Archiwa kategorii: Co niesie dzień

Love parade

Ołomuniec.:

W nim zjazd młodzieży katolickiej z całych Czech. Tylu ich, ilu u nas w jednej skromnej grupie pielgrzymkowej na Jasną Górę.:

Ale my pielgrzymujemy do miejscowego Muzeum Sztuki Współczesnej. Tam – same rozczarowania. Bo Kantora (bez profanacji parasola), Abakanowicz i Winiarsiego to możemy zobaczyć u nas. Winiarski to te czarne i białe krateczki. Ostatnio podziwialiśmy go w Bydgoszczy.:

Brno. Ten obelisk kiedyś coś mi przypominał. Nawet się oburzałem, że stoi w miejscu publicznym. Teraz już nie pamiętam, o co chodziło.:

Maria Koterbska „Parasolki, parasolki”…:

No i słynny „Pink Tank”. Takim czterej pancerni powinni byli atakować. Zanim by Niemcy ochłonęli, paru by odstrzelili. Love parade!:

W centrum

Sprawy wygnały mnie na miasto. Parę kroków piechotą. Powiało! Widok przed Operą.:

Paderewski posuwa do przodu jak Barry Gibb na dyskotekę.:

W centrum postawili nowy budynek. Podobno perła architektury. Tylko do otoczenia przystaje jakoś słabo.:

No i TEN sklep po drodze. Z zażenowaniem spojrzałem na to, co miałem na sobie.:

W Muzeum Narodowym odruchowo zatrzymuję się przed tymi samymi obrazami co zawsze. To wiele mówi o mojej podświadomości.:

Tym razem wpadł mi w oko obraz Bronisława Bartela „Walcownia” z 1949. Socrealizm się jeszcze na dobre nie zaczął, a on już wiedział, co malować.:

Lunęło

Jak tylko dojeżdżam do lasu, zaczyna lać jak z cebra. Wracam. A przecież droga przed samochodem może wyglądać jak jeszcze niedawno na Litwie. :

Więc, w ramach wspomnień, świątki z warszawskiego Muzeum Etnograficznego. Na końcu mój ulubiony apostoł.:

Pokłosie

W nocy ostro zagrzmiało i lunęło.:

No i drzewa umierają leżąc.:

Od rana duchota. Muszki tną nawet na ściernisku.:

Więc wspomnienie łanów suwalskich, z miejsca, gdzie schodzi się granica rosyjska, polska i litewska.:

I moje wyobrażenie metaforyczne: pień spróchniały od środka.:

Wycinka

W Wielkopolskim Parku Narodowym ryk pił słychać z daleka. Jestem pewien, że wycinają wyłącznie drzewa nadgryzione przez korniki.:

Poza tym skracam spacer, bo duszno i muszki tną jak oszalałe.:

Po drodze jarzębina. Czerwona!:

Wspomnienia. Litwa. Troki. Na wyspie zamek krzyżacki (zrekonstruowany).:

Tu na razie jest ściernisko…

W Głosie Wągrowieckim – obok drukowanej wersji tego bloga – lecą sobie teksty na śmieszne tematy.:

W Przeglądzie o Maryli i jej jubileuszu.:

Poza tym dookoła ścierniska:

Oto sprawca!

Na działkach już jesień.:

W sektorze lipowym też.:

Wspomnienia. Litwa. Druskienniki. To taki ichni Ciechocinek. Kiedyś na wakacje jeździł tu Piłsudski.:

 

Już po

No i po żniwach. A jeszcze niedawno pyszniły się tu takie łany. Komu to przeszkadzało:

Róże przekwitają…:

Na jeziorze Jarosławieckim ostatni plażowicze.:

I ławeczka w lesie też pusta…:

A może zamiast łazić po lasach przenieść się do pobliskiej siłowni?:

Jeszcze parę zakrętów i jesień.:

Wspomnienia. Litwa. Miasteczko Mariampol.:

Małe miasteczko, ogromny plac centralny. No, gdzieś te komunistyczne celebry musiały się odbywać…:

Odsłuchane na leśnych ścieżkach. Władysław K. Śmigielski „Tajemnica Rafaela”. Uroczo nieporadna powieść kryminalna o dziejach słynnego obrazu Rafaela.: