Archiwa kategorii: Co niesie dzień

Nic

Dziś nie działo się nic nad wiadomym jeziorem i nad przygodnym stawem zarosłym zieloną pleśnią, nad który drugi raz już pewnie w życiu nie zbłądzę.:

Odsłuchane w samochodzie. Opowiadania Zygmunta Haupta z rozmaitych zbiorów. Dosłuchałem, bo w Gorlicach akurat jest kolejna edycja jego festiwalu. Tematy kresowe, wrześniowe, francuskie i amerykańskie. Bardzo gęsta proza. Obrazowa, konkretna, zwięzła. Te jego piętrowe wyliczanki rzeczy, które nieodwolalnie odeszły w historię…:

Absolutnie nic

Chodzi właśnie o to, by patrzeć na jezioro i by nie działo się zupełnie nic.:

A potem jeszcze posiedzieć pod sosną na nadwarciańskich łęgach w Czmońcu.:

Odsłuchane (prawie 12 godzin, dla niewidomych czytał Leszek Teleszyński). Ken Follett „Trójka”. O tym, jak Izrael kombinował nad bombą atomową w 1968 roku. Komercja, ale świetnie zrobiona. Jak zwykle u Folletta – zwykli ludzie w imadle Wielkiej Historii.:

Z trasy. Berlin. Wyprzedaż NRD.:

Czytaj dalej…