Jak w Babimoście Waltera ubezpieczałem…

W piątek celem przewietrzenia. Opalenica. Pomnik produkowanego tam przed wojną motorka „Lech”. Kościół jakiś widmowy. Ołtarz bez obrazu, „sukienka” Matki Boskiej bez właścicielki. I ta przestroga w gablocie. Na szczęście do sierpnia jeszcze daleko.:

Koźlarz w Zbąszyniu nawet się nie zestarzał. Poza tym miasteczko religijne do przesady.:

Babimost wita jakże uroczą tablica wmurowaną w ścianę domku przy ryneczku. Biskup na frontonie kościoła tez wygląda jak by się dobrze bawił. „Komuś się spodobało, że z 220 metrów trafiłem faceta w skroń, to mnie awansowali i zaczęli zapraszać na polowania…”:

Sulechów. Tu już tablice pamiątkowe jak najbardziej prawidłowe. Wszystko inne – też.:

Wieczorem Zielona Góra. Molier w ironicznej adaptacji. Nawet interesujące. Z młodzieżą przy pomniku Bachusa. To się nazywa sztafeta pokoleń.:

 

Zelżało

W nocy lunęło, więc i las wraca do normy. Co chciałem zdokumentować na filmiku, ale nowy smartfon mnie przekracza.:

Raptem na ścieżce – The Beetles.:

Łagów (Lubuskie) powoli budzi się – sezon tuż tuż. Zajrzeliśmy na pole namiotowe, gdzie pięć lat temu rozbiliśmy namiot na parę dni. Dzisiaj już się w głowach poprzewracało i namiot absolutnie w grę nie wchodzi.:

Sam Łagów nie zestarzał się ani na jotę. Dorotka rozkoszowała się towarzystwem księcia pana. Ja nie mogłem, więc podziwiałem lokalny pomnik. Nie było napisane co takiego pomnik honoruje, ja mam swoje przypuszczeenia, ale za nic w świecie się z nimi nie zdradzę.:

Walka z upałem przy pomocy wiatraków (z Miłoslawia)

Fatalnym pomysłem było ruszać się dokądkolwiek, gdy termometr pokazuje + 36. Ale skoro samochód jest najchłodniejszym miejscem, więc – Miłosław. Gdzie – poza wszystkim – dokupiliśmy jescze dwa wiatraczki chłodzące.:

A potem to już tylko historyczny Śmiełów, gdzie Mickiewicz zabawiał damy zamiast uczestniczyć w powstaniu listopadowym. Ale jak by go zastrzelili, to nie napisałby tylu lektur szkolnych… Cóż, historia jest wariantowa…:

Wczesniej dwie telewizje. Jedna w studiu, druga na ulicy.:

 

Duchota

W powietrzu + 36, więc nawet po lesie nie chce się dreptać. Po prostu zatyka oddech.

Nareszcie dostałem książkę „Akademickie smaki” przyrządzoną na stulecie UAM (ćwierć wieku przepracowałem) z moim przepisem. Po prawdzie nie jest on mój. Powiedziałem panu redaktorowi, że nie znam żadnego przepisu, więc mnie wyręczyli.: