An evening surprise

Jezioro – wiadomo. Park Wielkopolski wyrzynają w pień – też nic nowego:

Ale prawdziwa niespodzianka zdarzyła się wieczorem. Wsiedliśmy do samochodu, żeby nie zwariować przy tej klawiaturze. Jesteśmy sobie w doskonale nam znanej wiosce Chomęcice a tu na wiejskim stawie tryska i mieni się kolorami fontanna. W dzień na brzegu miejscowi panowie siadują na ławeczce, bo zaraz obok jest sklep i mają blisko. Ale nocą jest pusto, a fontanna pracuje. Polska potrafi nas jednak zaskoczyć…:

Przeczytane przed snem. Ciągle odkrywam nieznane mi powieści milicyjnę. Tę ostatnią wyłowiłem na jakiejś półce typu book crossing, ale i tak musiałem zapłacić 5 zł. Andrzej Piwowarczyk „Kapitan Gleb opowiada” 1958. Trzy powieści o śledztywach kryminalnego dochodzeniowca w latach 50. Zaskakująco żywo napisane, choć z realną pracą MO nie ma to wiele albo i nic współnego. Jedna ze stron w necie oferująca książkę do sprzedaży, tak opisuje egzemplarz: „Oprawa: wytarta, ze śladami zgięć, pożółkła, zabrudzona, z zapiskami Rogi: zagięte Grzbiet: naderwany, zabrudzony Blok: pęknięty Kartki: pożółkłe Inne: dedykacja, adnotacje i pieczątki biblioteczne Brzegi stron: zakurzone, zabrudzone”. To zupełnie jak u mnie. uwielbiam takie okazy!:

Z trasy. Szczecin. Muzeum Narodowe. Wchodzimy do działu śfredniowiecznego, wkraczamy powoli w adwent.:

Marcin Wasylewski, Michał Miśkiewicz, Sławomir Kurkiewicz „Live in Bonn”

Marcin Wasylewski, Michał Miśkiewicz, Sławomir Kurkiewicz „Live in Bonn”:

Sieć: „W 1994 r. trio nagrało debiutancki album „Komeda” i rozpoczęło kilkunastoletnią współpracę z Tomaszem Stańką. Słychać je na podziwianych płytach znakomitego naszego trębacza, takich jak „Soul of Things” (2001) „Suspended Night” (2003), „Lontano” (2006)”.
W śroku nawet „Rosemary’s Baby”. Na niedzielny wieczór – idealne.

Buking.pl

Buki w październiku miewają płomienną, intensywnie czerwoną barwę. Już kilka razy próbowaliśmy i nigdy nie udało się wstrzelić w tę płomienną buczynę w Goraju pod Czarnkowej. Tym razem uznaliśmy, że absolutnie nie wolno nam sprawy zaniedbać tej jesieni. Kopnęliśmy się do Goraja, ale na miejscu okazało się, że buki ciągle zielone. Cóż, ani to pierwsza, ani ostatnia nasza wyprawa, która kompletnie chybia celu. Będziemy musieli z tym żyć…:

Czytaj dalej…