Daleko gdzieś Wenecja…

Rano z okna hotelowego w Villach ukazały się te Alpy, przez które tu dojeżdżaliśmy. Na horyzoncie, ale zawsze. Ale te wyższe były dopiero przed nami.:

Na ścianie okaz malarstwa hotelowego, który z miejsca skojarzył mi się z okładką pewnej płyty.:

Wenecja. Ostatni raz byłem tu aż 20 lat temu. Jakoś nie leżała po drodze, a i te tłumy odstręczały. Zwłaszcza w upał. Więc – Plac Świętego Marka i okolice. Zaczyna się karnawał, wszędzie sprzedają maski. Niektóre nawet gustowne:

Odsłuchane w samochodzie:

Sylwia Chutnik „Smutek cinkciarza” 2019. Czyta Zbigniew Buczkowski, że lepiej nie można. Na faktach. Cinkciarz miał na imię Wiesiek. Zamordowany we własnej windzie…

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.