Archiwa kategorii: Co niesie dzień

Pane, to je horor…

Praga. Pierwszy raz za granicą od dwóch lat. Więc bardzo ostrożnie. Ten sam hotel co zwykle, nieopodal starcji metra Roztyly. Praga jak by spuściła z tonu, zresztą jak cały świat. Na Vaclavkich Namestach czytam książkę dzięki temu, że Dorota elmentarne zakupy w sklepie Marx&Spencer czyni w rekordowym tempie dwóch godzin.:

… go home!

Niedzielny wieczór w teatrze w Supraślu. „Wierszalin. Reportaż o końcu świata wg. Włodzimierza Pawluczuka”, reż. Piotr Tomaszuk. Rzecz o proroku Ilii i postaciach pokrewnych. Wszystko rozgrywa się w wioseczkach i w cerkwiach, w których bywaliśmy. Porywające, dopracowane, pomysłowe. Biliśmy beawo na stojąco. Dekoracje po spektaklu.:

Po drodze do domu Warszawa.:

No i chciałby człowiek zjeść w lokalu na Świętokrzyskiej, gdzie przed rokiem dopadła nas wieść o odejściu Piotra Szczepanika, a tu – masz!:

Odsłuchane w samochodzie. Dorothy Uhnak „Fałszywy świadek” (1981). Nowojorska pani prokurator na tropie napastnika, który dopadł sławną prezenterkę TV. Potoki ględzenia na każdy temat, który jej się akurat przypomni. To już nasza Barbara Gordon (słuchaliśmy jak leci całe zeszłe lato) bardziej się powściągała.: