Abstynent wyznania katolickiego

Nasze życie po raz kolejny zatoczyło koło. Znów jesteśmy w Suwałkach. Chcieliśmy „pojechać tam, gdzie jest więcej takich”.:

w1

No, i trzeba przyznać: „Majom rozmach, skurwisyny”.
Tekstów na bloga nie można było wysłać, bo na Litwie i na Łotwie mieszkaliśmy w pensjonatach. Tam, oczywiście, Internet był, ale skorzystanie z niego wymagało umiejętności radiestetycznych. To znaczy trzeba byłoby chodzić po pensjonacie z komputerem i śledzić, gdzie jest „pole”. Życzliwi właściciele nawet wskazywali miejsce np. na półpiętrze, gdzie Internet był stwierdzalny ostatnim razem, ale cała sprawa powodowała tyle zamieszania, że…
Oczywiście, pojechaliśmy sprawdzić czy Panna Święta nadal „w Ostrej świeci Bramie”.:

w2

Przypadkiem natknęliśmy się na manifestację naszych rodaków, którzy są gnębieni przez bezwzględny reżym litewski. Nastrój był w rodzaju „Nie będzie Litwin pluł nam w twarz, ni dzieci nam germanił”. Zresztą kilka zdjęć powie więcej niż sto słów.:

No, i Cela Konrada przy klasztorze Bazylianów. Mała cela, Wielka Improwizacja.:

w23

Jeśli chodzi o Ziemię Suwalską, ona sama siebie najlepiej przedstawia w lokalnej prasie.
Po kilka razy dziennie słyszymy w mediach o tym, że ktoś próbuje coś zamieść pod dywan. A w Nowinach Suwalskich zastaliśmy sytuację odwrotną. Szef pewnej firmy zamówił telefony, za które nie zapłacił. Zagrożono upublicznieniem sprawy. I co? „By sprawa nie wyjrzała spod dywanu, uregulował należny rachunek”.
Nie od dziś wiadomo, że Suwałki to miasto bezprawia. Dziennikarze pytają mieszkańców o najbardziej niebezpieczne rejony. Najczęściej przewija się nazwa – Stary Manhattan. Wywód uzupełnia pani Mirosława, bezrobotna: „- To nie o miejsca chodzi, a o ludzi – zwraca uwagę na istotę sprawy. Przecież budynki nam nic nie zrobią!” Znowu: jakże słusznie. Wplata też wątek osobisty: „- Z racji swego inwalidztwa często bywam zaczepiana. Ludzie mi się przyglądają, nie tylko w Suwałkach”. Jak w starym poradniku domowych gier i zabaw: „A jeżeli w towarzystwie znajdzie się ślepy, kulawy lub garbaty, żartom a krotochwilom nie będzie końca”.
Notujemy też nowy termin prawniczy: „okiełznać”. Czytamy bowiem: „Nic nie zrobił, a chciał 1627 zł. Sąd go okiełznał”.
Pan Kazimierz liczy sobie 71 lat i ciągle uwielbia jazdę na motorze. Dzieli się też swoimi refleksjami. Generalnie zaleca młodym kierowcom ostrożną jazdę. Ale nie jest umysłem ciasnym: „Tych, którzy >szaleją< też rozumię. Bo w okolicy nie ma miejsca, w którym mogliby rozładować swoje emocje”. No to podpowiadamy: może Stary Manhattan?
Bardzo interesujące są oferty pracy. „Prasowanie elementów czapek i kapeluszy oraz całych czapek i kapeluszy. Wykształcenie podstawowe.”
Magazynier. Wykształcenie: brak lub niepełne podstawowe.
„Kierowca samochodu ciężarowego. Wykształcenie: brak lub niepełne podstawowe”. Pracodawca liczy  jednak na inną istotną umiejętność kierowcy: „praca na terenie Suwałk i okolic”.
Za 800 złotych można też zostać instruktorem w parku linowym w miejscowości Hultajewo. „Wykształcenie: brak lub niepełne podstawowe”.
Gazeta Współczesna ukazuje się w regionie suwalskim, białostockim itd. Tu przeprowadzono badania zdrowotne mieszkańców, także w kierunku psychicznym. „Mężczyźni częściej od kobiet wskazywali, że stan ich zdrowia psychicznego jest >bardzo dobry<, ale paradoksalnie także >bardzo zły<”. O sobie powiedziałbym dokładnie to samo.
Gazeta odnotowuje też arcyciekawe refleksje miejscowego arcybiskupa, Edwarda Ozorowskiego, zwłaszcza na temat sztuki filmowej. „Jest dużo filmów dobrych, ale i takich których nie należałoby nakręcać. To także dzieje się z polskimi filmami”. Ja identyczną ocenę powtarzam dziesiątki lat w licznych tekstach publicystycznych. Ale mnie nikt nie słucha…
A ks. biskup rozwija jeszcze swoją myśl: „Są też takie filmy brutalne, co wyciągają wszystko na wierzch, żeby zdobyć widza. Ale jeśli film nie pomaga człowiekowi stawać się lepszym, to lepiej, żeby go nie było”.
Czytam tytuł: „Małgosię od pełni szczęścia dzielą 22 centymetry. Ale to się zmieni!” Tekst jest o biednej dziewczynce, która urodziła się z jedną nogą krótszą. Na szczęście zajęli się nią już lekarze ze Stanów Zjednoczonych.
Tekst o zboczeńcach seksualnych. „Mężczyzna eksperymentalnych przeżyć próbował z pracownicą agencji towarzyskiej w Krakowie. Nie przeżyła”. Nie przeżyła też młoda prostytutka, która pracowała pod pseudonimem Daria Full. Panie, które przeżyły zeznają, że „mężczyznę fascynowało zagadnienie sadomasochizmu”. Ciekawe, czy jak zastukał do agencji, to zagajał: „Wie pani, fascynuje mnie zagadnienie sadomasochizmu”.
Matrymonialne. „Jestem abstynentem wyznania katolickiego”. A ja to takie ni to, ni sio. Ani abstynent, ani prawy katolik.

2 przemyślenia nt. „Abstynent wyznania katolickiego

  1. Przepióreczka – polski symbol narodowy.

    NB ciekawe czy dziennikarz świadomie zastosował zestawienie: „próbował przeżyć” i „nie przeżyła”, czy tak mu przypadkowo wyszło.

  2. To się nawet układa w ciąg narodowych symboli: przepióreczka-ucieczka-proso-nieboraczek-boso-ja.
    Aluzyjnie pisał już o tym Gombrowicz: „Poniedziałek – ja, wtorek – ja, środa – ja, czwartek – ja”. Przepióreczkę pominął, bo jest zbyt oczywista.
    Zgadzam się: nigdy zbyt wiele czasu poświęconego na rozważania nad niuansami stylistycznymi redaktorów prasy lokalnej. To otwiera tak wiele drzwi…
    I czy ktoś ośmieliłby się narzekać, że powstaje zbyt wiele wykładni poezji lingwistycznej Tymoteusza Karpowicza czy Mirona Białoszewskiego? A przecież oni wizjonerom stylistycznym z Suwałk mogliby biegać po piwo.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *