Wszystkie wpisy, których autorem jest Wiesław Kot

On line

Zajęcia zdalne. Trochę zabawne uczucie, gdy wykładam przez godzinę, a nie widzę i nie słyszę żadnego ze słuchaczy.

W lesie ktoś powiesił komunikat. Nie wiadomo, czy się cieszy, czy chwali, czy oczekuje nagrody? Sam odchodzę od słuchawek (w lesie). Telefon w bocznej kieszonce ustawiony głośniczkiem do góry daje doskonały odsłuch, a jednocześnie nie niweczy leśnej ciszy. Ale – co kto woli.:

Z trasy. Łódź Muzeum Sztuki Współczesnej (M2), to przy Manufakturze. Tam ciągle tłok, a przed sztuką awangardową dość luźno.:

Awas nie żyje!

Wojciech Pszoniak. R.I.P.:

Na Uczelni dziś pierwsze zajęcia online. Studenci przedstawiają się na moim pulpicie w trakcie wykładu zasadniczo w postaci awatara. Jestem pewien na 95%, że tego co mówię, słuchają również awatary. Nie psuje mi to bynajmniej nastroju.

TV ciągle świętuje półwiecze „Rejsu”.:

 

Z trasy. Setki razy słyszałem w wiadomościach dla kierowców o „węźle Wiskitki” na A2. W samych Wiskitkach nigdy nie byłem. Do soboty.:

W Łodzi, na cmentarzu Na Dołach szukaliśmy alei zasłużonych, ale coś pomyliliśmy i wylądowaliśmy w innej częsci nekropolii. Pytamy, gdzie tu spoczywają zaslużeni, ale nikt nie potrafi wskazać. Jedna pani odpowiedziała pytaniem: A skąd ja pana mogę znać? Dorota wyjaśniła, że gram w serialu. Ależ tak, no jasne! Ale ci mniej zasłużeni też są interesujący.:

Dzień (bez) Dyni

Pojechaliśmy do Komornik na doroczne Święto Dyni, ale odwołali. Więc tylko kilka fotek przez płot.:

Na pobliskiej alei kasztanowej też niezawesoło.:

Więc z tej rozpaczy kopneliśmy sie do Gniezna na tatara, gdzie właściciel pilnuje itd.:

Gniezno nieskończenie smutne. Nasz ulubiony teatr zamknięty. Jedyna pociszające rzecz to zając (stawiają je tam jak Krasnale we Wrocławiu) w stroju powstańca wielkopolskiego. Bardzo ciekawa koncepcja!.:

A serce zostało w Żyrardowie. Między inymi w uroczej kawiarence „Telegraf”, gdzie wytelegrafowaliśmy śniadanie. Generał „Nil” na muralu przypomina Witkacego. Jest tu i pomnik Papieża, ale nie tak konceptualny niż ten najnowszy w Warszawie, niestety…:

TVP1 pokazała, jak przez sekundę mówię o pięćdziesięcioleciu „Rejsu”. Pierwszy raz w maseczce. Poczułem się jak Zorro.: