromowanych.:

W miesięczniku dominikanów „W drodze” o bieżących filmach uznanych za odpowiednio pogłębione.:

Z trasy. Jeszcze Narodowa Galeria w Pradze. Obrazy, które beztrosko pomijamy, bo zawsze ktoś robi sobie selfie na ich tle. Renoir, Picasso, Kokoschka, Rousseau, Klimt.”:

No-surprise day

Do Rogalina na chwilę.:

Z trasy. Praga. Galeria. Obrazy przed którymi przystajemy za każdym razem – ze względu na ich walory poznawcze, dydaktyczne itd. Frantisek Matousek w 1934 malował „Nokturno”, „czarny kryminał” po czesku.:

A Pravoslav Kotik instruował, co zrobić z nadmiarem wolnego czasu w weekend („Hospoda” 1924).:

Memories

W poznańskiej TV wspominamy pana Franciszka Pieczkę.:

W tygodniku „Przegląd” posumowanie rodzimego dorobku filmowego z Gdynią w tle.:

Z trasy. Praga, Galeria i obrazy niezmiennie zapładniające wyobraźnię: Vlasta Vostřebalová-Fischerová (1898 – 1963).: