Były członek

Dzień niesie niewiele. Pisanie, oglądanie, nagrywanie.:

Więc Toruń. Muzyka weteranów.:

„Strefa Miłosierdzia”. Tylko dlaczego wciśnięta między dwa sklepy monopolowe?

W Centrum Sztuki prace nagrodzone przez samego dyrektora. Pewnie, sam bym takie nagodził. Przynajmniej jasno widać, o co autorowi chodzi.:

Biskupin. Memento Mori.:

Ogólnopolska afera, o której w Suwalskiem czytaliśmy w lokalnej prasie trzy miesiące temu. Facet został wciągnięty do PiS-u, potem zagrał w pornosie. W Suwalskiem zaraz go wypatrzyli, bo oni tam ciągle oglądają pornosy, żeby sprawdzić, czy nie gra w nich jakiś działacz PiS-u. Teraz czytam: „Były członek chce walczyć o swoje i kontratakuje”. Już jak czytałem suwalską gazetę, zwróciłem uwagę, iż sformułowanie „były członek” jest tu wyjątkowo nie na miejscu.

Czytam: „W tym roku Urzędy Pracy dostaną na walkę z bezrobociem 4,7 mld złotych, o 600 mln więcej niż rok wcześniej. Aby móc przerobić taką sumę, potrzebują jednak nie tylko ofert pracy, ale i bezrobotnych. A tych brakuje. Urzędy Pracy zaczynają więc ich szukać, odwiedzając nawet klasy maturalne i zachęcając uczniów do rejestrowania się jako osoby bezrobotne”.

Fronda.pl: „Jest decyzja w sprawie objawień Matki Bożej w San Nicolás. Sprawa jest porównywana do Medjugorie, a popularne w całej Ameryce Południowej objawienia Maryi należą do najważniejszych w ostatnim czasie. Ordynariusz diecezji San Nicolás de los Arroyos, biskup Hugo Santiago, wydał specjalne oświadczenie wideo, w którym poprosił, aby nie publikować kolejnych wiadomości przekazywanych podczas objawień”

Czy Matka Boska po to się objawia, żeby biskup kazał utrzymywać jej objawienia w tajemnicy? Czy ktoś coś z tego rozumie?

WPolityce.pl: „Brexit usuwa kompletność geograficzną z listy celów UE, więc priorytetem Zachodniej Europy staje się głęboka integracja”. Boże, żebym ja kiedyś w takim stopniu opanował polszczyznę…

Porządnie trafiony

W Toruniu, w Centrum Sztuki Współczesnej, wystawa rekwizytów z filmów Davida Cronenberga. W tym ów cylinder, w którym Jeff Goldblum zmieniał się w muchę.:

W ubikacji taka naklejka. No to ja nad pisuarem wykonałem moją „sytuację artystyczną”. Szkoda, że nie było widzów…:

Fronda przytacza wywiad ks. Marianem Rajchelem, egzorcystą z mojego rodzinnego miasta Jarosławia. „ – Czy zły duch uprzykrza życie i utrudnia posługę również egzorcyście? – Świeży przykład może być? Wczoraj o godzinie 23.54, po modlitwie nad opętaną dziewczyną, dostałem bardzo „miły” SMS (zachowałem wiadomość w poczcie, jakby ktoś nie wierzył): „Pożałujesz tego, marny klecho, dotknij mnie jeszcze raz tymi wyświęconymi łapami i swoimi zabawkami, a cię zabiję! Dość już tego, dość, dość, dość… Dość mówię!”. Aż się z tego ucieszyłem. Dlaczego? Bo niekiedy się wydaje, że nasze modlitwy nic nie znaczą, a gdy zły duch się wścieka, to znaczy, że mocno ucierpiał i jest porządnie trafiony”

Moim zdaniem w Jarosławiu szatan jest zupełnie zbędny. Od kiedy pamiętam całą robotę odwalali za niego mieszkańcy. Na ochotnika.

Rada nadzorcza z dnia na dzień puknęła prezesa PZU. Michał Karnowski: „Patrzę na to wszystko i nie bardzo wierzę w to, co widzę. Wywalczoną poświęceniem ludzi zmianę 2015 roku znowu ktoś próbuje podmienić na coś innego i rozmienić na drobne. Jaki kryzys zafunduje sobie ta ekipa w piątek by chaos był jeszcze większy?”

Ja też czytam i oczom nie wierzę, że to napisał Karnowski. I tego piątku też jestem ciekaw. A to już jutro. Upłynie pewnie pod znakiem uchwały sejmowej o objawieniach w Fatimie!

Syn Szawła / Son Of Saul


Po raz trzeci. Kwestia lagrowania (jak u Borowskiego) i odporności na nie. Członek sonderkomanda, który na co dzień ogląda ludzi jako przyszłe i obecne zwłoki zaświadcza, że człowiek to nie tylko ciało do spalenia. Jest tylko on i cała – celowo rozmyta – reszta w tle.

Syn Szawła / Son Of Saul, reż. Laszlo Nemes 2015

Radio Merkury, piątek 24 marca 2017

Mili Państwo,
Dziś, 24-go marca Światowy Dzień Walki z Gruźlicą. A choroba, niestety, nie należy do przeszłości. O czym świadczą zmagania z chorobą choćby tych bardzo widocznych: Chopina, aktorki Vivien Leigh, tej z „Przeminęło z wiatrem”, Cata Stevensa, a u nas choćby Stefana Jaracza czy Gustawa Holoubka. Ale pocieszmy się, że dziś także Międzynarodowy dzień Życia. Może to się jakoś zbalansuje.

Wiosna! Nie ma bardziej twardego dowodu na jej nadejście niż fakt, iż na terenie Nadleśnictwa Antonin, a dokładnie w Leśnictwa Krupa zakwitł Wawrzynek Wilczełyko. Miejscowa ludność od czasów Biskupina uważa to za niepodważalny dowód, że już niebawem zmiana czasu z zimowego na letni.

Szczypta poezji o poranku. Dziś wydane w zeszłym roku limeryki Henryka Ryszarda Żuchowskiego, które ominęlibyśmy szerokim łukiem, bo są na jeden temat. Jak mawiał Sławomir Mrożek: Człowiek myśli sobie to i owo, ale najczęściej to. Z tym, że Henryk Ryszard Żuchowski myśli sobie TO w różnych miejscach, cytuję: „Autor urodził się w Toruniu, wychował w Poznaniu, wykształcił w Łodzi, zakochał w Białymstoku, doceniono go w Lublinie, tęskni do zielonej Góry”. Ale limeryk napisał i o Puszczykowie, oczywiście na TEN temat:

Panna Puszczykówna w Puszczykowie
Twierdzi: Puszczykowo daje zdrowie,
Tu organizm się odtłuszcza
Gdy się panna wśród drzew puszcza
Również w pięknej puszczy w Augustowie.

Koniec cytatu.

A Poznań? Poznań to takie osobliwe miasto koło Puszczykowa. Przyjezdni lubią je sfotografować i foto wrzucić do sieci. Na zdjęciu wypasiony bentley parkuje przed Lidlem. Podpis: Jeżeli pod Lidlem parkuje bentley, to może oznaczać tylko jedno: przecena kajzerek z 0.29 na 0, 19 złotego”. Przed Chatą Polską zachęta do zakupów w promocji: „Wołowina, skrzydło 22 złote 99 groszy za kilogram”. Ogłoszenie przed sklepem z rowerami: „Sex dobrze się sprzedaje, ale my sprzedajemy rowery”. Poza tym w Poznaniu na Naramowicach jest ulica Czarnucha. Niby chodzi o kolor gleby, ale kto ich tam wie. No i jest Czechosłowacka i Jugosłowiańska, które honorują państwa, co to ich dawno nie ma. Może właśnie na pamiątkę.

W kraju trwa nieustające tasowanie elit i nie jest to żadna nowość. W przedwojennym Poznaniu też mieliśmy problemy z elitą, o czym donosił „Dziennik Poznański”:

„Lokal restauracyjny na Starym Rynku, bardzo niesłusznie noszący szumną nazwę „Elita”, jest widownią częstych burd i awantur. Po kilku dniach spokoju wybuchła wczoraj znowu bójka pomiędzy jednym z gości i gospodarzem Antonim Lange. Gość opuścił plac boju jako triumfator, albowiem zdołał poturbować gospodarza i jednego z kelnerów, który nieostrożnie wmieszał się w bijatykę. Ranny w głowę Lange czem prędzej zaalarmował Lekarskie Pogotowie ratunkowe, lecz gdy przybyło na miejsce oświadczył, że nie pozwoli się opatrzyć, a zawezwał doktora tylko dlatego, że obowiązkiem Pogotowia jest przypatrzenie się ofiarom każdej bijatyki”.

Cóż, Jaka choroba, takiego lekarza jej potrzeba.
– jak pisał praojciec Mikołaj Rej.
Pod czym podpisują się Polacy nie gęsi, w wśród nich –
Wiesław Kot