Archiwa kategorii: Co niesie dzień

Sosna rozdarta

W domu ciągle meblowanie po malowaniu i rotacja wszystkiego: od deski do prasowania po obrazy na ścianach (a gęsto u mnie na ścianach jak w antykwariacie). Podczas zakupów w markecie widzę nagle sosnę z Sokolnicy w Pieninach, obok której bywałem jeszcze jako nastolatek.:

A potem to już normalnie. Las.:

Ab ovo

Całymi dniami urządanie się na nowo po remontach i malowaniu. Ostra selekcja książek, czyli pożegnianie z kilkoma setkami kilogramów makulatury, którą trzeba wywieźć na jakiś bookcrossing. To samo z obrazami i „durnostojkami”, czyli gadżetami, które poprzywoziliśmy „na pamiątkę”, tyle że już nie pamiętamy skąd i po co. :

No, i powiesiłem na ścianie „pejzaż uniwersalny” kupiony w Lesku. Pasuje właściwie do każdej okolicy, którą nawiedzaliśmy w tym roku.:

Halloween. Nareszcie!

Wyjazd kończy się w tej samej galerii w Brnie, w której się rozpoczął. W Marksie & Spencerze miała być nowa dostawa… Tymczasem w handlu ogólnym już akcenty Halloween. Samo Brno jak zwykle. I ja jako kierowca jak zwykle piję kawę, a nie to co powinienem.:

Ołomuniec jest tak rozkopany, że nie mogliśmy z niego wyjechać przez godzinę. Ale wszystko wynagradza miejscowe muzeum sztuki nowoczesnej (niedawno gościło Mariusza Szczygła). Choć pani bileterka dwa razy się upewniała, że wiemy, po jaką sztukę przyszliśmy. A z galeryjki na stylowej wieżyczce samo miasto.: