Dewocjonalia

Jeszcze wczorajszy Śmigiel. W klepie monopolowym fantazyjne opakowania trunków. Przykładowo – figury. Tylko: kto tu groźniejszy?:

p1

Mały litraż? Zawracanie d….!:

p2

Regulamin placu zabaw dla dzieci. Punkt drugi należy czytać łącznie z punktem piątym.:

p3

Napis na ścianie. Ale to nie ja – przysięgam! – go wykonałem. Choćby dlatego, że nie miałem przy sobie kredy.:

p4

W tygodniku Przegląd rozprawa filmoznawcza o kiczu w najnowszym polskim kinie.:

p5

Pan redaktor Filip Czekała  z poznańskiego TVN-u przygotowuje drugi już tom anegdot wielkopolskich. Coś tam wrzuciłem do tomu pierwszego, więc teraz też zadał mi kilka tematów. Nie wiem, czy wykorzysta, ale się wywiązałem.

Łazarz w PRL (jeden z mniejszych rynków w mieście, od zawsze centrum handlu ze straganów):

p10

W połowie lat 80. bywałem tam regularnie, bo można było tam kupić albo wymienić filmy na kasecie wideo. Emeryt miał na rozkładanym stoliku ze dwa kartony z kasetami lepiącymi się od brudu i za niewielkie pieniądze można było czasem trafić coś interesującego. A mnie wtedy interesowały nie tylko filmy, jakich w telewizji nie było (powiedzmy: „Rambo” czy „Missing In Action” z Chuckiem Norrisem), ale też obrazki z panienkami (u szczytu wzięcia była wówczas Teresa Orlovski, z którą parę lat później miałem robić wywiad w jej imperium w Hannoverze). Tych byłem ciekaw, bo wcześniej nie oglądałem niczego podobnego. Biorę więc od staruszka kasetę opisaną jako VTO (Video Teresa Orlovski), a w domu okazuje się, że tam są nagrania Dziennika Telewizyjnego. Wracam więc do emeryta z reklamacją. Starszy pan grzecznie przeprasza, oferuje inną kasetę i tłumaczy, że lokalne dewotki i dewoci robią mu takie numery bez przerwy – pożyczają kasetę, na pornografii nagrywają Dziennik telewizyjny i jak gdyby nigdy nic oddają. I prowadź tu interes!

3 przemyślenia nt. „Dewocjonalia

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *