Nie zamieniłbym tych paru dni…

 

Krzysztof Jaryczewski, były frontmen Oddziału Zamkniętego. Po rozlicznych przejściach ze wspomagaczami koncertuje nadal w Polsce B (a jest jeszcze Polska C, D i następne). Jak się jeździ po Polsce, to się człowiek raz po raz natyka na takich różnych byłych. Na dożynkach, na festiwalikach w skali powiatu, na koncertach w domach zdrojowych. Człowiekowi się zdaje, że oni dawno nie żyją, a oni tylko zmienili obieg.
Kiedyś Jaryczewski wspominał, że był dość popularny, rozpoznawano go na ulicy. I dodał nad wyraz roztropnie: „Nie sztuka zostać sławnym. Pytanie, co potem z tą sławą zrobisz”. Dla mnie to on zawsze będzie śpiewał romans gitarzysty rockowego z heroicznych lat stanu wojennego. „Obudź się”.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *