Missis Daubtfire

Przez trzy godziny zajmowałem się czteroletnią córeczką znajomych, bo musieli załatwiać ważne sprawy. Jak trudno jest utrzymać uwagę takiego dzieciaka i sprawić, żeby się nie nudziło… Znacznie trudniej niż utrzymać uwagę studentów. Więc robimy wyklejankę „Leśne plotki”. O wiewiórce, zającu, dzięciole itp. Raz po raz zwierzaki uciekają, bo do lasu przychodzi pan leśniczy. Myślałem, że zwierzaki boją się raczej myśliwych, a do leśniczego powinny mieć zaufanie. Ale nie… Coś one jednak ważnego wiedzą o „dyrektorze lasu”.

Zmarła Joanna Chmielewska. Nigdy nie lubiłem. Te jej wszystkie kobietki, kokietki trzpiotki… Ale w Polsce sprzedała siedem milionów łącznego nakładu a w Rosji – osiem. Gdzieś czytam, że w XIX wieku najwięcej nakładów wcale nie miał Sienkiewicz, o Prusie nie wspominając, ale niejaka Lucyna Ćwierczakiewiczowa ze swoim trzytomowym dziełem „365 obiadów”. Szczególnym wzięciem cieszył się tom I „Zupy”. Z tego tomu pochodzi kultowa fraza: „Dziś nauka poszła naprzód, bo i szumowania rosołu zaniechano”. A w PRL-u kto – najprawdopodobniej – miał najwyższe nakłady? Nie Szklarski czy Nienacki, lecz Michalina Wisłocka z dziełem „Sztuka kochania”. Prymas Wyszyński w grobie się przewraca.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *