Miesięczne archiwum: Sierpień 2015

Złodzieje rowerów

Dorota uwielbia „wczasy pobytowe”, których ja nienawidzę. Ale dla świętego spokoju nie było nigdzie jechane i dzień był spędzony (stracony) w Luksemburgu. Te ich przepastne wąwozy z przerzuconymi nad nimi mostami mają jednak ograniczoną atrakcyjność. Na szczęście już wczoraj w Sztrasburgu wpadł mi pewien pomysł:

n1

Dziś było do czego nawiązać.:

n2

Bo akurat naprzeciwko ichniego Teatru Narodowego działało szeroko rozbudowane wesołe miasteczko. No ale kto pójdzie na wystawianą właśnie „Wizytę starszej pani”, gdy tuż obok ma to.:

n3

To zdjęcie z wysokości. Bo oglądaliśmy okolicę z takiego koła. Przereklamowana.:

n4

Na miejscu były też aluzje filmowe.:

n5

Wracamy do samochodu, po drodze kapliczka z Jezusem złożonym do grobu. U nas w takiej płonęłyby świeczki, leżały kwiaty, a tu ktoś ofiaruje kawę…

n6

W kraju – jak czytam – nic nowego. Jesienią kontynuacja serialu o Sulejmanie, który „pokochali Polacy”. Dlaczego się nie dziwię? Nastrój mąci jednak pretensja pewnego internauty: „W piątek 28 sierpnia telewizja wyświetliła 103 odcinek. W poniedziałek 31 sierpnia wyświetli 161 odcinek”. Nie sądzę jednak, by to komukolwiek przeszkadzało.

W moim rodzinnym mieście kolejny sukces policji: schwytano złodzieja rowerów. Pewna pani wyszła z baru i na miejscu własnego roweru znalazła inny, gorszy. Ale za chwilę zobaczyła, że pewien mężczyzna jedzie jej rowerem. Zadzwoniła po policję. Ta zatrzymała złodzieja. Zeznał, że najpierw ukradł gorszy rower. Ale szybko zrozumiał swój błąd. Porzucił więc gorszy i ukradł lepszy. Grozi mu pięć lat. Jak zwykle – gadanie! Dostanie cztery a po dwóch wyjdzie za dobre sprawowanie.

Comandante Che!

Mają tu wszystkiego po grdykę, ale jeszcze im się zachciewa. Wczoraj w Trewirze (Trier) wprawdzie nie znaleźliśmy pomnika Marksa (w przeciwieństwie do wielu miast NRD). Choć Marks z Trewiru pochodził. Teraz malują go tylko na autobusach miejskich. W kolorach tęczy, że niby facet od pluralizmu. Ot, niemieckie poczucie humoru.:

s1

W tym samym Trewirze uliczny rysownik proponuje wizerunki gwiazd minionego stulecia. Wiadomo – Elvis. Ale tuż obok…:

s2

Dzisiaj w Sztrasburgu. Starówka, sklep z pamiątkami.:

s3

I napis na murze. Oj, przydałoby się wam trochę tej rewolucji! Przynajmniej wiedzielibyście, o czym piszecie.:

s4

Ale do rzeczy. Trewir. Słynna Porta Nigra z czasów rzymskich (Dorota w tle). U nas, w Poznaniu, Zamek Cesarski odpicowali do białości, a był tak samo czarny. Tu pewnie też by mogli, ale co potem zrobić z nazwą?:

s5

Po nauki pojechaliśmy wzorem najświatlejszych polskich humanistów doby renesansu do Heidelbergu (najstarszy niemiecki uniwersytet). Tylko Dorota miała pomysł, by wejść na moment do muzeum opakowań (jedyne na świecie). W muzeum był tylko jeden Azjata. Ja, niechcący, poprosiłem o bilety po niemiecku. To wystarczyło. Pan kustosz wypożyczył nas sobie na dwie godziny i szczegółowo omawiał każdy eksponat. Np. paczkę po papierosach przygotowanych specjalnie na pierwszy rejs Titanica. Miał ją w kieszeni jeden z ocalałych. Muzeum kupiło za 2 tys. euro.:

s6

No i inne punkty programu poszły się kochać. Poza tym po niemieckich autostradach nie jeździ się tak szybko jak niesie legenda. Ciągłe ograniczenia (do 80), jak wypadek, to co najmniej godzina w korku, remonty na każdym kroku. Mam wrażenie, że jedziemy dziadkiem naszego samochodu.:

s7

A tymczasem umierają najlepsi synowie naszej ziemi: Kulczyk, Kamas, Wesołowski…

Luksemburg, chata, szkło…

Luksemburg. Dzielnica Kirchberg. Siedziba urzędów unijnych. W okolicach 18.00 wszyscy wychodzą z roboty. Tłok nie do opisania.:

c1

Chata. Hotel na przedmieściach. U nas takie kombajny stawiali za środkowego Eda. „Kasprowy” w Zakopanem cieszy oko do dziś.:

c2

Szkło. Pani w pobliskim samie przypomina, że wino mieści się w butelkach zwrotnych, które można oddać następnego dnia. Zapewniam, że przylecę już o świcie.:

c3

Tajemnica medalu

Sport wyczynowy nudzi mnie śmiertelnie. Ale jedno wydarzenie przykuło moją uwagę. Paweł Fajdek wywalczył w Pekinie złoto w rzucie młotem. Po czym miał się porządnie napić i złotym medalem zapłacić taksówkarzowi. Bardzo słusznie! Niech i Kitajce znają polski gest.

Na Fronda.pl serial trwa. Dziś: „Sztuki walki i opętanie”.

Z kolei Polonia Christiana reklamuje książkę „Żydowskie lobby polityczne w Polsce”. Bestseller gwarantowany!

W Ostrowie Wlkp. pewna pani kradła buty w obuwniczym. Huk na całą Wielkopolskę. Najgorsze, że była to urzędniczka lokalnego ZUS-u. A to przecież gorzej niż gdyby kradł biskup.

Moje strony – dzień jak co dzień. We wsi Pawłosiów – rzut kijem od mojego domu rodzinnego – pewien 53-latek porwał się z kosą na 83-letnią matkę. Nie bardzo ją nawet poranił, bo – na szczęście – wydmuchał 3 promile.

Dziwna historia

s1

Kolejna mistyczna Agata Christie. Młody człowiek pod wpływem macochy z Indii – mieli problemy z tymi koloniami! – zmienia się w kota.
U nas takie historie wałkował Kostecki. Że niby wybitny archeolog z dżungli przywozi posążek bóstwa, które… Horrory tłuką takie rzeczy do dziś.

Dziwna historia, reż. Janusz Kukuła

Partyjka pokera/ A Piece Of The Action

s2

Robert Redford w czasach kiedy nie był jeszcze Redfordem.
Nałogowy hazardzista z lepszego towarzystwa. Daje nauczkę własnemu bratu kosztem własnego życia.
„Pokerowa wdowa” – nie był w domu od trzech dni. Grał.
„- Co mam powiedzieć dziennikarzom?
– Zaprzeczaj!”

Alfred Hitchcock przedstawia. Partyjka pokera/ A Piece Of The Action reż. Bernard Girard

As time goes by…

W TVPInfo pożegnaliśmy Jerzego Kamasa. Nalegam w rozmowie z panią red. Holecką (przed programem), żeby koniecznie wspomnieć o jego występach w „Kobrach”. I wspominamy: „Harrego Brenta”, „Przecież ty nie żyjesz”…

U stałego pana mechanika wymieniam olej (prawidłowo, po 10 tys. km). Nie może się nadziwić, że zrobiłem to w trzy tygodnie. Jak ten czas leci…

Pan Duda wykładał, wykładał w jednaj z poznańskich wyższych szkół gotowania na gazie (dojeżdżał za nasze) i – proszę – do czego doszedł! Może to jest jakaś wskazówka..?

Zew skrzydeł

w1

Agata Christie z okresu „mistycznego”.
Marian Opania
Pewien londyński bogacz, materialista przywiązany do przyjemności życia doświadcza upartego doznania, że świat go przytłacza. Co noc unosi się nad nim w uniesieniu, po czym w bólach wraca na ziemię. Wreszcie decyduje rozdać wszystko i wtedy „zew skrzydeł” porywa go ku innemu, wyższemu światu.
To już chyba lepiej stawiać proste pytania: kto zabił?

Zew skrzydeł, reż. Janusz Kukuła

Italian Trumpet Concertos

“Italian Trumpet Concertos”. W XVIII wieku trąbka gościła już śmiało wśród smyczków, choć chętniej dmuchano w obój. Corcerti grossi z Wenecji rozeszły się na całą Europę. Muzyka dworska, relaksacyjna. Twórcy wyboru skaczą po nazwiskach, teamach, ale nastrój zostaje utrzymany. Corelli, Albinoni, Vivaldi…:

w2

3 Sonatas For Viola Da Gamba and Harpsichord

J. S. Bach “3 Sonatas For Viola Da Gamba and Harpsichord” 1974 Najpierw słucham i przyjmuje rzecz po swojemu. Potem czytam znawców: „Otwierające Sonatę G-dur BWV 1027 Adagio nie jest bynajmniej zgrzebną przygrywką do ruchliwego Allegra, ale autonomiczną konstrukcją kontrapunktyczną opartą na szerokooddechowym temacie w eleganckim metrum 12/8. Główną myśl prezentuje najpierw gamba, potem klawesyn, po wyrafinowanym harmonicznie łączniku kolejność zostaje odwrócona. Wszystkie trzy głosy wymieniają się następnie początkiem tematu, zaś ostatni pokaz jego kompletnej wersji urywa się na pełnej napięcia dominancie”.
Bach wydaje się zdecydowanie prostszy niż to, co o nim piszą fachowcy. Swoją drogą chciałby przeczytać analogiczną analizę piosenki „Moja mała blondyneczko”:

w3