Miesięczne archiwum: Marzec 2016

Wpół do piątej

Ponieważ cały dzień nad klawiaturą, reprodukuję drobiazgi z Krakowa. Budka jarmarczna na Rynku.:

c1

Kawałek dalej Piotr Skrzynecki. A jeszcze widywałem w tym miejscu przechadzających się – jego, Turowicza, Tischnera…:

c2

Wojewódzki o odejściu Grażyny Torbickiej z telewizyjnej Dwójki:  „Zmusiła ją do tego czwarta Rzeczpospolita. A właściwie to już wpół do piątej”.

Na Fronda.pl pewien dyskutant oskarża przeciwnika, iż ten „widzi ziarno piasku w oku bliźniego…” Oni zawsze coś wiedzą, ale nigdy dokładnie.

Tygodnik Nie:
– „Ze względu na dobro filmu >Smoleńsk< przełożona została jego premiera. Katastrofa!”
– „Dwaj bracia w wieku 22 i 24 skopali przechodnia w centrum Zabrza. Przechodząc obok nich, mężczyzna niechcący potrącił jednego z braci łokciem. Ci unieśli się honorem i postanowili pomścić zniewagę. Byli tak zacietrzewieni, że kilkakrotnie kończyli bicie i kopanie przechodnia, po czym wracali i na nowo zaczynali go maltretować. Bracia byli pijani – 3 i 2 promile. Po wytrzeźwieniu złożyli wniosek o dobrowolne poddanie się karze. W kodeksie honorowym Boziewicza stoi, że potrącenie, jeżeli nastąpią po nim przeprosiny, nie jest obrazą, za którą obrażony mógłby żądać satysfakcji honorowej”.
– „W Kolegiacie Świętej Anny w Krakowie odprawiona została msza w intencji czytelnictwa w Polsce, zamówiona przez wolnomyślicielskie wydawnictwo Ha!art. Ks. prof. Tadeusz Panuś, proboszcz kolegiaty przyznał, że po raz pierwszy w czasie swojej 30-letniej posługi kapłańskiej spotkał się z podobną intencją. Z badań czytelnictwa przeprowadzonych ostatnio przez Bibliotekę Narodową wynika, że w 2015 r. 63 procent Polaków nie przeczytało ani jednej książki. Nawet do nabożeństwa”.

Spacery

Tekst Bogusław Schaeffer.
Joanna Jeżewska:

c3

Kompilacja fragmentów rozmów potocznych. Z reguły głupich, niezbornych, posklecanych z gotowców przeczytanych w gazecie, zasłyszanych w radio.
Rozmówcy powtarzają to z namaszczeniem, jakby właśnie odkryli coś własnego i niezwykle ważnego.
Boże, ileż człowiek się tego na co dzień nasłucha…

Spacery, reż. Marek Frąckowiak

Powrót

 

Według Romana Bratnego.
Łapicki jako „Siwy”.
Jako oprawa – jazz Andrzeja Kurylewicza. Wówczas modne.
Po latach pobytu za granicą przyjeżdża do warszawy „Siwy”, były żołnierz podziemia i uczestnik powstania warszawskiego. Stara się odnaleźć tych, z którymi łączyły go dawniej ścisłe więzy. Lecz oni (jego dziewczyna, przyjaciele, dowódca) ułożyli sobie życie, zajęci są swoimi codziennymi sprawami. „Siwy”, który – jak się okazuje – jest kierowcą francuskiego przemysłowca, wyjeżdża z Polski.
Przyjeżdża wypasionym citroenem a tu w kraju poniemieckie auta wyklepują.
On żyje powstaniem oni zapomnieli, zajęci całkiem innymi innymi sprawami.
Grand Hotel. „Siwy” mówi po francusku. Od razu lepsza obsługa.
Tu wszystko kręci się wokół forsy, bo ci w kraju jej nie mają On nie mówi o pieniądzach, woli o wspomnieniach, bo on forsę ma.
Jego dawna miłość – Alina Janowska.
Kolega z konspiracji, literat – nowe mieszkanie dostał, sentymenty go nie interesują.
Szuka ulicy Śliskiej tu stoi teraz Pałac Kultury.
Wyjeżdża, bo nie ma tu czego szukać…

Powrót, reż. Jerzy Passendorfer 1960 filmweb

Ten fatalny paragraf 6.1!

W przyrodzie marzec jako taki przechodzi w jako taki kwiecień.:

s1

Gdzieś w Zachodniopomorskiem. Strasznie zapobiegliwi ludzie. Nie lubią, jak cokolwiek się marnuje.:

s2

We wsi Starogródek chciałem wejść na cmentarz, ale odstraszył mnie regulamin przy furtce. Konkretnie paragraf 6.1, podpunkt2.:

s3

Zwłaszcza, że niedaleko przeczytałem.:

s4

Polityka, polityka…
Tytuł z Fronda.pl: „Prezydent Andrzej Duda broni Polski w >The Washington Post<”. No, jak w Washington Post, to chyba broni Polski przed Stanami Zjednoczonymi…
Portal NaTemat: „– Ojciec Święty jest nieomylny w sprawach wiary. Natomiast w innych sprawach może mieć swoją opinię, a ja, choć jestem człowiekiem Kościoła, nie muszę się ze wszystkimi opiniami Ojca Świętego zgadzać – mówił marszałek Senatu Stanisław Karczewski w audycji Moniki Olejnik. Na pytanie dziennikarki, czy zgadza się ze wszystkim, co mówi prezes PiS odpowiedział: >Ależ oczywiście, że się zgadzam<„.

Odsłuchane w samochodzie. Agata Christie „Po pogrzebie”. Nie dość, że czytałem, to jeszcze słuchałem nie tak dawno. Tyle że w innym wykonaniu. Ale urok tego bibelotu jest przemożny. Nie przeszkadzało mi nawet, że zaraz przypomniałem sobie, kto zabił i dlaczego.:

s5

Edward Dwurnik

W kolejnym muzeum oglądam kolejne obrazy Edwarda Dwurnika. Na ogromnych płótnach pomieszczał widoki miast polskich z lotu ptaka. Widok Poznania wisiał nawet w gabinecie, w którym przejściowo urzędowałem. I tym razem – miasto wielkie jak Hołd Pruski. I jak obrazy Matejki mieści wiele interesujących detali. Więc – panorama i detal.:

s6

s7

Olga. Eine charmante Frau

Autor: Dana Łukasińska.
Monodram Joanny Trzepiecińskiej.:

s8

Olga Konstantinowna Czechowa, aktorka beznadziejnie uwikłana w nazizm. Kochanka Goebbelsa. Wcześniej odrzucona przez Hollywood, później podobno agentka NKWD, w końcu właścicielka salonów piękności w RFN.
Oczywiście nie jest w stanie znieść prawdy o sobie. W samoobronie ucieka w konfabulacje.

Olga. Eine charmante Frau, reż. Henryk Rozen

Listy do M. 2

Obejrzałem z ciekawości, bo to jakiś zeszłoroczny rekord frekwencyjny. Zasada się potwierdza – jak coś się podoba milionom, to musi to być g…
Nie ma tu nic, co nie byłoby banałem, schematem, gotowcem. Jak się pojawia zakochany, to od razu mówią o nim „Romeo”. I oczywiście „motyle w brzuchu”.
„Czerwone wino musi trochę pooddychać” – zwłaszcza jak się je kupuje w wiejskim sklepie.
To ma być przeciętna Polska, choć wielkomiejska. Wszyscy cos robią, działają, nieustannie w ruchu. A gdzie się podziały debile, tępaki, smutasy, nudziarze?
Przez pierwszą godzinę nic nie chce się zacząć.
Zakochane panie (pierwsza miłość!) grywają 40-latki.
Wszyscy słuchają tej samej stacji. Oczywiście Radia ZET, które jest dla młodszych nastolatków (niezależnie od wieku).

Listy do M. 2, reż. Maciej Dejczer 2015 filmweb

Powrót do źródełka

Przejażdżka. W miasteczku Chodzież już byłem gotów podjąć doraźne współżycie z którąś z miejscowych pań, a tu napis na ścianie. Niestety wytarto imię nosicielki (nosiciela) owego HIVa. Wolałem nie ryzykować.:

w1

Na słupach reklamują tam „Wielkanocne disco”.:

w2

Zaraz zdjęła mnie ciekawość, czy jest też np. „disco adwentowe”? Bo wczoraj w miasteczku Łobez (Zachodniopomorskie) zauważyłem, że na dyskotekę nocny klub przy ulicy Browarnej zapraszał już w Wielką Sobotę o 21.00. Oni jako pierwsi świętowali Zmartwychwstanie, bo rezurekcja w kościele dopiero – doprawdy żałosne – w niedzielę rano. Wejście do rzeczonego klubu.:

w3

W kościele obraz św. Stanisława Kostki, patrona młodzieży męskiej. Chyba w „Żywotach świętych” Piotra Skargi czytałem, że św. Stanisław mdlał, gdy usłyszał jakieś nieprzyzwoite słowo. Zawsze zastanawiało mnie, skąd wiedział, które jest nieprzyzwoite.
W tym samym kościele na grobie Pańskim zdanie z Ewangelii: „… oddal ode mnie ten kielich”. Dorota ubolewa, że jest to absolutnie najrzadziej cytowany przeze mnie fragment Pisma Świętego.:

w4

W Chodzieży studiowałem witrynę delikatesów. Jaka inwencja nazewnicza! Ale „podwawelskiej” nie było…:

w5

Za to nazwa sklepu monopolowego – w punkt.:

w6

Podobnie jak slogan reklamowy IPN-u wypisany sprayem na ścianie.:

w7

Z dużą przyjemnością zobaczyłem ulicę pisarza, w którym zaczytywałem się w latach 80. Mieszkał w Chodzieży. Był specem od portretowania figur z nomenklatury partyjnej Poznania. Dla młodych to dziś zupełnie nieczytelne.:

w8

Ale nie wszystko, co napisane w Chodzieży, było dla mnie zrozumiałe.:

w9

Czarnków, a w nim kronikarz Janko z Czarnkowa. Wkurza mnie, że ta beczka ma kurek w absurdalnym miejscu.:

w10

Nieopodal oldskulowa reklama reklama lokalnego browaru.:

w11

A w przykościelnej gablocie seria zdjęć działaczy parafialnych z wizytującym biskupem Fortuniakiem. Grupa ministrantów + biskup, grupa modlitewna + biskup itd. Bo na przykład w Zakopanem, na Krupówkach…:

w12

No i baner polityczny.:

w13

Oraz pytanie ze ściany w Łobzie. Najistotniejsze, jakie postawiono mi tej wiosny.:

w14

Wyborcza: „Pociąg Intercity śmiertelnie potrącił kobietę”. No tak, bo przecież maszynista powinien był zjechać na przeciwległy pas ruchu.

Witryna wPolityce.pl. Głos pod tekstem o aktorce Katarzynie Łaniewskiej, która w filmie „Smoleńsk” gra Annę Walentynowicz.  „Szanowna Pani nikt nie jest w stanie odczytac ofiary 96 ludzi!9 i 6 = jedyne liczby na odwrot= jedna to zycie wieczne inna to wieczne cierpienie! Pytanie jaka jest jaka?Ja wiem!!”
Podobne rozważania czytałem ostatnio w związku z owym „czterdzieści i cztery” z Wielkiej Improwizacji.

Media: „Sąd zdecyduje, co dalej ze sprawą funkcjonariuszy CBA ułaskawionych przez prezydenta Dudę”. To, co zdecyduje sąd jest kompletnie bez znaczenia, skoro w polskim prawie nie ma instytucji „odłaskawienia”.

Ks. prymas nazwiskiem Polak to jednak bardzo zabawny człowiek. Właśnie ogłosił: „Język Kościoła nie jest językiem hejtu i nienawiści”. Z tym, że jest akurat odwrotnie. I to nie dlatego, że wystarczy włączyć moje ulubione Radio M., by się przekonać, że nie zajmuje się ono niczym innym jak „zarządzaniem nienawiścią”. Nie dlatego, że abp. Michalik znowu nadaje swoje. Mniejsza z nimi. Wystarczy kliknąć na którąkolwiek witrynę internetową i ocenić rozmiary hejtu. Kto jest jego autorem? Oczywiście Kościół, czyli większość naszych rodaków, ponieważ oni mocą chrztu oraz bardziej czy mniej formalnych deklaracji w dalszym życiu podtrzymują przynależność do Kościoła. Są Kościołem. Tak więc równolegle: modlą się i nienawidzą, przystępują do sakramentów i nienawidzą, chadzają do kościoła i nienawidzą. Co mnie osobiście wydaje się rdzeniem rodzimego katolicyzmu.

Awans

autograf – jedno ze znaczeń: rodzaj przyrządu do kopiowania. Słówko „ksero” jeszcze się nie przyjmowało.

awans – ze starego słownika: „Przechodzenie dzięki stworzonym przez władzę socjalistyczną warunkom, które umożliwiają nabywanie należytych wiadomości i kwalifikacji, do bardziej odpowiedzialnego działu pracy niż ten, do którego się człowiek uprzednio sposobił”. Pochodzę z Podkarpacia i skłonny jestem doceniać możliwości awansu, jakie wczesny PRL dał moim rodzicom. A jednocześnie doskonale rozumiem bariery awansu, jakie przede mną wznosił dojrzały i schyłkowy PRL.

bajronizm – „poszukiwanie niezwykłych sytuacji i dramatycznych napięć i scenerii”. „Pchajmy więc taczki obłędu jak Byron, bo raz mamy bal…”

baki – dawniej: faworyty. Obecnie: pekaesy.