Proste jak drut?

W temacie: wiosna coś drgnęło.:

W poznańskim klubie Pies Andaluzyjski prelekcja ilustrowana o związkach filmu i whisky.:

Moje strony, Przeworsk, 15 kilometrów od mojego Jarosławia, Gazeta Wyborcza.:

„Dwójka dzieci miała genialny plan – otworzyć drzwi do kościoła, zabrać skarbonkę z pieniędzmi i uciec. Niestety, skok został udaremniony. /…/ Pierwszych drzwi nie musieli forsować – były otwarte. Drugie otworzyli za pomocą druta, a następnie zabrali ze stolika skarbonkę z pieniędzmi i uciekli z łupem. Funkcjonariusze dokonali oględzin i zabezpieczyli drut, który posłużył do otwarcia drzwi. Policjanci szybko ustalili, że sprawcami włamania i kradzieży są dwaj 9-latkowie z powiatu przeworskiego”

Nie bardzo rozumiem to, co czytam. Po pierwsze – dlaczego „niestety” skok się nie udał. A po drugie policjanci bezbłędnie wyłowili sprawców z ludności całego powiatu. Czyżby tylko te dwa dzieciaki w Przeworskiem miały drut?

I zabawna (?) historia na portalu wPolityce.pl. Kiksów stylistycznych, gramatycznych czy zwykłych literówek jest tam tyle, że nikt już nie zwraca uwagi. Ale tym razem produkował bardzo ognisty publicysta Marek Pyza. I koledzy puścili literówkę: „Z kolei Marek Pyta i Marcin Wikło odsłaniają kulisy śledztwa dotyczącego katastrofy smoleńskiej”.

Radio Merkury, poniedziałek 27 marca 2017

Mili Państwo,
27 marca Dzień Teatru, szkoda, że przypada w poniedziałek, kiedy większość teatrów jest zamknięta. Zresztą wielu rodaków i tak się zarzeka, jak pamiętamy z filmu: W życiu bym do teatru nie poszedł! Zresztą o co ten raban: statystyczny Polak bywa w teatrze raz na 250 lat.

Rocznice, niektóre bolesne. 27 marca roku 997 święty Wojciech dokonał w Gdańsku masowego chrztu. Może ten sukces dodał mu zbytniej pewności siebie, bo posunął się chrzcić dalej. Konkretnie w dzisiejszej miejscowości Święty Gaj na zachód od Malborka. I to była, niestety, ostatnia misja świętego. Mission Impossible. Działo się w roku 997. I na tablicy na tamtejszym kościele widnieje tablica z cyframi 997. Na ich widok, ręka sam chwyta za telefon, by zadzwonić po policję, no bo jak tak, świętego, zatłuc w Gaju…? Jakaś kara powinna za to być!

27 marca premierem Związku radzieckiego został Nikita Chruszczow. Był to męzczyzna przystojny sam z siebie, ale nigdy nie wyglądał tak pięknie jak na tle pola kukurydzy w wielkopolskich Manieczkach.

Z kolei 27 marca radziecki kosmonauta, pierwszy człowiek w kosmosie Jurij Gagarin zginął w katastrofie lotniczej. Jak podano w oficjalnym komunikacie, z powodu fatalnej organizacji lotu i zaniedbań popełnionych na lotnisku. Cóż, nie on pierwszy, nie on ostatni.

A skoro już wdepnęliśmy w historię, to przypominamy, że bywała ona niejednoznaczna. Ostatecznie wspomniany Gagarin był równolegle wybitnym astronautą i skończonym alkoholikiem. A co dopiero marynarz Józef K., o którym pisał przedwojenny „Dziennik Poznański”, cytuję: „Józef K. (ul. Szamarzewskiego) uratował chłopca tonącego w stawku w Parku Marcinkowskiego. Przemoczonego do nitki wybawcę przewieziono na stację Pogotowia celem osuszenia. Tutaj doszło do kłopotliwego zajścia, gdyż okazało się, że bohater jest silnie podchmielony. Rozebrawszy się do naga nie chciał opuścić stacji, awanturując się tak, że musiano prosić o interwencję posterunkowego”.

I żeby nie było, że wyłącznie bujamy w obłokach, sięgamy po pismo „100 Rad. Praktyczne, Ważne, Sprawdzone”. W nim praktyczna ważna i sprawdzona kwestia mrówek faraona w naszej kuchni, cytuję: „Popiół z papierosa wymieszaj z drobno posiekana natką pietruszki. Rozłóż na drodze mrówek. Nie znoszą tego zapachu”. No dobrze, to mrówki niepalące. Czytamy: „Ćwiartki cytryny rozłóż na szlakach mrówek – działają podobnie”. O’kay – to na mrówki, które nie używają cytryny do herbaty. Ale jest i rada uniwersalna: „Kredą chińską (około dwa złote) obrysuj miejsca, w których mrówki się pojawiaj, albo te, z których wychodzą. Nigdy nie przekroczą tej linii”.

I już zostawiam Państwa z pytaniem, jaki sklep był sponsorem tej porady –
Wiesław Kot