Pucio – pucio

Gniezno. Miałem przemiłe spotkanie z publicznością festiwalu w lokalu o nazwie Misz-Masz, co idealnie oddawało to, co miałem do powiedzenia. Po spotkaniu pani Krystyna poprosiła o podpis na książce o PRL-u. Zanim się zreflektowałem, że powinienem napisać: Dla sympatycznej panny Krysi… zdążyłem tylko wpisać „Pucio – pucio”:

Poza tym gala, z werdyktem, nagrodami itd. Scena na chwilę przed.:

Na koniec zorientowałem się, że impreza odbywa się w dawnej siedzibie masonerii. Gdybym wiedział, moja noga by tam nie postała!:

6 przemyśleń nt. „Pucio – pucio

  1. A w Ciążeniu jest pałac, w którym są masonika (największa kolekcja w Polsce) i zarządza tym UAM. Można tam wynająć pokój na spokojną pracę. Widok na dolinę Warty, nieskażoną budownictwem.
    http://palace.amu.edu.pl/ciazen

    Dla przebłagania można odwiedzić niedaleki klasztor salezjański w Lądzie, gdzie kręcony był film „Kto nigdy nie żył”.

  2. Dzięki za ludzkie słowo.
    Cóż, zademonstrowałem wiedzę od 12.00 do 13.20. Potem żałowałem, że skończyłem, bo jeszcze z dziesięć minut bym pociągnął…

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *