Archiwa kategorii: Wyrazy obce

Endymion

Emalia – inna wersja imienia Emilia.
emancypantka – „Kobieta żądająca równouprawnienia z mężczyznami”. Inaczej: Dorota.
empiryczny – oparty na doświadczeniu. Piosenka Młynarskiego:
    „Młody człowiek w Sochaczewie – typ liryczny –
    Rzekł mi kiedyś na przystanku autobusu:
    – Umysł, wie pan, mam w zasadzie empiryczny,
    Ale w jednym nie mam z sobą konsensusu:
    Znam Mariolę. Pytam: – Kochasz? Mówi: – Kocham,
    Krótko mówi, choć ma słownik nie najmniejszy…
    A gdy wracam od Marioli i na sochaczewskie city patrzę, to na dzień dzisiejszy:
    Nie mam jasności w temacie Marioli,
    Nie mam jasności – i dość mnie to boli…”
Endymion – „W mitologii greckiej: kochanek bogini księżyca, pogrążony w wiecznym śnie, uosobienie wiecznej młodości i rozkosznych marzeń”. Ja.

Ekskrecja

echolalia – „mimowolne, automatyczne powtarzanie zasłyszanych dźwięków, słów i zwrotów językowych bez zwracania uwagi na ich sens i zastosowanie; zjawisko występuje w ostrej formie w zachowaniu się niektórych umysłowo chorych…” Jeżeli napiszę, że mnie to przypomina nasz życie publiczne, okażę się banalny…
ekskrecja – „usuwanie z organizmu końcowych produktów przemiany materii”. Ciekawe. Każdy robi to parę razy dziennie, a rzadko kto wie, że to, co robi tak się nazywa. Interesujące, czy wiedziałaby np. babcia klozetowa, choćby i licencjonowana?
eksportacja – „wyprowadzenie zwłok z domu do kościoła”. Mam za sobą sporo eksportacji, tylko w odwrotnym kierunku. Kiedy osiągałem etap zwłok, eksportowano mnie do domu. Naturalnie, nie z kościoła.

Dywagacja

Dystrakt – „człowiek roztargniony”. Słuchacz moich wykładów. Dziś pokazywałem sceny z najważniejszych filmów od roku 1980. Na dziesięciu słuchaczy, ośmiu w tym czasie klikało w smartfony, choć – nie powiem – od czasu do czasu rzucali okiem na ekran.
Dysymilacja – „odpodobnienie. Zmiana fonetyczna, w której dwie głoski identyczne lub maj ace cechy wspólne ulegają zróżnicowaniu, jeśli znajdą się w sąsiedztwie, np. w wyrazie >prześcieradło< zamiast dawnego >prześcieładło<”. Dowcip wiekowy: Pan hrabia do hotelowego recepcjonisty: „ – Zasłałem łóżko. – O, to bardzo dobrze. – Chyba nie bałdzo…”
Dywagacja – „mówienie bezładne, od rzeczy”. W trakcie wykładów staram się zwalczać dywagację na rzecz dygresji. Ale tyle tematów ciągnie człowieka w rozmaite strony… Nałóg.
Dyrektura  – słownik podaje to określenie jako przestarzałe. Dziś powiedzielibyśmy: dyrekcja. Ale ja bym to słowo zachował. Bo jak nazwać styl władzy sprawowany przez Prezesa?

Dren

dren – „przewód odprowadzający wodę”. Starsi Panowie:
„Dobranoc, dobranoc mężczyzno
Zbiegany za groszem jak mrówka
Dobranoc, niech sny Ci się przyśnią porosłe drzewami w złotówkach
Złotówki jak liście na wietrze czeredą unoszą się całą
Garściami pakujesz je w kieszeń a resztę taczkami w P.K.O.
Aż prosisz by rząd ulżył Tobie i w portfel zapuścił Ci dren
Dobranoc, dobranoc mój chłopie już czas na sen”.
drukować – „odbijać litery”. A wyniki meczów?
dur – Często pytam studentów na egzaminie: – To jak rozmawiamy? W dur czy w mol?
durszlak – „naczynie kuchenne z dziurkami”. Gdybym miał własną pamięć porównać do jakiegoś naczynia, byłby to durszlak.
dyktando – „Onego czasu wszedł Pan do klasy, a powitawszy uczniów swoich rzekł: – Wyjmijcie pióra wasze i zeszyty wasze, albowiem dyktando będzie wam dane. Zasmucili się tedy uczniowie na one słowa Pańskie i pytali: – Azali godzi się na ostatniej lekcji dyktando czynić?”

Dorsz

donatariusz – „obdarzony donacją”, czyli daniną. Dyżurny Donatariusz Kraju mieszka w Toruniu.
dormeza – „dawniej: powóz podróżny, urządzony do spania w podróży”. Znaczy: sypialny.
dorsz – dziś ryba ceniona. Po wojnie, kiedy brakowało wędlin, lansowano dorsze. Powiedzonko uliczne: „Jedzcie dorsze, gówno gorsze”.
drabant – „nazwa tańca polskiego, pośredniego między polonezem a mazurem, tańczonego na zakończenie wesela”. To zostało w narodowej tradycji. Do tańca tańczonego na dzisiejszym weselu o czwartej nad ranem żadna nazwa nie pasuje bardziej niż właśnie: drabant.

Dewotka

dewotka, dewot – „świętoszek”. Ks. Jędrzej Kitowicz w „Opisie obyczajów za panowania Augusta III” (1841): „Dewotów niewiele było. Dewotek sto razy więcej…”
dezabil – „ranny strój domowy”. Piosenka A. Rosiewicza:
„Jechał sobie od Dąbrowy młody śliczny dzielnicowy
Na motorze w dezabilu, na wycieczkę po cywilu.
Też go mają chłopcy, chłopcy-radarowcy,
Dostrzegli go z dala, zapłacił górala”.
dezodoryzacja – „usunięcie zapachu”. Andrzej Bursa „Dyskurs z poetą”
„Jak oddać zapach w poezji…
na pewno nie przez proste nazwanie
ale cały wiersz musi pachnieć
i rym
i rytm
muszą mieć temperatury miodowej polany
a każdy przeskok rytmiczny
coś z powiewu róży
przerzuconej nad ogniem
rozmawialiśmy w jak najlepszej symbiozie
aż do chwili gdy powiedziałem:
„wynieś proszę to wiadro
bo potwornie tu śmierdzi szczyną”
możliwe że to było nietaktowne
ale już nie mogłem wytrzymać”.
diabolo – „zabawka, metalowa albo gumowa szpulka, którą się rzuca w górę i chwyta na sznurek uwiązany do dwu pałeczek”. Zdaje się, że to samo co jo-jo. Film „Hiszpanka”, który miał być o bohaterskim i zwycięskim powstaniu wielkopolskim, niespodziewanie kończy się piosenką „Jo-jo! Czy pani umie grać już w jo-jo”. To dzieło (i tę piosenkę) kilkoma milionami złotych wsparł samorząd Wielkopolski.
diatermia – „leczenie prądami elektrycznymi wielkiej częstotliwości, polegające na przemianie ich energii elektrycznej na ciepło w organizmie na skutek oporów”. Film „Psy” (1992):
„- Nie kłamał?
– Z akumulatorem na jajach jeszcze nikt nie kłamał”.

Dewiacja

depopularyzacja – „utrata popularności, pozbawienie wzięcia i rozgłosu”. Choroba osób, które tracą pracę w TV.
deratyzacja – „odszczurzanie”. Na furgonetce widziałem napis: „Deratyzacja szczurów”.
desperat – „człowiek narwany”. Ja.
detencja – „trzymanie w więzieniu”. Dziś: areszt wydobywczy.
dewiacja – „odchylenie igły magnetycznej kompasu od linii południka wskutek przepływu masy żelaza i stali na okręcie”. A nie to, co myślicie.

Demi-saison

demi-saison – „odzież przeznaczona do noszenia zimą i jesienią”. Między sezonami, znaczy. U nas przyjęło się określenie: jesionka.
delikatesy – „wyszukane, delikatne pożywienie, przysmaki, smakołyki”. Hasło pisano w czasach, kiedy były u nas tylko jedne delikatesy – PSS „Społem”.
delegować – np. „do wykonania jakiejś pracy”. Dziś w korporacjach kultem otoczona jest sztuka „delegowania zadań”, czyli obarczania nimi frajerów.
dekokt – „odwar z ziół lekarskich”. Jedyny, jakiego używam (stanowczo zbyt rzadko) jest Becherovka.

Ogołocenie z kwiatów

debil„osobnik o możliwościach psychicznych posiadanych przeciętnie przez dziecko w wieku od 7 do 10 lat”. To skandal – takie hasło obraża połowę dorosłych Polaków!

deblokować„uwolnić od blokady”. Ciekawe, jak często strażnicy miejscy słyszą: – Niech mi pan zdeblokuje samochód!

defektologia„nauka o kalectwach i ułomnościach fizycznych oraz psychicznych i o ich leczeniu”. Ciekawe, jak długo czeka się dziś w kolejce do defektologa?

defloracja„ogołocenie z kwiatów”. Znam wiele pań, które w wieku 60. lat chodzą dumnie całe w kwiatach.

Czastuszki

czastuszki – na wpół improwizowane przyśpiewki rosyjskie. Za moich czasów śpiewało się przy ognisku:
   „Maja Dunia raz skazała,
   szto nie nada wodki pit,
   a na dwieri napisała:
   bez pał litra nie wchodit”
cyzelator„człowiek starannie wykańczający swoją pracę”. Mój niedościgniony ideał. Co widzę, po ilości brakujących przecinków na tej witrynie.
cyrkularz„okólnik, zarządzenie”. Spam?
cykady„piewiki”, owady, które wydają bardzo przyjemne dźwięki, cykady. Że istnieją, dowiedziałem się w latach 80. z piosenki Maanamu „Cykady na Cykladach”. Od razu coś mi tu nie grało. Maanam był zespołem, który dawał głos punkom, śmieciom, które ledwie przeżywały do jutra, z odpadów. A tu muzycy afiszują się, że spędzili wakacje na greckich wyspach, co dla przeciętnego słuchacza ich „punkowych” kawałków było wydarzeniem ze sfery magii. Ale jak po latach zobaczyłem punkową Korę, która do telewizji przychodzi z ulubionym pudlem na rękach. Z tym, że punki jakoś nie protestowały. Buntownicy mają jednak strasznie krótką pamięć…