Mo Yan „Kraina wódki”

Mo Yan „Kraina wódki”:

Odrobiona po latach zaległość. Mo Yan to Nobel 2012. Groteskowa opowieść o współczesnych Chinach. Groteska jest koronkowa i interesująca, jednak zbyt rzadko przebija przez nią samo życie i zaczyna być sztuką dla sztuki. Na dłuższą metę nuży.
Cytaty:

„Podejmujemy się ważnych zadań. Dobry śledczy nie powinien pozwolić, by jakaś kobieta stanęła mu na przeszkodzie w ich wykonaniu. Kobiety należy traktować jako część zadania.”

Ding Gou’er musnął wargami wylot butelki i oddał ją odźwiernemu. Ten zmierzył go podejrzliwym spojrzeniem. – Nie napijesz się? – zapytał. – Nie piję dużo. – Nietutejszy?

Towarzyszu dyrektorze, towarzyszu sekretarzu. Przybyłem tu na rozkaz pewnej wysoko postawionej osoby, by przeprowadzić śledztwo w sprawie doniesień dotyczących gotowania i zjadania dzieci na terenie waszej kopalni. Jest to sprawa ogromnej wagi i bardzo delikatna, dlatego wymaga najwyższej dyskrecji. Dyrektor kopalni i sekretarz partii wymienili długie, dziesięciosekundowe spojrzenia, a następnie klasnęli w dłonie i wybuchnęli gromkim śmiechem. Ding Gou’er zmarszczył brwi i rzekł: – Bardzo proszę o poważne podejście do sprawy. Wicedyrektor Wydziału Propagandy Alkoholandii, Jin Gangzuan, który jest głównym podejrzanym, wywodzi się właśnie z waszej kopalni. Dyrektor kopalni, a może sekretarz partii, odparł: – Tak, zgadza się, pan wicedyrektor był nauczycielem w kopalnianej szkole podstawowej. Jest wyjątkowo zdolnym, uczciwym towarzyszem z zasadami.

Siódma Ciotka, jak już wspomniałem, była intelektualistką i używała słów w rodzaju «doprawdy». Niedługo po zamążpójściu krytykowała moją matkę, że zbyt energicznie płucząc ryż, zmywa z niego wszystkie witaminy. Na dźwięk słowa «witaminy» matka wytrzeszczyła oczy i otwarła usta ze zdumienia.

W końcu Siódma Ciotka wpadła na pomysł: można przecież pić spirytus! Siódmy Wuj, jako weterynarz, miał buteleczkę spirytusu do dezynfekcji. Oczywiście rozcieńczyliśmy go wodą. Wtedy to rozpoczął się mój mozolny trening. Tych, którzy wyrośli na alkoholach przemysłowych, żaden trunek nie zmoże!

Świadomość i ciało szarpały go w przeciwne strony. Świadomość krzyczała: Nie wolno ci pić! Lecz dłoń wlewała mu wódkę do gardła. Dziewięć kieliszków po kolei lądowało w żołądku, z oczu płynęły mu strumienie łez. Nie rozumiał, z jakiego powodu nagle zalał się łzami, siedząc przy jadalnym stole. Nikt cię nie uderzył, nikt nie znieważył, więc czemu ryczysz? – zapytywał sam siebie. Ależ ja wcale nie płaczę, czy łzawienie musi oznaczać płacz? Łez wciąż przybywało, aż twarz Dinga zaczęła przypominać liść lotosu po deszczu.

Chcę być jak młody Lu Xun, który dla literatury zrezygnował z medycyny – ja zamierzam dla literatury zrezygnować z alkoholu. Chcę za pomocą literatury zmieniać społeczeństwo, wpływać na naszą chińską tożsamość narodową. Dla tych wzniosłych celów chętnie położę głowę pod topór, przeleję własną gorącą krew. Skoro jestem gotów poświęcić życie, po co dbać o dobra materialne?

Literatura jest sprawą ludu, więc z jakiej racji to Pan miałby być powołany do jej tworzenia, a ja nie? Jednym z postulatów opracowanego przez Marksa modelu komunizmu było zrównanie sztuki z wysiłkiem mas pracujących, a wysiłku mas pracujących – ze sztuką. Tak więc wraz z nadejściem ery prawdziwego komunizmu wszyscy zostaną pisarzami.

To ja, śledczy Ding Gou’er, który otrzymał polecenie udania się do stolicy Alkoholandii w celu przeprowadzenia dochodzenia w sprawie zbrodniczego procederu gotowania i zjadania małych chłopców przez wysokie kadry kierownicze pod przewodnictwem Jin Gangzuana – w tej wielkiej sprawie, szczególnej sprawie, sprawie najwyższej wagi, w sprawie niesłychanego okrucieństwa, niebywałego zepsucia. Nie jestem pijany, nie mam przywidzeń, nie wykręcą się z tego żadną miarą! Stawiają przede mną niemowlę duszone w sosie sojowym, mówiąc, że to danie nazywa się „dziecię – podarunek jednorożca”. Jestem w pełni władz umysłowych, zaraz to udowodnię, osiemdziesiąt pięć razy osiemdziesiąt pięć równa się siedem tysięcy dwieście dwadzieścia pięć, wszystko się zgadza. Zamordowali chłopca, a teraz podają mi go na stół; chcą mi zapchać usta, konspiratorzy! Wyjął pistolet i trzymając go w wyciągniętych rękach, krzyknął z mocą: – Nie ruszać się! Ręce do góry, dzikusy!

Oddać mocz do kotła z alkoholem – cóż to za zdumiewająca innowacja w dziedzinie mieszania trunków, cóż za niezwykłe dzieło twórczego geniuszu! To początek nowej epoki w historii gorzelnictwa.

Od tej chwili, szanowny Nauczycielu, proszę śmiało kroczyć naprzód, nie rozstając się z butelką, dzierżąc pióro w dłoni, a ta banda kretynów niech zwiewa z wrzaskiem.

Bardzo wielu ludzi para się literaturą przez całe życie, pisze dużo i wie, jak należy postępować, by zostać wielkim pisarzem, lecz mimo to nie osiąga sukcesu, albowiem brak im tej jednej, jedynej rzeczy – talentu, bądź też mają go zbyt mało.

„Jedną ręką zbieraj owoce rozkwitu, drugą – odtrącaj rozpasanie”

Teraz Ding palił papierosa i patrzył na nią, jak szczwany lis na tkwiącą w pułapce przynętę. – Tylko obserwacja, żadnych działań? – rzuciła z irytacją. – Co z ciebie za członek partii?

Dingowi przyszło na myśl, że długa historia relacji między mężczyznami a kobietami w gruncie rzeczy przypomina historię walki klas; czasem zwycięża kobieta, czasem mężczyzna, a zwycięzca zawsze jest zarazem przegranym.