Miesięczne archiwum: Wrzesień 2015

Głową w pruski mur

Cały dzień czytam książki, bo do czegoś tam potrzebne. Zwykle staram się to rozgęścić, ale nie zawsze się udaje. A będzie coraz gorzej. W weekend pierwsze wykłady (zaoczni), notatki trzeba uzupełnić, poprawić. Na dziennych nowe przedmioty (przygotowania już od dawna w trakcie), ale trzeba będzie jak z produkcją bomby atomowej za Stalina. Dyktator dzwonił i mówił do słuchawki tylko jedno słowo: ”Uskorit!”, znaczy: przyspieszyć.
Zamiast po polach i lasach bujamy się więc po parkingu, gdy Dorota robi zakupy w Biedronce. I pstrykamy pruski mur na poznańskim Grunwaldzie.:

s1

Odsłuchane w samochodzie. „Stawka” Andrzeja Zbycha czytana przez staruszka-Mikulskiego (wyraźne wymawianie słów przychodzi mu już z trudem). Wybieramy odcinki, których nie było w serialu (całość jest gruba i długa w odsłuchu). „Partia domina”, „Kurierka z Londynu”, „Spiskowcy”, „Spotkanie na zamku”. Najzabawniejsze jest to, że powieściowy Kloss ciągle czuje obrzydzenie do niemieckiego munduru i tęskni za polskim. Jak by był taki łzawy i sentymentalny, to by nie umiał rozgrywac na zimno tych cwaniaków z gestapo i Abwehry.:

s2

Ouvertures & Sonates en Trio

Jean-Marie Leclair “Ouvertures & Sonates en Trio” (London Baroque). Miły barok europejski w rozkwicie. Z Wikipedii: „W roku 1758, po rozpadzie jego drugiego małżeństwa kupił mały domek w niebezpiecznej dzielnicy paryskiej, gdzie znaleziono go zabitego nożem w 1764. Nie wiadomo co było powodem morderstwa, lecz przypuszcza się, że stała za nim chciwość jego byłej żony i siostrzeńca Guillaume-François Vial’a”. Bywa!:

s3

Pięć małych świnek / Five Little Pigs

Oczywiście David Suchet jako Poirot.
Bardzo nowocześnie sfilmowana bardzo tradycyjna powieść. Słuchaliśmy jej prze dobrych kilka godzin niedawno w aucie. Tu mamy o czynienia ze streszczeniem fabuły długości godziny, więc wszystko toczy się nienaturalnie szybko. Jak w teledysku. No i wszystko wyobrażaliśmy sobie inaczej. No, ale filmowa robota bardzo prawna.

Pięć małych świnek / Five Little Pigs, reż. Paul Unwin 2003

Táto nádherná pieseň

Tak się składa, że więcej dzieje się na niebie niż na ziemi:

w1

Jeszcze jeden dowód.:

w2

Jeszcze.:

w3

I jeszcze.:

w4

Jak stałem na tych światłach, to pstryknąłem billboard, który intryguje mnie, ilekroć go mijam. Bo to jest próba odpowiedzi, co to takiego jesień. Na razie próba przez zaprzeczenie, a przecież istotna i odważna.:

w5

Poza tym interwał. Ukończyłem i wysłałem jedną robótkę pisemną, powinienem z miejsca siadać do następnej. I siadam, ale zamiast czytać materiały do tekstu, które piętrzą się sporym stosem (makulatura nigdy się nie kończy), słucham kolejnych przygotowanych płyt. Ale i to z przeszkodami. Bo chwycił mnie i nie chce się odczepić Leonard Cohen, który – już sam w latach – śpiewa „Hallelujah” (do obejrzenia na YT):


Baby I have been here before
I know this room, I’ve walked this floor
I used to live alone before I knew you
I’ve seen your flag on the marble arch
Love is not a victory march
It’s a cold and it’s a broken Hallelujah
Hallelujah, Hallelujah.:

Poniżej czytam przypomnienie czeskiej wyznawczyni: „Táto nádherná pieseň má 30 rokov”.
A moje zasłuchanie to pewnie daleki flash back biskupa, który katował ten song w Toruniu. Kilka tygodni temu. Tak, ta pieśń miała początek, ale nie ma końca.

w6

Portaits d’Ici

Alexandre Cote „Portaits d’Ici” (2013). Francuski saksofonista, czasami nagradzany. Skłonności do jazzu progresywnego, duże składy instrumentów, skłonności do atonalności. Często muzyka bywa nieznośna, gdy muzycy grają „out of tune”. A zdarza się to na płycie często.:

w8

Żołnierze wyklęci w domu i w zagrodzie

W Muzeum Wsi w Szreniawie pokazy pod hasłem „Jesień w domu i w zagrodzie”. Po prostu nie mogło nas tam zabraknąć.
Z niemałym zdziwieniem spostrzegłem patrol Armii Czerwonej, który przechadzał się alejkami kompleksu muzealnego. Nie bardzo rozumiałem związek z „jesienią w zagrodzie”. Chyba, że to jakaś odmiana tak popularnych ostatnio „żołnierzy wyklętych”, a ja już nie nadążam…:

p1

Na dowód, że mi się nie przywidziało publikuję fotografię, która przedstawia Armię Czerwoną w trakcie bratania się z miejscową ludnością. I niech potem ambasador Rosji nie plecie, że my nie kochamy czerwonoarmistów!:

p2

Stuletni traktor szykuje się do pokazu. Niewiele mniej ekologiczny od konia zaprzęgowego.:

p3

Gra zespół ludowy z Chludowa. Zainteresował mnie ten pan z basetlą. Niewątpliwie – „prześliczny wiolonczelista”.:

p4

No i metaforyczny pomnik Doroty: kura, która znosi złote jaja.:

p5

Panie

Według Ireneusza Iredyńskiego.
Barbara Ludwiżanka, Aleksandra Śląska:

p7

Te jego wygibasy formalne mocno się zestarzały. Dwie siostry w dzień urodzin jednej z  nich. Druga wariatka na przepustce z zakładu. Wspomnienia, rewizje życia, podsumowania. Strasznie bolesne, przykre, rozdzierające.

Panie, reż. Zdzisław Nardelli