Wszystkie wpisy, których autorem jest Wiesław Kot

Che cosa?

W kinie w Lublinie – wprawdzie nie byliśmy, ale w Teatrze (Osterwy) jak najbardziej. Klasyk: „Marat/Sade”, wiadomo.:

W roli dyrektora domu wariatów Jerzy Rogalski. Jak dla mnie ciągle porucznik Jaszczuk z wiadomego serialu. No, może jeszcze z „Wesela”.:

W Lublinie zapowiadają się i inne gwiazdy. Na Drupiego chętnie bym przyjechał.:

Po drodze strasznie burzowo.:

Rawa Mazowiecka, gdzie w samym centrum upamiętniono zapewne poległego kibica.:

Lublin. Che cosa?:

Nocleg wypadł w Świdniku. Świdnik: widok ogólny.:

Pół godziny dla Mosiny

Dla otrzeźwienia od laptopa pół godzinki w Mosinie. Mosiński „elegant” na posterunku.:

Czas płynie tu jak w Drohobyczu Schulza: nagle zwalnia i przyspiesza. Wędkarze na tablicy na rynku już chwalą się sukcesem z lipca. Ale zeszłego roku.:

A plakat poznańskiego Whisky Show, na którym bawiliśmy tak – wydawałoby się – niedawno już przykryty przez świeższe wydarzenia.:

W witrynie sklepu alkoholowego nie ma już skrzynki z „radziecką amunicją”, jest za to „apteczka leśna”. Jakże na czasie!:

Obok „żabka”.:

Jakieś zaległe migawki z podróży. Podcienia.:

Radio Poznań, piątek 23 czerwca 2017

Mili Państwo,
Dziś z kwiatami do Wandy. Internet ma dla niej rymowankę dość zawiłą, ale co tam. Jak kto w szkole przebrnął przez koncert Wojskiego na rogu i Jankiela na cymbałach to niestraszne mu nawet:

Wandzie słodkiej tak jak miód
Trzy stokrotki, kwiat jabłoni
– tak nawiasem skąd go wziąć, jabłonie już chyba przekwitły –
I lat życia chyba stu
Niechaj dziś jej los zagoni
Wszystkie troski w kozi róg.

Może to nie najlepszy moment, ale z filologicznego obowiązku przypominam, że imię Wanda wywodzi się od nazwy wschodniogermańskiego plemienia Wandalów. Encyklopedia: „Bezwzględność i zaciętość, z jaką ten lud dokonywał swoich podbojów, przeszła do historii pod nazwą wandalizmu”.

Dziś – proszę Państwa – dzień Służby Publicznej. A służba prywatna? Służba prywatna ma dziś wychodne.

Dziś także Międzynarodowy Dzień Wdów. Obchodzić go powinna każda, nawet czarna wdowa.

Bo na przykład w Luksemburgu – z Poznania osiem godzin autostradą, sprawdzone – dziś Dzień Wielkiego Księcia. A u nas w tym temacie bieda. Kasia Sobczyk już w 1966 roku pytała niespokojnie: Gdzie jesteś, Mały Książę. I do tej pory księcia ani widu, ani słychu.

W bieżącej politycy ostatnio zawrotną karierę robi rzeczownik szambo. Politycy uprzejmie zwracają sobie nawzajem uwagę, że kolega z partii przeciwnej wpadł właśnie do szamba, tkwi w szambie po uszy, że już nigdy nie wyjdzie z tego szamba i tak dalej. Ale to tylko krotochwile i metafory. Bo tak naprawdę to do szamba wpadła pewna jałówka w podkościańskiej wsi o trójczłonowej nazwie: Stara Przysieka Druga. Interweniowała straż, krówkę wydobyła z impasu i przy okazji podaje, iż: „Zimą kościańscy strażacy ratowali jelonka, który nie umiał poradzić sobie na lodzie i utknął na zamarzniętym rozlewisku. Wyjeżdżali także do przymarzniętych do lodu ptaków. Latem bywają wzywani do usuwania gniazd os czy szerszeni, ale przysłowiowe koty na drzewie zdarzają się sporadycznie”.

A skoro zgadało się o dwu i więcej członowych nazwach wsi wielkopolskich, to przypominam, że ozdobą naszego regionu są, między innymi: Huta Pusta, Strzelecki Gaj, Nowe Budy, Wybudowanie pod Grzępami, Śluza Trzynaście, Żabia Ameryka. A propos Ameryki. Zamarzyłem sobie pojechać do Lizbony, naturalnie tej położonej w okolicy Wronek, bo w tej banalnej, portugalskiej byłem już dawno. Trzy razy podchodziłem do tej wielkopolskiej Lizbony, bo GPS był bezradny i ja z nim. Otóż do tego przysiółka wiedzie tylko jeden drogowskaz, bo Lizbona własnego oznaczenia nie ma. Tworzą ją ze trzy domostwa usytuowane w morzu kukurydzy. Reżyser Wim Wenders, który nakręcił słynny film „Lisbon Story”, jak by zobaczył to cudo, popadłby w depresję z żalu, że swoją kamerę skierował nie w tę stronę.

A powiada przysłowie: co wieś to inna pieśń.

Grunt, żeby wieś była spokojna i wesoła, czego z centrum Poznania życzy Państwu
Wiesław Kot

Ty zakwitniesz różą…

Zmierzch – o 21.00 – pod Rosnówkiem. Rzadki okaz.:

Zaległości. Kujawy. Niespodziewane muzeum, jeszcze bardziej niespodziewany monument.:

Zamek Ujazdowski, cd.:

Golub-Dobrzyń. Zdjęcie zrobione ukradkiem, bo jakoś nie wypadało. Pani bileterka (w pewnym już wieku) przebrana za uczennicę Hogwartu. Każdego, kto znałby przyczynę, prosi się o kontakt.:

Radio Poznań, czwartek 22 czerwca 2017

Mili Państwo,
22 czerwca mamy Światowy dzień garbusa, oczywiście samochodu ze stajni volkswagena o słynnej łukowatej karoserii. W Boże Narodzenie roku 1956 ogłoszono tryumfalnie – w zachodniej prasie – że od końca wojny do 1955 r. zachodnioniemieckie zakłady samochodowe w Wolfsburgu wyprodukowały milion volkswagenów „garbusów”. My w tym czasie mieliśmy problemy nawet z „warszawą” o konstrukcji ściągniętej z radzieckiej „pobiedy”, a ta była skopiowana z samochodów Forda. A przecież „garbus” wcale nie był techniczną nowością. Zarys jego konstrukcji Ferdynand Porsche przedstawił w Ministerstwie Komunikacji III Rzeszy już w roku 1934. Silnik miał moc 26 koni i spalał 8 litrów benzyny. Führerowi „garbus” bardzo się spodobał. Przepowiadał, że „ten samochód poruszy Niemcy”. I pewnie by tak było, tylko zakłady produkcyjne szybko przestawiły się na produkcję całkiem innych pojazdów. Ale to już znamy z historii, niestety.

No żeby być na bieżąco zapodajemy, że tegoroczny zlot miłośników Garbusów – i ich maszyn oczywiście – odbędzie się od najbliższego piątku do niedzieli w Przybrodzinie. GPS – Wielkopolska, powiat słupecki gmina Powidz.

I ważne rocznice muzyczne. 22 czerwca 1960 roku zawiązała się grupa bigbitowa Czerwono-Czarni. Jeżeli chodzi o solistów, to było tu trochę nieporozumień z nazwiskami. Śpiewał tu Czesłąw Niemen, który nie nazywał się Niemen, lecz Wydrzycki, Kasia Sobczyk, która miała na imie nie Kasia, lecz Kazia i Antoni Kaczor, który na scenie występował jako Tony Keczer.

A 22 czerwca 2013 roku u nas na Narodowym Paul mac Cartney grał i śpiewał jako Paul Mac cartney. A jak zaśpiewał Hey Jude, to poprzednia ekipa rządząca wmontowała go w teledysk demostrsujący osiągnięcia naszego kraju. Były różne huty, stocznie, bociany i łany zboża, a na koniec MacCartney, który na widok całego tego dobra az się chwyta za głowę. Co nas prowadzi do Sławomira Mrożka, jego sztuki „Indyk”, w której chłopi nie mogą się nadziwic, że indyk zniósł kwadratowe jajo. Cytuje klasyka:
Ano, zdziwił ci się on raz, aż się za głowę złapał…
CHŁOP III To i co, że się złapał za głowę? Nie dziwota.
CHŁOP I Poczekajcie krzynę. Złapał ci się on, a jako że
był silny okrutnie, głowa mu w rękach została.
CHŁOP II Musi w szyi był słaby.
CHŁOP I W szyi był słaby, ale za to w rękach silny…

Kryminalna Wielkopolska. Do szkoły podstawowej nr 1. W Złotowie wkroczyła policja. Okazało się, że uczniowie sprytnie podejrzeli hasło w e-dzienniku zawierającym oceny, weszli na stronę, poprawili sobie jedynki, skasowali uwagi i podciągnęli inne oceny. Po policji zajmie się nimi sąd rodzinny i sąd dla nieletnich. W imieniu społeczeństwa Wielkopolski i własnym proszę o darowanie uczniom życia.

Łączę stosowne wyrazy
Wiesław Kot

Łany o zmierzchu

Wieczorem krótki wypad do lasu, bo od siedzenia przed kompem mózg się mąci.:

Przesilenie letnie i Kupała – tuż. Myślałem, że zakwitnie, ale …:

Zaparkowałem pod chińskim sklepem po sąsiedzku i dostrzegłem swoją życiową szansę. Tylko czy by mnie przyjęli. Klasyk powiada: W tym kraju nie ma pracy dla ludzi z moim wykształceniem.:

Wspomnienia. Ciechocinek.

W Ślesinie ścisk jak cholera, bo pod miastem zalew. Gdy perspektywa uzyskania pizzy przedłużyła się do godziny, poszliśmy złożyć hołd panu sprzedawcy gęsi.:

Brodnica. Dorota lokalna.:

I – czy tylko mnie to śmieszy?: