Archiwa kategorii: Co niesie dzień

Jadziem, panie Zielonka…

Puszcza Zielonka – na północ od Poznania.:

Pobliskie Pobiedziska, które żyją historią – od piastowskich wojów po Gary’ego Coopera. A orzeł na pomniku to arcydzieło metaloplastyki.:

Na jałowym biegu „Żbik” w dówch częściach:

Zagraniczny turysta zamawia w restauracji „Słoneczna” (była taka w moim mieście, jak w dziesiatkach innych): „Pieczeń i fasolka!” Znaczy: ma gust! Światowiec!

Odsłuchane w samochodzie. Artur Conan Doyle „Sherlock Holmes i rytuał rodu Musgrave’ów”:

Lokaj okazuje się sprytniejszy od swojego pana. Niestety, przedobrzył.

Co robić..?

Zdjęcie czy filmik robiony telefonem nie oddają nawet w przymiarce tego, jak wspaniale jest teraz po polach i lasach. Trudno. Chodzi się i fotofrafuje się dalej…:

W sobotę w muzeum przyuważyłem pejzażyk uniwersalny, który pasuje z grubsza do każdej okolicy. A mu mnie całkiem podobny, kupiony w synagodze w Lesku, wisi sobie nad fotelem. Z tym, że mój ładniejszy!:

Na jałowym biegu… „Żbik”:

Trudno sobie wyobrazic bardziej wciągające pierwsze zdanie komiksu kryminalnego niż to: „Nad wsią Wólka Mała zapadała noc”.

Na całych jeziorach…

Bąk zapyla, jedlina się jedli, a jezioro jeziorzy.:

Obejrzane dzięki itd. Brytyjskie „Kłamstwo doskonałe” z Hellen Mirren. Sami wyrafinowani oszuści. Intryga z serii – kto kogo wkręci mocniej.:

Na jałowym biegu, „Żbik”, „Czarny parasol” + „Studnia” (intryga w dwóch częściach):

Kluczowy w całym śledztwie wydaje się – obok Żbika – „kapitan Suski”.
„Dyżurny sierżant MO łączy się z kierownikiem komisariatu i z pokojami dzielnicowych”. „Dokonamy naświetleń ultrapromieniem”. „Wydział kryminalny uważa, że włamywacz nie działał sam, ale pracownica piwiarni nie była jego wspólniczką, więc kto?…”

Zimny kraj, zimny maj

Leje, wieje i ogólnie jest nieprzyjemnie. Ogólnie zimny maj, jak w piosence Maanamu.

W sieci trafiłem na świeże zdjęcie słynnych mediolańskich galerii handlowych. A tak niedawno stałem tam w tłumie i o żadnym wirusie mowy nie było…:

Obejrzane dzięki… itd. „Ukryta gra”:

Produkcja: polski Netflix. Zaskakująco dobre, zwłaszcza ten demoniczny Pałac Kultury. I Robert Więckiewicz.

Snajper-intelektualista

Okolice Bydgoszczy. Zimno i deszcz, czasem z gradem. Nie ma nawet sensu wychodzić z samochodu. Tylko koło jakiejś wojennej mogiły, pod domem, gdzie zwisają sople, że tylko włączyć wtyczke i już jest Christmas. I setny mural powstańczy. Ten z karabinem i w okularach to chyba snajper-intelektualista.:

Na jałowym biegu. „Żbik”:

Robotę nadaje Helmut. Płaci 10 tys. dolarów. Wykonawcy – m.in. Boguś i Robuś. W śledztwo angażuje się nawet „posterunek gromadzki”. A bandyta ucieka do Czarnkowa – byliśmy parę dni temu, ale nie zastaliśmy…

U różowej studzienki

Muzeum w Poznaniu się otworzyło, więc poszedłem popatrzeć na starych znajomych. Na obrazach mnóstwo miejsc, które teraz są nieosiągalne: Normandia, Kazimierz, Wawel, Mazowsze, a nawet ryneczek Lidla i drabina, bo od satyra też można coś podłapać. Pozostaje różowa studzienka.:

Pochmurno i dżdż, więc tylko rutyna nad jeziorem.:

Kręta ścieżką poprzez las

Szreniawa. Mauzoleum Birnbaumów ledwie widać spoza listowia (a tu jeszcze legendarna tragedia). Mrówki przy robocie. Żeby u nas ludzie budowali w tym tempie…:

Na jałowym biegu. Kolejny „Żbik”.:

Cinkciarz nosi tu nazwę „konik dolarowy”. Taksówkarz odwozi rannego milicjanta na pogotowie i oczywiście nie chce nic za kurs – wiadomo, że milicjanta każdy chętnie podwiezie. Oficer MO: „Trwają poszukiwania za volvo…”

Prowizorka

Człowiek musi w życiu swoje przejść.:

Na jałowym biegu. Kolejny „Żbik”. Pewnie nie powienienem tego robić, ale ujawniam: jeden z napastników na bank to Jan Kurek. Podejrzewałem go od początku…:

Film obejrzany dzięki itd. Austriacki „Trafikant”. Terminator w wiedeńskiej trafice, niepokoje erotyczne, doktor Freud i Anschluss.: