Trociny

W TVN Biznes i Świat pogwarka o amerykańskich prezydentach w kinie, bo akurat zdarzył się film o pierwszej randce państwa Obama. W miarę zabawnie, bo miało być wejście o 13.15. Poznań kompletnie rozkopany, wyjechałem wcześniej, ale – gdzie tam! Całe miasto stoi. Więc dzwonię do studia, że albo później, albo wcale. Ostatecznie – będę na koniec tej godziny programu. I wówczas pani prowadząca (której nigdy nie widzę) informuje widzów, że moje pitu pitu zostawili na koniec, bo to ma być „wisienka na torcie”. Nie ufajcie mediom!:

s1

Prosto z TVN-u nad Jezioro Rosnowieckie. I od razu dopadają mnie wyrzuty sumienia. Tak tu pięknie, a ja bywam tak rzadko…:

s2

s3

s4

Odsłuchane: Krzysztof Varga „Trociny”. Kiedyś przeczytałem połowę i musiałem odłożyć. Bo zdecydowałem, że będę czytał, jak Dorota będzie robić zakupy. Czyli po dwie godziny minimum. Ale ona potrafiła wrócić po kwadransie z Browaru pani Kulczykowej z informacją, że nic tam dla niej nie ma. Skandal! I to mi zaburzyło lekturę. Teraz: czyta Arkadiusz Jakubik, z wyczuciem klimatu, a w sensie podawania tekstu i dykcji – nienagannie. „Podmiot liryczny” ma 50 lat, nieudane życie, fatalne wspomnienia i wylewa wiadra idiosynkrazji, złych emocji i nienawiści. Mam podobne doświadczenia jak on, nawet bardziej dojmujące, ale tej złości na własną przeszłość, na ludzi, na tę buraczaną Polskę bym się bał. Nie sztuka diagnozować, że grzęźniemy w pospolitości i w gównie, bo to wiadomo, sztuka z tego gówna wychynąć, ile i kiedy się tylko da. To ja, nie autor.:

s5

2 przemyślenia nt. „Trociny

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *