Jan Kanty Pawluśkiewicz, Nieszpory ludźmierskie

 

Rok temu byliśmy z Dorotą w ludźmierskim kościele, u Pani Podhala. Weszliśmy akurat w momencie, gdy kapłan mówił od ołtarza: „Idźcie, ofiara spełniona”. Zrozumieliśmy to dosłownie i zaraz wyszliśmy.
Z perspektywy Ludźmierza Tatry wyglądają jak niskie pagórki gdzieś na horyzoncie.
A usłyszeć jak Wodecki wreszcie śpiewa nieszpory, a nie na przykład „Chałupy Welcome to” – bezcenne.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *