Kowalski, ile jest dwa razy dwa?

 

Było lato. Znajomi wyjechali na wakacje, a w Poznaniu mają sporą posesję. Poprosili: przenieście się z Dorotą na ten czas do nas. Będziecie mieli baczenie. Przenieśliśmy się. Przyjeżdża telewizja z informacją, że zmarła Lidia Korsakówna i ja na chybcika mówię coś na tarasie. A przed oczami mam Hankę Ruczajówną z „Przygody na Mariensztacie”.

Hanka Ruczaj ogląda MDM bardziej oczarowana nim niż zabytkami. Których, wiadomo, nie było, bo zmietli do gruntu.

Murarze po pracy idą na lody, choć wiadomo było, ze chodzą na wódkę. Ubrani w garnitury, pod krawatem.

Na festynie dla murarzy piosenka ludowa. Opowiada o traktorzystce.

Murarz podrywa dziewczynę.  „- Ładne to, coście śpiewali.  – Aha. – A koledze nie będzie przykro. – A dlaczego? – Zostanie tam sam… –  Trudno. W tańcu tylko jeden system jest dobry – dwójkowy”.

Rozmowa Hanki z dozorcą na budowie: „- Ale z pana człowiek. – Nie znam się na tym. Na służbie nie jestem człowiekiem.”

Towarzysz partyjny do brygadzistki: „Chciałbym z panią pomówić, towarzyszko…”

Majster, zachęca murarza do kolejnego kieliszka. Ten się upewnia:  „Warszawskie tempo?”

Hasło: „Chłop do kielni, baba do patelni”.

Wacław Kowalski (słynny Pawlak) „podmajstrzy murarski” ma przeczytać uroczyste podziękowanie. Badają, czy nie pijany. Pytają ile jest dwa razy dwa i jak się nazywa.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *