Na krawędzi

plakat_nakrawedzi

Zygmunt Malanowicz jako oficer polskiego wywiadu zostaje przerzucony przez zieloną granicę do Berlina Zachodniego (są lata 50-te).
Współpracownica, która go dostarcza na miejsce, objaśnia: „Jesteśmy w centrum. Tu pan może kupić wszystko, co pan chce”.

Szef niemieckiej komórki wywiadowczej zastrzega w rozmowie z agentem z Polski, że najwyżej ceni sobie szczerość. Szczerość jako podstawa pracy wywiadu. Powiedzcie to Klossowi!

Na autostradzie do Monachium polski agent nie może się nadziwić, że auto jedzie 140.

Agent do kelnera w niemieckiej restauracji: – „To ma być podwójny koniak? – Tak, proszę pana. – To poproszę jeszcze jeden”. U nas się piło inną miarą.

Polska dziewczyna, która szampańsko bawi się w monachijskich lokalach, płacze na ramieniu naszego agenta, że już tu nie wytrzymuje i koniecznie chce wracać do kraju. „- Jak tam jest?” – pyta. „Zależy jak dla kogo” – odpowiada dyplomatycznie agent.

Na drugim planie Maklakiewicz, ale nie mówi głosem Maklakiewicza. Czyżby, biedak, zaniemógł i na postsynchrony musiał przyjść kto inny?

Tadeusz Janczar nalewa Zygmuntowi Malanowiczowi. Ten: „- Ale ten to już ostatni. – Zawsze jest przedostatni. Ostatniego wleją nam do trumny”.

Na krawędzi, reż. Waldemar Podgórski, 1972 logo Filmweb

4 przemyślenia nt. „Na krawędzi

  1. Autorem dialogów i konsultantem przy tym filmie był Marian Strużyński vel Reniak,agent UB ,,wszechstronnie sprawdzony”. Odwrócony AK-owiec i WiN-owiec. Wykorzystywany głównie do likwidacji resztek podziemia zbrojnego w Polsce, ale także przerzucony z tajną misją do RFN, jako ,,kurier” do Delegatury Zagranicznej WiN. Tam załapał się na kurs dywersyjny prowadzony przez Amerykanów.
    Po przejściu na rentę, już jako kadrowy pracownik SB, zajął się pisarstwem. Był autorem m.in. powieści sensacyjnych opartych na własnym życiorysie jako agenta.
    Film ,,Na krawędzi” powstał na podstawie jego powieści ,,Drogi z Monachium”.
    Strużyński był także współscenarzystą poprzedniego filmu Podgórskiego
    ,,Hasło Korn”, z Janem Nowickim jako SB-eckim Bondem.

  2. Szanowny Panie,
    postać Reniaka jest mi znana (przynajmniej w zarysach). Poruszył Pan, moim zdaniem, bardzo interesującą kwestię: ile czynów haniebnych, ile skompromitowanych postaci kryje się za niejednym polskim filmem.
    Z tym, że Reniak i jego nieudany film to drobiazg. Pewien reżyser doskonale wiedział, że jego ojca zamordowali w Katyniu Rosjanie. Ale jak się tylko dorwał do kamery, zrobił film pochwalny na cześć bohaterskiej lewicowej partyzantki (czyli rosyjskich kolaborantów), w którym AK pomawiana jest o kolaborację z Niemcami. A „Katyń” nakręcił dopiero w 2007 roku…

    1. Może lepiej gdyby nie nakręcił, zważywszy na to, co widzieliśmy na ekranie.
      Dla tego reżysera było już chyba za późno w 2007 roku.

      Info o Reniaku może zainteresuje jakiegoś czytelnika, który kiedyś tutaj zajrzy do filmów niekoniecznych.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *