300

Nocleg w hotelu „Pod kogutkiem” w miejscowości Krzywaczka pod Krakowem. Przemiło tu. I pamiętają, że Franciszek Józef to był ludzki pan.:

Wisła w stronę Tyńca z tej samej co zwykle kawiarni na skarpie na Bielanach.:

I kawiarni na tarasie historycznego domu handlowego „Jubilat”.:

Wieczorem pielgrzymka do Kalwarii Zebrzydowskiej.:

Rankiem w Radiu Poznań przeczytałem Kołonotatnik po raz trzechsetny.

Picie w Szczawnicy

Widok z Gubałówki od ostatniego razu nie zmienił się nawet na jotę! I nie ma winnych. Ale ja tego tak nie zostawię!:

Poseł Kaczyński wyprowadza nas z Europy. Na Krupówkach widać już pierwsze symptomy.:

Perła w koronie.:

Szczęśliwa rodzina góralska. Spokojnie, to tylko gipsowe figurki w Sromowcach Niżnych (etymologia: „Srom owce, kupie se krowy”).:

Dunajec. Kaczka pienińska.:

Szczawnica. Po prostu.:

Zegar klombowy. Chodzi! Wskazywał, jak należy, za dziesięć czwartą. Tu zresztą „czas zatrzymuje się dla umarłych”.:

Ekspozycja dla dzieciaków. Majom rozmach…!:

Rzadko spotyka się miasto, gdzie wielokrotnie nie gościłby Sienkiewicz. I każde było jego ulubionym.:

Jak ośrodek leczniczy ojca Pio, to pewnie dla alkoholików…:

Niedźwiedź pieniński. W tle Trzy Korony (bez Klenczona).:

Poza tym w Szczawnicy odrabiałem kompromitujące zaległości. Bo – ciągle nie spałem w Spale, choć piłem w Pile i pisałem w Piszu. A tym razem w Szczawnicy odrobiłem zaległość, która jest związana z tą przepiękną miejscowością uzdrowiskową. Która zresztą najładniej wygląda z góry i ze sporej wysokości.:

A „organy Hasiora” na wzgórzu Wdżar pobudowane w hołdzie „obrońcom władzy ludowej na Podhalu” jak nie grały, tak nie grają. Ale ja też tego tak nie zostawię…:

 

New Market

À propos pani gospodyni. TVN dopadło mnie w kosodrzewinie. Występ w TV trwał od 1,5 do 2 sekund.:

Białka Tatrzańska. Miejscowi starają się, jak tylko mogą, by uatrakcyjnić pobyt ceprom.:

Nowy Targ. Ikonografia z kościoła ewidentnie podpatrzona w pismach Świadków Jehowy. Jezus zawsze przypomina tam hollywoodzkiego gwiazdora z lat 30.:

Nowy Targ, rynek. Czy ja muszę przejechać 600 kilometrów, żeby znaleźć się w następnym mieście z koziołkami na rynku?:

Na rynku też ikona miasta. Młoda góralka, która – czyta. Tak… Na przykład z naszej opery narodowej („Halka”) wiemy, że lektura była dla dziewcząt z Podhala ulubionym sposobem spędzania czasu…:

A teraz zapewne czytałaby to, co wyeksponowali w witrynie pobliskiej księgarni.:

Oto jak wygląda – wzorcowa! – troska o zabytki w Nowym Targu.:

I zdjęcie dedykowane koledze Maciejowi (podziękowania, także dla Koleżanki Małżonki za przemiłe popołudnie w „Lotosie”). Niech się uczy, co jest kluczowe w trakcie wystąpień sądowych.:

Stalowa Wola

Wczoraj – obrady jury konkursu dziennikarskiego ogłoszonego przez wielkopolski oddział Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich (nie należę). Sporo pasjonatów słowa mieszka w tych małych miasteczkach Wielkopolski…

Jak zwykle – zaległości. Z ostatniej niedzieli. Żelazowa Wola z zadbanym parkiem i rzeczką, która nareszcie nie wygląda i nie pachnie jak ściek (a pamiętam ją taką od zawsze) teraz, wczesną jesienią, w największym rozkwicie.:

Brwinów. Tu dokonał żywota w głębokiej depresji Wacław Kowalski.: