Love me gender

Jadę przez centrum Poznania. Z daleka widzę słup dymu, ale żadna straż nie nadciąga. Wreszcie stukam się w czoło: 13 grudnia, zapalili koksowniki. Rzeczywiście koks się żarzy, choć temperatury plusowe. Dokładnie w tych miejscach, gdzie przed pomnikiem „Krzyży” paliliśmy znicze, które milicja zaraz gasiła butami. Tylko tu nie nic nie zgadza. Bo koksowniki stoją na ładnym wystylizowanym bruku, za nimi, w perspektywie wspaniały budynek Akademii Muzycznej: szkło, marmur, pleksiglas…
Tamtego grudnia nie da się przywrócić paląc koks, tak po prostu. Przypomina to tych kolesiów, którzy próbują przenieść się do PRL-u przez rezygnację z Internetu. I potem wyjdzie im, że główna różnica między naszymi i tamtymi czasami jest taka, że wówczas nie było sieci…
Dorota twierdzi, że jak widzi koksownik, to w pierwszym odruchu sądzi, że ktoś rozpala grilla.

Ale życie toczy się dalej. Portal KulturaDobra.pl przestrzega przed walcem. To obejmowanie partnerki, dotykanie jej… O tangu nawet tam nie wspominają. A ja przypominam sobie, że przed wojną jak orkiestra na zabawie próbowała tylko wystukać rytm tanga, to z krzaków wypadali członkowie Akcji Katolickiej i walili po lampach. Koniec zabawy – u nich rozpusty nie będzie.
A co do miazmatów, jakie w nas wsączają pozornie błahe filmy, to portal przypomina zasadę, że kropla drąży skałę częstością padania. Więc jak ja obejrzałem „Vabank” ze dwadzieścia razy, to już powinienem szykować pilnik do krat.

Niewiele z tego rozumiem, ale zapodaję. Watykan przez swe oficjalne instytucje szykanuje
Franciszkanów. Tę gałąź zakonu, z której wywodził się O. Maksymilian – za nawrot do mszy trydenckiej i gorliwą walkę z wrogami Kościoła. O Maksymilian, z tego, co czytałem w „Rycerzu”, walczył z masonerią, Żydami (zwłaszcza z żydokomuną), z filmem, z frywolnymi kabaretami.
No tak, ale to było prawie wiek temu. Teraz jest gender, a kto nie nadąża, sam sobie szkodzi. Jeden z internetowych dyskutantów na powyższy temat podpisał się pod postem: Lovemegender. Elvis w grobie się przewraca…

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *