Z wizytą u Alfonsa

Odpytywanie. Onet pyta o musicale. Mówię pani redaktor, że to temat-ocean. Ona zdziwiona. Radio Zet w sprawie postaci kultowych w kinie. Mówię, że przeciętna „kultowa” postać bywa kultowa nie dłużej niż dwa lata. Pan redaktor też wydaje się zdziwiony.

Wspomnienia, wspomnienia… Warszawa. Jak widzę takie ogłoszenie, od razu gorzej się czuję.:

Tykocin, gablota przykościelna. Tak, to jest jakiś pomysł na nadchodzącą wiosnę.:

Tykocin. Miejscowi Żydzi na rysunkach. Dorota dostrzega ogromne podobieństwo między tym rysunkiem i tym zdjęciem, które wisi w jej pokoju.:

Tykocin. Ten orzeł jakiś niezdecydowany: lecieć, nie lecieć…:

Suwałki. W tym domu urodził się twórca Bolka, Lolka i Reksia. Zgadliby Państwo?:

Białystok. Muzeum rzeźb Alfonsa Karnego. Wiadomo kto.:

Ten pan nazywał się Józef Cieć. Trzeba przyznać, że nawet wiernie oddany.:

Tytuł tej rzeźby – „Przewodnicząca”. Po co to pisać – widać od razu.:

A na tej rzeźbie – ze względu na wiek modelki – łapę powinien położyć prokurator.:

Zaległa prasa regionalna. Bo bardzo jesteśmy ciekawi, czym żyje suweren na co dzień. „Przegląd Sejneński”: „Zagrał w porno, wyrzucili go z PiS. 38-letni sejnianin zagrał w filmie pornograficznym. Stracił za to członkostwo w Prawie i Sprawiedliwości”. Aktor porno, który traci członkostwo – to naprawdę poważna sprawa…

Ta sama gazeta: „Ciekawie przedstawia się geografia przestępstw w naszym powiecie. W gminie Krasnopol najwięcej było przypadków spowodowania uszczerbku na zdrowiu, następnie kradzieży. W gminie Puńsk najwięcej było zdarzeń drogowych, a nie wystąpiły żadne przypadki narażenia zdrowia na uszczerbek (podobnie w gminie Sejny). W gminie Giby najwięcej było kradzieży (tu statystyki zostały zdominowane przez zeszłoroczne liczne włamania do domków letniskowych i domów na terenie gminy). Gmina wiejska Sejny i miasto Sejny celowały zaś w liczbie zdarzeń drogowych, których było najwięcej w porównaniu do innych gmin. Na drugim miejscu plasowały się tu kradzieże”.

I jeszcze: „Sejny. 26 stycznia w jednym ze sklepów na ulicy Łąkowej doszło do zakłócenia ładu i porządku. Mężczyzna pod wpływem alkoholu wywołał dyskusję, bo był niezadowolony z rodzaju oferowanego chleba. Tego samego dnia wcześniej pił piwo w miejscu publicznym, na ul. Parkowej. 31 stycznia policjanci ponownie interweniowali w sprawie jego zachowania. Awanturował się w jednym ze sklepów na ul. Piłsudskiego, krzyczał, nie chciał wyjść, a następnie zadzwonił na Policję i żądał interwencji ze względu na niestosowne zachowanie właściciela”.

Z życia suwerena. Gazeta Wyborcza: „W poniedziałek cukier biały kosztował we wszystkich sklepach sieci tylko 1,99 zł. W chełmskim Carrefourze chętnych na skorzystanie z promocji był tak wielu, że doszło do przepychanek. Cenę cukru we wszystkich sklepach sieci obniżono z 2,99 na 1,99 zł. Promocja opisana w gazetce miała jeden haczyk – obowiązywała tylko przez jeden dzień, którym był poniedziałek”.

Radio Merkury, czwartek 23 lutego 2017

Mili Państwo,
Dziś Międzynarodowy Dzień Pomocy Potrzebującym, a jednocześnie Dzień Bez Łapówki. No i jak to pogodzić?

Na stronie Internetowej Biura Rekordów Guinnesa pojawiła się niedawno informacja zatwierdzająca fakt, iż 21 sierpnia 2015 r. Ogólnopolskie Stowarzyszenie Plecionkarzy i Wikliniarzy w Nowym Tomyślu ustanowiło rekord Guinnessa w kategorii: najdłuższy warkocz wiklinowy na świecie. Przeczytałem i poczułem się zszokowany po raz pierwszy.

Przypomniałem sobie jednak, iż w roku 2013 na rynku w Poznaniu ułożono największą na świecie choinkę z ludzi, konkretnie z 1055 osób. Poczułem się zszokowany po raz drugi.

A przecież w roku 2015 w Gołuchowie też padł rekord Guinnessa. W tamtejszym parku-arboretum zorganizowano „największe zgromadzenie osób przebranych za drzewa„. Konkretnie za drzewa przebrało się 516 dzieci i nauczycieli. Poczułem się zszokowany po raz trzeci.

A w zeszłym roku na Międzynarodowych Targach Poznańskich ustanowiono Rekord Polski w kategorii – najwięcej osób malujących motyle jednocześnie. Poczułem się zszokowany po raz czwarty.

Myślę, że na tym się nie skończy, bo przecież można ustanawiać rekord w zbiorowym malowaniu motyli stojąc na jednej nodze. Naprawdę, jest co robić, drodzy Wielkopolanie, jest co robić…

Poranna prasa, poznański „Nowy Kurjer” i wcale nie szkodzi, że z roku 1927, bo artykuł pod tytułem „W cichem gniazdku…” mógłby się ukazać w Głosie Wielkopolskim choćby i dziś. Czytamy: „Przy ul. Długiej rozegrała się wczoraj w godzinie południowej przykra scena małżeńska, która wywołała liczne zbiegowisko. Pewien jegomość zdenerwowany sprzeczką z lepszą swoją połową, zaczął tłuc sprzęty w mieszkaniu. W obronie wspólnego dobra krewka małżonka chwyciła pogrzebacz i jęła obrabiać nim męża tak skutecznie, że zakrwawiony wybiegł na ulicę. Zwabieni głośną awanturą sąsiedzi wystąpili z interwencją i położyli kres gorszącemu zajściu”.

A skoro o miłości mowa… Dziś okruch poezji z dedykacją celową dla młodszych kolegów prezenterów prowadzących tę poranną audycję. Oto tomik poetycki Franciszka Habera „Przepisane z serca” wydany w zeszłym roku w Gliwicach. W nim wiersz „Poranny promień”, cytuję: „W filharmonii poranka/ wibrują jaskółek klawisze/ opada etiuda świtu/ na pulpity luster/ na zasłon ciszę”. Koledzy prezenterzy, uczcie się – tak należy komentować poranek, a nie że znowu korki na Hetmańskiej, wiadukt Narutowicza oblodzony i dzień dłuższy od najkrótszego!

A przecież nie chodzi o nic innego, jak tylko o to, aby dzień przedniować, a noc przenocować.
Wiesław Kot

Zerwany kłos – Christian Grey

Im intensywniej jeździliśmy, tym intensywniej trzeba teraz stukać w klawiaturę. Więc wspomnienia. Z poniedziałku. Lublin, starówka.:

Puławy. Pałac Czartoryskich. Tak się należy przygotowywać do zimy!:

Bażanty atakują!:

Książę Adam Czartoryski. Wolałbym, aby mi się nie przyśnił…:

Puławy. Plakaty uliczne zapraszają do kin.:

Kazimierz jak Kazimierz.:

Pojechaliśmy do Zwolenia, przez który dotąd tylko przejeżdżaliśmy, na grób Jana Kochanowskiego. Nie pamiętam, skąd powziąłem wiadomość, że poeta spoczywa w tym kościele.:

Okazało się, że obok (ale było zamknięte). Przy wyjściu z kościoła spytaliśmy o grób Jana Kochanowskiego nastolatkę, która też wychodziła ze świątyni. Nie wiedziała. Nie tylko gdzie jest grób, ale także kto to taki jest ten cały Jan Kochanowski.

Cóż, taki już jest nasz naród. Miarą tego kim jest i jaki jest, stała się dla mnie wiadomość wyczytana na portalu Niezależna.pl: „Jak wynika z najnowszego sondażu Centrum Badania Opinii Społecznej, prezydent Andrzej Duda jest liderem rankingu zaufania do polityków. Tuż za nim znalazła się premier Beata Szydło”.

Głos w dyskusji na którymś z portali prawicowych: „Pracuję w sklepie na kasie, jestem po studiach, ekonomii, ale potrzebowałam szybko kasy. Mąż jest kurierem. Dostaliśmy kredyt, bo oboje mamy stałe zatrudnienie. Świadomie zaszłam w ciążę i urodziłam dziecko, mimo ogromnego kredytu. Rok później zaszłam w drugą ciążę i urodziłam. Było ciężko, bo dwoje małych dzieci, kredyt, mąż w rozjazdach. I nagle dodatkowy 1ooo zł co miesiąc. Cudowna sprawa i rozwiązanie wszelkich problemów!!! Będę zawsze głosować na PIS. Wspaniała pomoc dla takich zwykłych szaraków jak ja 🙂 Odczepcie się od PISU. Takich ludzi jak my są tysiące!!! Nikt nam nigdy tak nie pomógł, jak rząd PISU :)” Nie wątpię w szczerość tego wyznania.

Radio Merkury, środa 21 lutego 2017

Mili Państwo,
Gdyby Państwo odczuwali deficyt pomysłów, co zrobić z tak pięknie rozpoczętym dniem, to przypominam, że na kwiaty – także w płynie – oczekuje chmara dzisiejszych solenizantów, jako to: Chociebąd, Konkordia, Marold, Marwald, Papiasz, Paschazy i – Wrocisław.
Gdyby ktoś miał problemy z odmianą imienia Wrocisław przez przypadki, zwłaszcza po trzecim toaście, Internet biegnie z pomocą i tak, czytam:
Dopełniacz (kogo? czego?): Postanowiłem sprawdzić na blogu, co u Wrocisława słychać.
Celownik (komu? Czemu?): Zrzuciła z siebie pelerynę i oddała ją Wrocisławowi.
Narzędnik (z kim? Z czym?). Ja z Wrocisławem chcemy się przebrać za wampiry. I tak dalej. Z tym, że Wrocisław raczej nie musi się przebierać.
Internet przypomina jednocześnie, iż zdrobnienia od imienia Wrocisław to: Wrocisławcio, Wrocisławuś i Wrocisławeczek, ale te obowiązują dopiero po dziesiątym toaście.
Dziś także Dzień Myśli Braterskiej świętowany w urodziny założyciela skautingu sir Roberta Baden-Powella. Tego dnia skauci myślą dobrze o harcerzach, a harcerze o skautach. Jeżeli zważyć, iż nasze współczesne harcerstwo polskie rozwija się prężnie w co najmniej pięciu – o ile dobrze liczę – równoległych związkach, no to jest o czym myśleć. Po bratersku, oczywiście.

Na ten dzień Wydział Zuchowy Głównej Komendy Związku Harcerstwa Polskiego poddaje pod rozwagę następującą myśl Ernesta Hemingwaya:

Powiedz mi, kto są twoi przyjaciele, a powiem ci kim jesteś. Od tej zasady historia zna jeden wyjątek: Judasz, którego znajomościom nie można nic zarzucić.

Okruch poezji. Przede mną kolejny tomik, w którym informacje podane na tylnej okładce wydają się ciekawsze niż sama poezja. Oto Norbert Samulak autor tomiku pod tytułem „Życie” wydanego w zeszłym roku w Kielcach informuje czytelnika, iż jest emerytowanym pułkownikiem. A wśród życiowych osiągnięć wymienia, cytuję: „We wrześniu 2010 roku w Helenowie pod Warszawą na XII Sejmiku Korespondentów otrzymałem certyfikat > Zasłużonego Korespondenta >>Głosu Weterana i Rezerwisty<<. Informację o sobie poeta pułkownik kończy zdaniem: „Do różnych czasopism pisze artykuły ku pokrzepieniu serc ludzkich”. Zaglądamy do wnętrza tomiku, a tam rozważania i fraszki, na przykład: „Choć sztorm na morzu/ To statek płynie” oraz – przykładowo – „Biednemu człowiekowi/ Jest zawsze pod górę”. Rzeczywiście, czujemy się pokrzepieni.
A gdyby Państwu Pokrzepionym do dobrego samopoczucia brakowało jednakowoż nieco gotówki, to przypominam, iż „Policjanci z Komisariatu Policji Poznań Północ poszukują właściciela pieniędzy, które zostały odnalezione na poznańskich Winogradach. Osoba, która utraciła gotówkę proszona jest o kontakt z policjantami”. Może Państwo tych akurat pieniędzy nie utracili, lecz jak się Państwo na posterunku podlansują, to może je Państwo uzyskają.
Z tym, że – proszę łaskawie pamiętać: Pieniądze szczęścia nie dają, dopiero zakupy”. Mawiała M.M.
Z nią w całej rozciągłości zgadza się –
W.K.

Pani Danuta… szkoda…

Jedziemy sobie spokojnie przez malowniczą ziemię lubelską, aż tu nagle urywają się telefony. Dorota chwyta za aparat i wygłasza wyuczoną kwestię: „Tu telefon Wiesława Kota. Wiesiek prowadzi samochód, więc ja będę pośredniczyć”. Państwo, że z mediów i żebym się natychmiast wypowiedział przed kamerą. Dorota, że to niemożliwe i wymienia nazwę wioski, przez którą przejeżdżamy. Po kolejnym telefonie, proszę żeby zapytała, co takiego się stało, bo pewnie już nie chodzi o Niedźwiedzia dla Agnieszki Holland. I wtedy pada ta wiadomość.

R.I.P.:


Obudziliśmy się w Supraślu.:


Ja ciągle w natchnieniu po wczorajszym spektaklu Teatru Wierszalin „Wziołowstąpienie”. Nie znoszę mówić (i słuchać) komplementów, ale to co zobaczyliśmy, po prostu – przekracza. I zaraz przypomniałem sobie, iż słuchowisko „Prorok Ilja” jest tego samego rodowodu. A dla mnie pozostaje zdecydowanie najlepsze z wszystkiego, co odsłuchałem z repertuaru teatru radiowego.:

Podlasie, cerkiewki. Wersja: Green.:

Wersja: Blue.:

Wersja: Red (like a brick).:

Wersja: White.:

Wersja: Hajnówka.:

A potem to już z górki. W Białowieży Dorota studiuje menu w gospodzie carskiej. Sama dziczyzna („Policzki z dzika”), a ona obrzydliwa…:

Mnie natomiast w Białowieży najbardziej zainteresował ten tajemniczy obiekt.:


Po drodze jednakowoż oddaliśmy także hołd radzieckim wyzwolicielom, którzy zza grobu pokazują hitlerowcom „fucka”.:


Terespol.:

Radio Merkury, poniedziałek 20 lutego 2017

Mili Państwo,
Dziś międzynarodowy Dzień Palących Fajkę, zwany też u nas Dniem Fajczarzy. Jak by ktoś był miłośnikiem fajki i dzwonów kościelnych jednocześnie, bo przecież jedno nie wyklucza drugiego, to polecam muzeum w Przemyślu. Tam w jednym budynku mieści się Muzeum Dzwonów i Fajek. Cóż, bywają miasta, gdzie ludziom kojarzy się wszystko ze wszystkim.

Poza tym, jak by kto nie wiedział, w świecie fajczarzy aż buzuje od imprez i wydarzeń. Z początkiem lutego mieliśmy w Poznaniu otwarte zawody w paleniu fajki na czas. Konkurencja była zacięta, ale i tak wygrał prezydent. Konkretnie prezydent Klubu Fajkowo Cygarowego Trafika Poznań pan Damian Mucha.  W Krakowie trwają uroczyste obchody XXV –lecia Pierwszej Krakowskiej Loży Fajki, a w Gdańsku zapowiadają IX Konferencję z okazji Międzynarodowego Dnia Fajczarzy. No tak, ale tylko my w Poznaniu mamy ulicę Palacza, przypominam boczna Głogowskiej, przy niej uruchomiony niedawno Lidl, audycja zawierała lokowanie produktu.

Cóż, palacze fajki na czas to ostatecznie nie jednyni Wielkopolanie, którzy znajdują czas na interesujące zajęcia. Ot, portal Konin24 publikuje wywiad z panem Kazimierzem Pałaszem, byłym prezydentem Konina, a obecnym radnym Sejmiku Województwa Wielkopolskiego. Pan Kazimierz od ponad 50 lat opracowuje i aktualizuje biografie polityków z całego świata. Najnowsze aktualizacje, które pan Kazimierz uwzględnił  w swojej ogromnej kartotece biegną, jak następuje, cytuję pana Kazimierza: „8 lutego urząd prezydenta Somalii objął Mohammed Abdullahi Mohammed, a tym samym znalazł się w mojej ewidencji. Dzień wcześniej, 7 lutego, dwie osoby zmarły i skrzętnie to odnotowałem. Byli to Ismail Hammudani, premier Algierii w latach 1988-89 oraz Sotsha Ernest Dlamini, premier Królestwa Suazi w latach 1986-89”. A przecież takich skrupulatnych hobbystów jest w Wielkopolsce legion. Weźmy choćby Wiesława Jędrzejewskiego z Będzieszy, to 10 kilometrów na północ od Ostrowa. Miłością życia pana Wiesława są krawaty. Zebrał ich już niemal 1300, ale to informacja sprzed jakiegoś czasu, więc założę się, ma dziś ma ich w szafie ze dwa tysiące

Poczytajmy starą prasę wielkopolską. Oto pismo „Głos Kapłański”, rok  1931.
„Szczególnie ostrożni bądźmy w obcowaniu z kobietami, strzeżmy się wszelkich żartów niestosownych, wszelkiej poufałości, flirtu, tańców  w publicznych lokalach, bo to może nas wprowadzić w złe podejrzenie i tylko sam Pan Bóg wie, ile tu zgorszenia może dać zły przykład kapłana”. Jak najsłuszniej.

A jeśli by kogoś nudziła prasa religijna, to tabloidy proponowały w tym samym roku pasjonujące artykuły pod tytułem:
Fantastyczny pomysł młodego lorda. Lustrzane więzienie przyprawiło śpiewaczkę o obłąkanie!
Zwariował na morzu i zabił porucznika!
Kino w każdem mieszkaniu! Nowe zwycięstwo radjotechniki – Filmy będą nadawane przez radjo!
Rekord ojcostwa: 72 lata i 34 dzieci!
Zabił starą zakonnicę krzyżem!
Epoka ta sama, ogłoszenia drobne z poznańskiego pisma „Agentura i Komis”:
Panie i panowie, to, co potrzebujecie, załatwię z powodzeniem, dyskretnie, ku waszemu zadowoleniu. Z całem zaufaniem zwrócić się możecie do Detektywa A. W. Halemby.
Kupię małe jezioro w województwie poznańskiem.
Dziewczyna z gotowaniem potrzebna od zaraz. Bukowska 1/10

Dziewczyna, dziewczyna… Co na to Magdalena Samozwaniec? Dziewczyna jest jak pieniądz – pragnie się wydać.

Mnie się też tak wydaje –
Wiesław Kot

Say you – Sej-ny

W Suwałkach chcieliśmy – jak każdy przyjezdny – nawiedzić przede wszystkim Muzeum Marii Konopnickiej. A tu remont i protest załogi jednocześnie.:

A ja nie mogłem się oprzeć przed wejściem w bliższy kontakt z poetką. I muszę powiedzieć, że to zimna kobieta.:

Sejny – jak zwykle.:

Giby – pomnik ofiar „obławy augustowskiej”.:

Kruszyniany, meczet.:

W gablotce przypominają, że podczas pobytu w naszym kraju odwiedził go książę Karol. Pewnie chciał zobaczyć coś rdzennie polskiego…:

Całe Podlasie „w domysłach i w mgle”.:

Białystok. Muzeum Alfonsa Karnego. Wszystkie rzeźby były podpisane, z wyjątkiem tej. Nie rozumiem dlaczego. Głowa jak każda.:


Białystok. Muzeum „doktoro Esperanto”, czyli Ludwika Zamenhofa. Bardzo nowoczesne, multimedialne. Oferują zwiedzanie ze słuchawkami na uszach. Pytam, czy można tej tury odsłuchać po esperancku, bo na tyle język pamiętam, że pewnie bym rozumiał. W odpowiedzi słyszę, że oprowadzanie w języku esperanto na razie nie jest przewidziane. Cały Białystok.:


Wszystko tu niejasne, zamglone, kontury zatarte, krawędzie nieostre, granice rozmazane…:

Przyszliśmy, niczego nie podpaliliśmy!

Trzecie podejście do Muzeum Władysława Broniewskiego na górnym Mokotowie wreszcie przyniosło efekt.:

Poeta miał u wezgłowia telefon, gdyż – jak wiadomo – nocą na dużej bani lubił dzwonić do znajomych i czytać im świeżo napisane wiersze.:

Pogadaliśmy z przemiłą i kompetentną gospodynią. Ja próbowałem się popisywać, że pamiętam „Elegię o śmierci Ludwika Waryńskiego”. I już wpisujemy się do księgi gości.:

Zdajemy się na GPS. Ten melduje – Podlasie!:

Dokładniej mówiąc – Tykocin.:

W nim oczywiście słynna synagoga.:

I rysunki przedstawiające miejscowych Żydów.:


A z wczorajszej Warszawy jedno z ostatnich zapewne zdjęć w tym sezonie z serii: Pradziadek przy saniach.:

Pachniała Saska Kępa

Po czym poznać, że jesteśmy w Warszawie?:

Z Romkiem Rogowieckim gadamy o filmach.:

Wieczorem w Polsacie w programie Michała Figurskiego. Pan Michał – dziękować Bogu – w znacznie lepszej formie niż ostatnio.:

Sprawy rzuciły nas nieoczekiwanie na Saską Kępę.:

Na Francuskiej…:

I reklama kawiarenki z piosenki. „W kawiarence >Sułtan< przed panią róża żółta…”:

Miło, że jest ktoś, kto ma identyczne priorytety jak ja.:

Czuję się niedomasowany, ale Dorota zagroziła, że mnie tak wymasuje, iż już nawet na masaż tajski nie będę miał ochoty…:


I kościół na Saskiej Kępie. Na mozaice uchodźcy.:

Koło na Saskiej Kępie działa jak brzytwa!: