Miesięczne archiwum: Marzec 2016

Przed paradą

Tekst Henryka Bardijewskiego.
Irena Kwiatkowska:


Dwaj zamachowcy (?) próbują wynająć miejsce na balkonie na trasie przejazdu prezydenta. Gospodyni niby podaje im coś w herbacie, ale nieskutecznie. Oni w końcu atakują ją. Strasznie to niezborne. Zmierza ku czemuś, ale trudno dociec ku czemu.

Przed paradą, reż. Zdzisław Dąbrowski 1983

Zerwany most

Scenariusz Romana Bratnego.
Jeszcze jedno PRL-owskie rozliczenie z „żołnierzami wyklętymi”.
Inżynier (Tadeusz Łomnicki). przyjeżdża w Bieszczady celem odbudowania wysadzonego mostu.
Wspomnienia. Był w bandzie „Krwawego Wasyla”; jeszcze spalone wsie nie porosły trawą. Miał misję zabicia „prowydnyka”, co miało zakończyć wojnę domową w Bieszczadach.
Okolice Chryszczatej , pobanderowkie bunkry.
Podaje w bandzie, że był w SS „Galizien”.
Brał udział w pacyfikacji wsi.
Zabił prowydnyka. Teraz buduje most.

Zerwany most, reż. Jerzy Passendorfer 1962 filmweb

Alleluja i do przodu!

Pani w budce na A2, która pobiera opłatę (wcale niemałą),  żadnego „Wesołych Świąt” ani nawet „Całujcie mnie”. Co było regułą na Boże Narodzenie. A przecież podnosząc szlaban mogłaby rzucić: „Alleluja i do przodu!”

Dzień zasadniczo upłynął za rodzinnym stołem w Resku (Zachodniopomorskie). Z nadmiaru gorliwości zjawiliśmy się jako pierwsi (z Poznania, 350 km!). Żeby nie ambarasować gospodarzy, którzy przygotowywali uroczyste śniadanie, odczekaliśmy do umówionej godziny na leśnym parkingu. Ale słowiki nad ranem w Poznaniu nadawały głośniej.:

p1

W Resku o świcie musieliśmy się za to zatrzymać w bocznej uliczce, którą przejeżdżaliśmy, by pewien nieznany nam kot mógł spokojnie dokończyć miłosne zbliżenie z partnerką, co niebacznie zainicjował na środku drogi komunalnej.

A potem to już z górki. Raz, że Pan zmartwychwstał, a dwa, że nalewka ze śliwek z działki gospodarzy była wyborna (ponoć, bo oczywiście nie kosztowałem) oraz „delicious”, jak oceniła jedna z uczestniczek biesiady, lekarka z zawodu. Cóż, musiałem przyjąć na wiarę…
Atmosfera była również wyborna/delicious i sam się chętnie włączyłem przypominając (pewnie jak zwykle od czapy) rosyjskie przysłowie, przywołane ostatnio przez red. Andrzeja Niczyperowicza (Głos Wielkopolski): „Płochomu dansioru jajca mieszajut”.

Odsłuchane w samochodzie. Stanisław Antoni Wotowski „Niebezpieczna kochanka”. Przedwojenny gazetowiec (powieść w odcinkach) naszego ulubionego chałturnika. Tzw. Kryminał salonowy. Toczy się w podwarszawskim dworku pewnego bogacza. Sprężyna intrygi – piękna i niebezpieczna femme fatale. Autor musiał cierpieć na wysoki niedobór gotówki, bo ciągnął historię za włosy z odcinka na odcinek. Kobieta-detektyw nazywa się tu już bardzo przyszłościowo: „detektywka”.:

p2

Oddział wyrzutków / War Pigs

Popłuczyny po filmach typu „Parszywa dwunastka”. Oddział półpartyzancki operuje na tyłach wroga, by wytropić cudowną broń Hitlera.
Perypetie przewidywalne do bólu. Ale ciągle takie rzeczy kręcą, więc musi być branie.
Mickey Rourke w roli generała-luzaka. Przykro patrzeć na to, co z siebie zrobił.

Oddział wyrzutków / War Pigs, reż. Ryan Little 2015 filmweb

Święto wiosny

Świętowałem razem z żuczkiem, który wychynął na Boży świat.:

n1

W ogródkach ujawnia się pierwsze kwiecie.:

n2

Pąki na drzewach tylko patrzeć jak trysną.:

n3

Ludzie dostrajają się. Wzniosłe myśli publikują, gdzie kto może. A choćby i na przystanku.:

n4

Poza tym jak by tej Soboty nie fotografować, zawsze wychodzi pocztówka.:


Składam znajomej życzenia, a ta powtarza mi historię biblijną. Jak wiadomo z Pisma, pobożny mąż, Józef z Arymatei, oddał swój grób Ukrzyżowanemu. Pytają: „- Józefie, nie szkoda ci? – Eee, to tylko na dwa dni”.

Jeden z publicystów wPolityce.pl na marginesie oceny wystąpienia Jarosława Kaczyńskiego: „A dodatkowo – krótka forma wystąpienia dobrze podkreśla rolę samego Kaczyńskiego, jako najwyższego autorytetu. Jako czynnika rozstrzygającego. Jako Nadprezydenta, którego wystąpienie ma zawsze być wydarzeniem, i którego orędzia nie podlegają debacie”.
Ech, ta tęsknota do Nadprezydenta, który zawsze ma rację i którego orędzia nie podlegają debacie… To jest po prostu stan umysłu.

Teksty ulotne
Wiersz poety ludowego z okolic Krasnegostawu Stanisława Bojarczuka (+1956). Rymuje się z moim porannym odczuciem przyrody. Bardzo odległej od Krasnegostawu, ale nie szkodzi.
Dziś wzszedł ranek przecudny w wilgotną wsi glebę,
zanim go wyluzują upalne dnia żary…
Sponad błoń ciepłorośnych, sponad dróg ścieżary,
wstają cuda zdobiące mą sielską kolebę..
„Do białości słonecznej”

Do pana Bojarczuka przysiadłem się na Krasnostawskim rynku.:

n13

Wikipedia: „Bojarczuk wiódł żywot typowy dla polskiego chłopa z przełomu wieków. Gospodarował z żoną na własnym kawałku ziemi, a na starość przekazał gospodarstwo synowi, zajmując się pasaniem bydła. Lubił to zajęcie, bo miał wtedy dużo czasu na czytanie, podziwianie uroków natury, na wspomnienia i pisanie wierszy.
W ciągu długiego życia prawie nie opuszczał rodzinnych okolic. Nieliczne dalsze wyprawy, to piesze pielgrzymki – >wycieczki< na odpusty do Gorzkowa, Krasnobrodu, Leżajska, Tarnogóry, Lublina i na Jasną Górę. W 1921 prawdopodobnie dotarł raz w życiu pociągiem do Warszawy”.

Czapa, czyli śmierć na raty

Sztuka Janusza Krasińskiego. Kiedyś widziałem na scenie.
Marian Opania, Krzysztof Kowalewski:

n15

Farsa więzienna o tym jak dwóch kryminalistów odgrzebuje z przeszłości ciągle nowe trupy, bo każde nowe śledztwo odracza „czapę”. Gdy brakuje trupów, jeden zabija drugiego.

Czapa, czyli śmierć na raty, reż. Janusz Kukuła