„Matka Joanna od Aniołów”

 

Miejscowy proboszcz jest zwykłym duchownym, do spraw opętania się nie miesza: „Egzorcyści twierdzą, że skoro lud widzi diabła, to łatwiej wierzy w Boga i Kościół katolicki.”
W związku z tym ojciec Józef wyraża wątpliwość: „Pana Boga przez diabła w duszę ludzką wprowadzać?”

W pobliżu oberży biegają czarne świnie. Przypomina się Pawlak: „A kto mnie zabroni z pastowanym kabanem po lesie chodzić?”

Jeden z demonów, które siedzą w duszy matki Joanny nazywa się Zapaliczka.

Coraz bardziej zgnębiony Suryn idzie  po radę do żydowskiego rabina. „Zmartwienie? To nie trzeba mu drzwi otwierać. Ono samo oknem wejdzie.”

Wreszcie matka formułuje swój główny dylemat: „Dumna jestem, że mnie właśnie ten los spotkał i znajduję zadowolenie w tym, że mnie demony bardziej męczą niż kogo innego”. I czyni wyrzut egzorcyście, ze ten chce ją pozbawić tego poczucia wybrania. Nie chce być podobna do tysięcy innych. Jest najważniejszą opętaną. Ale też mogłaby zostać świętą „stać na ołtarzach otoczona kadzidłami, świecami”. Byle nie być przeciętną.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *