Archiwa kategorii: Czosnek

Biskup ma zawsze rację!

Internet po swojemu reaguje na ostatnie zamieszanie w polskim Kościele:

  • Aby Polska rosła w siłę a księża żyli dostatniej!
  • Idee Papieża wiecznie żywe!
  • Całą władza w ręce Kleru!
  • Ręce precz od Komisji Majątkowej!
  • Wieczna chwała Biskupom – bojownikom o wolną Polskę!
  • Wcielamy w życie postanowienia konferencji Episkopatu!
  • Program Kościoła Programem Narodu!
  • Ateista to dezerter z frontu walki o pokój i silną Polskę!
  • Kościoły w każdej dzielnicy, kaplice na każdej ulicy!

Made in World

Ukraina nie chce stowarzyszenia z Unią. Obawia się, że niewiele na tym zyska, za to otworzy własny rynek firmom z Zachodu.

Z Internetu:
„Dzień z życia Polaka : Wstaje rano, włącza japońskie radyjko, zakłada amerykańskie spodnie, wietnamski podkoszulek i chińskie tenisówki, po czym z holenderskiej lodówki wyciąga niemieckie piwo. Siada przed koreańskim komputerem i w amerykańskim banku i zleca przelewy za internetowe zakupy w Anglii, po czym wsiada do czeskiego samochodu i jedzie do francuskiego hipermarketu na zakupy. Po uzupełnieniu żarcia w hiszpańskie owoce, belgijski ser i greckie wino wraca do domu. Gotuje obiad na rosyjskim gazie . Na koniec siada na włoskiej kanapie pijąc kolumbijską kawę, słodzoną ukraińskim cukrem i… szuka pracy w niemieckiej gazecie – znowu nie ma! Zastanawia się, dlaczego w Polsce nie ma pracy i a jak jest to za 1200?”

 

Muralia

Graffiti raz jeszcze. Z szacunku dla historii:

  • Witamy z toplesem w XXI wieku.
  • Uznaj sztukę za swego osobistego zbawiciela.
  • Proletariusze, bądźcie piękni!
  • PZPR walczy!
  • Hans Kloss był Żydem!
  • Żyję po to, by mieć więcej, więcej i jeszcze mercedesa.
  • Walczę za tych, za których nikt nie walczy.
  • Jest nas krocie. A ty jedno, bezrobocie.
  • Proletariusze wszystkich krajów, bogaćcie się!
  • Stomil przyszłością narodu.
  • My anarchiści na garnuszku mamusi.
  • Przybyłem do was po to, by kopać was w dupy i żuć gumę. Lechu W.

Jeszcze Polska nie skinęła

Z rozczuleniem przeglądam album poświęcony rodzimemu grafitti („Polskie zmóry”, 1991). To taki Internet sprzed Internetu. Wypisuję hasła, dziś już historyczne:

  • Oszczędzaj. Nie jedz na czczo.
  • Jeszcze Polska nie skinęła, punki my żyjemy
  • Lepsze jutro było wczoraj.
  • Totalna stabilizacja
  • Lepszy traktor niż reaktor.
  • Brzechwa kłamie!
  • Grunwald pomścimy!
  • Latające talerze przyszłością stołówek.
  • Bóg chce cię widzieć w kościele częściej (dopisek: Niech sobie powiesi moje zdjęcie).
  • Ćpaj, ćpaj, good bye!
  • 07 ścisz się!
  • Kupię rozum męski.

Nie starczyłoby ogórków!

Rosjanie mają mnóstwo dowcipów o Czapajewie. Jak później o Stirlitzu.

Czapajew i Pietka przepływają rzekę Ural. Czapajew używa tylko jednej ręki.
– Towarzyszu dowódco! – krzyczy Pietka. – Rzućcie walizkę, bo utoniecie!
– Nie mogę, tam są karty sztabu dywizji! Obydwie talie…

– Towarzyszu dowódco – pyta raz Pietka Czapajewa – czy wypilibyście litr wódki?
– A jakże!
– A wiadro?
– Oczywiście!
– A Jezioro Bajkał pełne wódki?
– Nie! – Dlaczego, towarzyszu dowódco?
– Nie starczyłoby ogórków!

– Kto wczoraj pił? – spytał Czapajew drużynę wyprężoną na placu apelowym.
Milczenie.
– Kto pił, pytam?!
– Ja – przyznał się Pietka po dłuższej chwili.
– Dobrze. Drużyna do musztry przystąp! A ty Pietka chodź, wypijemy klina…

Idiota jako taki

Z zasobu red. Andrzeja Niczyperowicza („Głos Wielkopolski”)

Ludzie cenią idiotów, nawet im stawiają pomniki (patrz – okazały monument Szwejka w Pardubicach). Chico, najmądrzejszy z braci Marx tak prawił: „- Niech was nie zwiedzie, że on wygląda jak idiota i zachowuje się jak idiota. On naprawdę jest idiotą…”

A muzyczka ino ano

W pisemku prawicowym przypominają piosenkę lwowską, którą w nieskończoność śpiewaliśmy swego czasu przy ognisku.

Bal u Weteranów
słowa: autor nieznany, na melodię: „Maniuśka, moja Maniuśka…”

Dzisiaj bal u Weteranów, każdy zna tych panów,
Bo tam co niedzieli jest zabawy wieli,
A komitet za to bierzy czterdzieści halerzy,
Bo tak si należy, taj już, taj już!

A muzyczka ino, ano, a muzyczka rżnie!
Bo przy tej muzyczce goście bawią się /wesoło/
Wszystko jedno, czy to męska, czy to damska jest,
Byle tylko rżnęła fest, taj fest!

Tam ci znowu jakiś frajer w kozaka si bawi:
Kastet ma w kieszeni, a majcher w rękawi.
Ty do niegu ani słowa, naj ci Bóg zachowa!
Bo on z Łyczakowa, je gość, je gość!
A muzyczka …

I zwrotka ode mnie:

Ban Bazyli, pan Bazyli przeprasza na chwili
Bo mu gaci pękli na samiutkim tyli
Teraz trzeba, teraz trzeba
Prędko biec po nici. Dziura mu poświci
Ta joj, ta joj.
A muzyczka…

Donos publiczny

Wyjeżdżamy z Dorotą raz po raz. Przygotowania na łapu-capu. Dawno mi w tym coś nie grało. Aż zajrzałem do książki Janiny Molskiej „Pani domu”. Wydano ja w roku, w którym ja się urodziłem. I – okazuje się – Dorota nie wypełnia przed wyjazdem nawet tych zaleceń, które były przyjęte już pół wieku temu. Jako to:

„Jeżeli posiadamy telefon, trzeba o wyjeździe zawiadomić pocztę, by po powrocie nie zastać wyłączonego telefonu”.
„Szafy, szuflady z garderobą itp. opylamy proszkiem owadobójczym. Meble po oczyszczeniu i opyleniu osłaniamy pokrowcami”.
„Dywany, kilimy i chodniki po oczyszczeniu zwijamy w rulon. Lampy wiszące okrywamy gazetami”.
„Wykręcamy bezpieczniki elektryczne (korki)”.
„Okna zasłaniamy roletami, by słońce nie zniszczyło obić mebli, ścian itd.”

Dorota nie wykonuje żadnej z zalecanych czynności, żadnej. I jak my mamy do czegoś dojść?