Archiwa kategorii: Co niesie dzień

Szczep

Zaszczepiony jako nauczyciel (akademicki) na Targach Poznańskich. Niby jesteś umówiony z dokładnością do kwadransa, ale i tak cała parada zabiera trzy godziny. Są tacy, którzy twierdzą, że nie jest to czas tak całkiem zmarnowany…:

TVP pyta o pamięć i tożsamość, a u mnie i z jednym, i z drugim wyjątkowo krucho.:

Z trasy. Łowicz. Muzeum. Szlacheckie porterty trumienne. Sądząc z wyglądu każdy z tych szlachetnie urodzonych zszedł na jakąś wstydliwą chorobę. I wnętrze chaty łowickiej. Z miejsca poczułem się jak w domu.:

… ach, to ty

Zdrowe 10 km po lesie. W deszczyku, ale nie szkodzi. I samograje. Miejsce, gdzie kilka lat temu usłyszalem o śmierci pana Kulczyka.:

Oraz jezioro Kociołek.:

Poza tym – od wiosny pewnie nie ma już odwrotu.:

Z trasy. Szczypta sztuki (Zamek Ujazdowski).:

Pelplin, bazylika.:

Rżysko

Rankiem w poznańskiej TV o rocznicy premiery „Nocy i dni” w postaci serialu i w nawiązaniu o najsłynniejszych parach polskiego ekranu. Generalnie przebiegało to jak w znanym filmie: „Nie chce mi się z tobą…”:

W plenerze pustota i ścinki.:

Dawno nie zaobserwowałem szynobusa do Wolsztyna. Jak by mnie unikał. Bardzo mnie to niepokoiło. Ale gdzieś o 9. 30…:

Z trasy. Sopot, as usual.:

Warszawa, Zamek Ujazdowski. Dobrej sztuki nigdy za wiele.:

… wiatr mokrej ziemi zapach niósł

Całe Pomorze (gdzieś tak do wysokości Gniezna) pod śniegiem. A tu – proszę.:

Z trasy. Gdańsk Oliwa. Ludowe ule, te same co zwykle, tyle że przyprószone.:

W Pałacu Opata dzieła sztuki dokładnie te i takie, jak je wizytowaliśmy jesienią. Niektóre wypiękniały.:

I moja ulubiona praca: Tomasz Kopcewicz „Kłopoty to nasza specjalność”, olej na płótnie 2015.:

Za oknami slynny park oliwski.:

The road to Hel

Żarty żartami, ale pewne rzeczy trzeba jednak było posprawdzać. Na przykład, czy Westerplatte jeszcze się broni. Niestety… Ale teren patrolują funkcjonariusze znakomitej firmy ochroniarskiej. Kto wie, czy gdyby to właśnie im powierzono ochronę placówki, wojna nie potoczyłaby się inaczej?:

Do Helu na końcu półwyspu pojechaliśmy zprawdzić, czy Neptunowi aby to czy tamto nie odpadło w trakcie niedawnych mrozów. Otóż – nie!:

Karwia. Przypomniało mi się, że Daniel Olbrychski po każdych wakacjach powtarzał na widok potomka wracającego z wakacji: „Z Karwii syn przyjechał”.:

Poza tym Gdańsk jak Gdańsk. Co najlepiej widać ze Góry Gradowej.: