Jezioro bez końca

Tekst reżysera. Swoich dni dożywają dwaj pisarze. Niegdysiejszy autor tasmowych powieści (w typie Nienackiego) i zbuntowany poeta przeklęty (w typie Wojaczka). Ten drugi to żebrak, pierwszemu z lepszych lat został domek pod lasem (na Mazurach). Ale rodzina już przebiera nogami, aby go oskubać.
Ignacy Gogolewski:

Jezioro bez końca reż. Jan Warenycia

Pucio – pucio

Gniezno. Miałem przemiłe spotkanie z publicznością festiwalu w lokalu o nazwie Misz-Masz, co idealnie oddawało to, co miałem do powiedzenia. Po spotkaniu pani Krystyna poprosiła o podpis na książce o PRL-u. Zanim się zreflektowałem, że powinienem napisać: Dla sympatycznej panny Krysi… zdążyłem tylko wpisać „Pucio – pucio”:

Poza tym gala, z werdyktem, nagrodami itd. Scena na chwilę przed.:

Na koniec zorientowałem się, że impreza odbywa się w dawnej siedzibie masonerii. Gdybym wiedział, moja noga by tam nie postała!:

Agata Christie „Morderstwo to nic trudnego”

Agata Christie „Morderstwo to nic trudnego”:

Małe miasteczko i głęboko zakonspirowany seryjny morderca.
Cytaty:

Zastanawiał się, czy starsza pani zatrzyma się jak nie nakręcony zegar, czy też będzie mówiła przez całą drogę do Londynu. Ale w istocie niezbyt mu to przeszkadzało, ponieważ uwielbiał swoją ciotkę Mildred i pamiętał, że kiedyś dała mu pięć funtów. Poza tym takie stare damy jak jego towarzyszka podróży i ciotka Mildred miały w sobie coś niezwykle miłego i typowo angielskiego. W Mayang Straits nie spotykał takich kobiet. Kojarzyły mu się ze śliwkowym puddingiem na Boże Narodzenie, krykietem na wsi i płonącym kominkiem. Były czymś, co człowiek docenia dopiero wtedy, gdy jest na drugim końcu świata.

Będę musiał wymyślić jakiś kamuflaż – powiedział Luke, uśmiechając się szeroko. – Co proponujesz? Artysta? Chyba nie… nie potrafię rysować, nie wspominając już o malowaniu. – Możesz być artystą awangardowym – zasugerował Jimmy. – Wtedy twoje umiejętności nie miałyby większego znaczenia.

Należała do kobiet, o których wiedziało się tylko tyle, ile same postanowiły ujawnić…

Autorzy nigdy nie uśmiercają swych bohaterek – zaoponowała Bridget. – Tak, ale… – W samą porę przerwał. – Co chciałeś powiedzieć? – Nic ważnego. Dziękował Bogu, że nie dokończył zdania. Nie można przecież powiedzieć atrakcyjnej młodej kobiecie: „Ale ty nie jesteś bohaterką”. – Bohaterki są porywane – ciągnęła Bridget – wtrącane do więzienia, zatruwane gazem albo zatapiane w piwnicach. Zawsze grozi im niebezpieczeństwo, ale nigdy nie giną.

Domysły starszych pań niejednokrotnie się sprawdzały. Moja ciotka Mildred była wprost niesamowita! Czy ma pan jakieś ciotki, doktorze? – Nie. – To wielki błąd! – powiedział Luke. – Każdy człowiek powinien mieć ciotki. Są przykładem triumfu sfery domysłów nad logiką. Ciotki często wiedzą, że pan A. jest oszustem, ponieważ przypomina im pewnego nieuczciwego lokaja, który kiedyś u nich służył. Inni, rozsądni ludzie twierdzą, że taki zacny człowiek jak pan A. nie może być oszustem. Ale te starsze panie zawsze mają rację.

Awangarda

Gniezno. Festiwal kina niezależnego. Jury w trakcie obrad i na ściance.:

Projekcje i obrady przeciągają się do wieczora. Samo Gniezno postępy awangardowej sztuki filmowej przjmuje jak ten pan na parkowej ławce – dość obojętnie. Ostatecznie od czasów świętego Wojciecha nie takie rzeczy widziało… :

W hotelu jeszcze rzut oka na telewizję sprzed paru dni.:

Jeszcze raz Muzeum Juliusza Verne’a w Amiens i szlus z Normandią.:

Off

Gniezno. Festiwal kina niezależnego „Offeliada”, w którym uczestniczę na prawach jurora. Zajadle i pracowicie. Wczoraj imprezę otworzył pan prezydent Gniezna, a potem już poszło!:

Normandia. Nic nie jest takie, jak się wydaje. Goryl z pomnika, piasek, który nie jest piaskiem i wybrzeże, które zupełnie nie przypomina tego na obrazach (które zresztą sami ustawiają tam dla porównania).: