Radio Poznań, czwartek 25 maja 2017

Mili Państwo
Dziś dzień stemplarza, czyni pani lub pana, których zawodem jest przybijanie stempelków i pieczątek. A – jak pokazuje doświadczenie wyniesione z setek urzędów – zasiedla je wielka stemplarska rodzina. Jeśli państwo nie słyszeli nazwy stemplarz, to bez znaczenia – nie znamy nazw wielu zawodów, których wykonawcy od lat – czy deszcz czy spiekota – w trudzie i znoju pracują na nasz życiowy komfort. Motelarz, nagrobkarz, pisankarz, bibułkarz, majolikarz, sitarz, parkieciarz, pamiątkarz, trykotarz czy jajczarz chociażby. A nie powinniśmy zapominać i o skręcaczu rurek kapilarnych czy o nabłyskaczu pluszu… Ale kto pamięta o tych cichych bohaterach, kto doceni, kto nagrodzi?

Dziś także Dzień Królewny, często śpiącej Królewny. Niektórzy uważają, że śpiąca królewna to zawód wyuczony. Co mówi królewicz, gdy już pocałuje śpiącą królewnę, a ta otworzy oczy? „To pani zamawiała pizzę?” A co mówi królewna? Podobno: „Nigdy więcej jabola”, co jest o tyle logiczne, że czarownica poczęstowała ją zatrutym jabłkiem. A jak królewna budzi siedmiu krasnoludków? Oczywiście: seven up!

Ale dość sucharów. Posłuchajmy, jak bije serce Wielkopolski. W okolicy Ujścia – dwaj drwale-amatorzy najpierw obalili dorodny dąb w miejscowym lesie, a potem też nieco obalili. W każdym razie, kiedy przyjechali po drewno, ten który prowadził samochód wydmuchał trzy promile, a kolega, który powoził traktorem – zaledwie promil. To cud, że w takim stanie w ogóle trafili do lasu.

Szlifujemy wakacyjne obyczaje z podręcznikiem „ABC dobrego wychowania”. Francuzi. Otóż, cytuję: „Francuzi specjalizują się w modzie, winach i perfumach, zatem to nienajlepsze pomysły na prezenty dla naszych znajomych”. No tak, ale przecież nie musimy zabierać ze sobą do Paryża Chanel nr 5, z drzewem nie jeździ się do lasu. Jeśli nasi francuscy znajomi cenią sobie egzotyczne zapachy, warto dodać do ich kolekcji naszą Przemysławkę lub perfumy o nazwie Być może. Nigdy nam tego nie zapomną.

Dalej: „ABC dobrego wychowania przypomina, że do kobiet mówimy we Francji „madame”, a do – cytuję – „młodych dziewcząt” „mademoiselle”. Nie precyzuje jednak, jak mówimy do starszych dziewcząt, a zwłaszcza do dziewcząt wiekowych czy zgoła sędziwych.

Przysłowia mądrością narodów. Przysłowia francuskie: Pięćdziesiątka u mężczyzny domaga się szacunku, u kobiety – taktu. Ale też mawiają Francuzi: Starość ma te same apetyty co młodość, lecz nie ma tych samych zębów. My w Polsce też mamy na to przysłowia, jako to: W starym piecu diabeł pali, czy dobitniejsze: Łeb siwieje, reszta szaleje. Ale przysłowia nie zawsze się sprawdzają. Bo mówiący te słowa posiwiał, a reszta? Reszta – szkoda gadać.
Wiesław Kot

Pomór?

Roger Moore. R.I.P.:

Radio, gazety, zielone wiaderko…:

Odpryski z ostatniego wyjazdu. Miasteczko w Wielkopolsce. W takim domku mogłaby zamieszkać panna Marple.:

Zielona Góra, studio tatuażu. Mam pomysł, gdzie mógłbym sobie wytatuować takiego węża.:

Tamtejsza najnowsza knajpa. Jakąż miałem ochotę…:

No i Bachusy. Te dwa mnie osobiście najbliższe. Jeden pisze, drugi filmuje.:

Super Express: „- Psalm, który napisałam, to moja rozmowa z Bogiem – mówi nam Anna Kamińska (39 l.), była żona eksposła PiS Mariusza Antoniego Kamińskiego (39 l.), który kilka lat temu zostawił ją dla aniołka Jarosława Kaczyńskiego (68 l.), Ilony Klejnowskiej (31 l.). Kamińska twierdzi, że już przebaczyła zdradę i w psalmie nawołuje swego byłego męża, by… wrócił do niej i ich córek.

Bo jedna zbłądzona owieczka
Cieszy Go bardziej Niż całe stado w Owczarni”.

Sam się czuję od lat jak „zbłądzona owieczka.” Tylko nie umiałem tego nazwać.

Sprawa Opola’17. Komentarz internauty: „Festiwal w Opolu nieczynny. Najbliższy czynny festiwal w Opolu znajduje się we Wrocławiu.”

Californication

AC/DC „Californication” (remestered 2017). Zestaw koncertowy. „You Shook Me All Night Long”, „Highway To Hell”, „Hell’s Bells” itd. Nieodparcie śmieszy mnie od zawsze głos wokalisty – non stop w stanie permamentnego wk…wienia.:

Radio Poznań, środa 24 maja 2017

Mili Państwo,
Dziś Dzień Ślimaka. Francuzi mają ślimaki za przysmak, ale ja tego nie powiedziałem, bo to jednak pora śniadaniowa. To już lepiej przypomnieć, że Józef Ślimak był bohaterem powieści „Placówka” Bolesława Prusa. Z tej lektury szkolnej wynika jednakowoż, że ten obrońca polskiej ziemi dlatego obronił ją przed zakusami kolonistów niemieckich, że był bardzo, ale to bardzo powolny.

Rocznice – ni to smutne, ni to wesołe. 24 maja 1543 roku zmarł Mikołaj Kopernik, opublikowawszy krótko przed śmiercią swoje rewelacje. Od tamtej pory komunikaty, które co rano słyszymy z radia: słońce wzeszło, słońce zajdzie, mają charakter wyłącznie poetycki. I są okropnie bałamutne. Najbardziej znany cytat z Kopernika? „Po pierwszym łyku stwierdziłem, że Ziemia się kręci. Po drugim byłem już tego całkowicie pewny”. A poza tym – Kopernik była kobietą.

24 maja rankiem 1609 roku król Zygmunt III Waza opuścił w raz z rodziną Wawel udając się do Warszawy. Na stałe. Uczynił to wbrew wielce ponówczas rozpowszechnionej pieśni kapeli o nazwie Pod Budziszczem – o składzie instrumentalnym: luteń, trąb, piszczałek i szałamaj – pieśni z refrenem: Nie przenoście nam stolicy do Warszawy.

Kryminalna Wielkopolska. W Jutrosinie – to między Krotoszynem i Rawiczem – policja zatrzymała dwóch obywateli Mołdawii, którzy byli głodni do tego stopnia, że włamali się do fiata punto, kiedy tylko zobaczyli, że właściciel zostawił w nim siatkę z zakupami ze spożywczaka. Wsiedli, z miejsca zaczęli jeść, przepłoszył ich dopiero nadchodzący właściciel. Nie uciekli daleko, wytopił ich pies policyjny, który wabi się Wolf. Internautom z miejsca nasunęło się podejrzenie, że to nie jeden pies, lecz cztery, ukryte pod wspólnym pseudonimem. A nazywają się Wormitz, Ohlers, Luebow i Fahrenwirst. Stąd WOLF. Założę się, że policjanci po godzinach wołają na niego gruppenfuhrer.

Nadciąga lato, z nim podróże. Sięgnąłem więc po podręcznik „ABC dobrego wychowania”. Książeczka ma trzy zalety. Po pierwsze kupiona została w Ciechocinku, a jest to – jak wiadomo – stolica polskiej książki, po drugie nie ma wymienionego autora, a po trzecie – i najważniejsze – w promocji kosztowała 2.99. Otwieram rozdział „Wyjeżdżamy za granicę”, który podaje zupełnie podstawowe informacje o narodach, z którymi przyjdzie nam się zetknąć latem. Czesi – okazuje się – to naród niezbyt gościnny, więc zaproszą nas raczej do piwiarni niż do domu. Tam zaoferują golonkę lub dziczyznę, po której podręcznik dobrych manier zaleca napicie się jakiegoś mocnego trunku. O zatruciu pokarmowym nie ma mowy wprost, ale i tak wiadomo, o co chodzi. Poza tym, jak się okazuje, Czesi są maniakalnie przywiązani do tytułów i chętnie wymieniają je przed nazwiskiem, nawet na nagrobku. No więc gdy slyszymy: „Dobry den, ja sem inziner Vondracek, nie odpowiadamy odruchowo: Doby den, ja sem Helena Vondrancova, lecz twardo, po polsku: Doby den, ja sem magister Andżelika Kozodój.

Przysłowia mądrością narodów. Przysłowie czeskie: Mowa jest srebrem, milczenie zlotem. Mluviti stříbro, mlčeti zlato. Tak by powiedział na przykład Krel Gott, gdyby go państwo spotkali na ulicy dajmy na to w Pardubicach. Nie należy jednak odpowiadać na to pod żadnym pozorem: Gott mit uns!

Radzi –
Wiesław Kot

Ptaki ciernistych krzewów

Zbigniew Wodecki. R.I.P.:

Sprawdziłem. Dokładnie 10 lat temu, 24 maja 2007 roku, zapowiadałam koncert p. Zbigniewa w Starym Browarze w Poznaniu. Teraz przypominam sobie piosenki, które są związane z różnymi momentami życia. Jak miliony rodaków. I słucham w kółko „Dziewczyny z konwaliami” w mistrzowskiej aranżacji na tej płycie.:

Niemal jednocześnie wiadomość o śmierci naszej z Dorotą koleżanki, Violetty. Udar. W trakcie przejażdżki rowerowej poczuła się gorzej. Reanimacja nie pomogła. Violetka była młodsza ode mnie o dwa lata. Ale – jeżeli tak wypada pisać – życzyłbym sobie podobnego zejścia. R.I.P.

Ostatni tydzień był o tyle znośny, że każdej wolnej chwili słuchałem powieści kryminalnej Norwega Jo Nesbo „Wybawiciel”. Policjant Harry Hole, ta depresyjna Norwegia tuż przed Bożym Narodzeniem, wątek imigracji chorwackiej. I detektyw, który musi podejmować decyzje jak postać z Dostojewskiego.:

Wrażenie byłoby bez porównania mniejsze, gdyby nie sztuka lektorska Mariusza Bonaszewskiego.:

Cannes, wspomnienie „Człowieka z żelaza” i zielone wiaderko.:

Dzwoni Urszula, bo zobaczyła mnie w TV. Mówię, że u nas na balkonie z jajek wykłuły się dwa gołąbki. Ale witryna na balkon non stop zasłonięta, żeby mamy nie denerwować, dosypujemy tylko karmę. I przypominam jej piosenkę „Pod moim dachem mieszkał ptak”. Dorota wystawiła wcześniej zdychającego kwiatka z nadzieją, że odżyje. Nie odżył. I teraz jak fotografuje ptaszki przez szczelinę w zasłonie, to wyglądają jak „ptaki ciernistych krzewów”.:

Jeden z publicystów na portalu „W sieci” zaczyna tak: „Fałszywe elity, tzw. celebryci znani z tego, że są znani, mocno przepłaceni artyści, którzy robią za speców od prawa i Konstytucji, miałczące piosenkarki…” Jaki stąd wniosek? Że publicysta musi mieć talent wokalny albo jakiś inny, bo jeżeli chodzi o talent do ortografii…