Zuzanna Łapicka „Dodaj do znajomych”

Zuzanna Łapicka „Dodaj do znajomych”:

Aktorski świat PRL-u. Rodzina, krewni, znajomi. Anegdoty, anegdoty… Wszystko to się urywa na III RP. Teraz bez porównania więcej celebrytów, ale oni nawet nie wiedzą, co im się przydarzyło. A jeszcze zapamiętać? Zapisać?
Cytaty:

Zuzanna Łapicka „Dodaj do znajomych”

Sens genialnego zdania Głowy – „Na emigracji traci się wszystko oprócz akcentu” – coraz bardziej do nas docierał. Nic nas nie

„Mickiewicz recytował, Chopin improwizował, nuda jak zwykle” – jak pisał Norwid w listach do przyjaciół.

Kiedy po wojnie sądzono aktorkę Arletty za sypianie z Niemcami podczas okupacji, zwłaszcza z pewnym porucznikiem Luftwaffe, spokojnie odpowiedziała: – „Trzeba było ich nie wpuszczać”, a mowę obronną zakończyła patetycznym zdaniem: – „Moje serce należy do Francji, ale moja dupa jest międzynarodowa”.

Najgorsze, że czyściec jest jeszcze za życia.

Głosem Daniela śpiewał: – „Żono, moja żono, gdzie jest moja whisky, rozpaczy jam bliski”, bo nie było tajemnicą, że chowałam przed mężem butelki whisky.

Na swoim grobie kazał napisać: „Umarł Hanuszkiewicz, nudno będzie w teatrze”.

… chyba na miesiąc przed śmiercią, i powiedział: – „Życie, jako forma spędzania czasu, przestało mnie interesować”.

Ojciec, i Jeremi wystartowali w 1947 roku w konkursie na lektora Polskiej Kroniki Filmowej. Wygrał, na swoje wielkie nieszczęście, mój Ojciec i to go zgubiło. A Jeremi, który niebacznie zapisał się wtedy do partii, uciekł w sferę absurdu i świata nierealnego. Bo mógł żyć wyłącznie w świecie zupełnie nieprzystawalnym do „coraz bardziej nas otaczającej rzeczywistości”, że zacytuję mojego Ojca chrzestnego, Rudzkiego, którego lubił z kolei cytować Młynarski.

Zresztą pragmatyczne zdanie – „A kto ci na starość poda szklankę herbaty?” doprowadzało Agnieszkę do szału: – „Męczyć się całe życie z jakimś facetem, żeby podał ci na starość herbatę! A co to, termosów nie ma?”.

Agnieszka wpadała zawsze, gdy napisała nowy tekst, wiedząc, że w kaloszach w szafie ukrywam przed Danielem jakąś buteleczkę, którą ją poczęstuję.

… Łomnickim, który grając Artura Ui, mówił po spektaklu: – „Zazdroszczę widowni, że mnie w tym ogląda”.

… Janusza Minkiewicza, który po powrocie nad ranem ze SPATiF-u włączał odkurzacz. Jego kojący hałas odcinał Minia od dźwięków budzącego się dnia.

Panie się lubiły. Pierwsza żona łatwiej zaprzyjaźnia się z trzecią, a druga z czwartą, bo nie przeszkadza im zazdrość.

Mieczem, którym Dygat całe życie wojował, była krytyka innych, czy to prywatna, czy zawodowa. I od tego miecza zginął. Dostał zawału po kolaudacji filmu Ewy Kruk „Palace Hotel” (1977) opartego na jego opowiadaniu „Dworzec w Monachium”. Film poddano okrutnej, tendencyjnej krytyce, w której przodował partyjny nacjonalista Bohdan Poręba. Dygata dobiło jednak to, że żaden z jego przyjaciół obecnych na kolaudacji nie stanął w jego obronie. Wrócił do domu na Żoliborzu, Kalina akurat gdzieś wyjechała, i umarł w ulubionym fotelu, w otoczeniu ukochanych zwierząt, które liżąc go, pragnęły przywrócić go do życia.

Krysia Janda. Co prawda ona nie uważa się za piękną, choć ma urodę, jakby nie urodziła się w Starachowicach, tylko na szwedzkim dworze królewskim. Nie chcę obrażać Starachowic, zwłaszcza że to miasto jest dumne z Krysi. Na domu, w którym się urodziła, chciano umieścić tablicę upamiętniającą to wydarzenie.

Na moje pytanie, czy nie szkoda jej życia na walkę w sądzie, czy nie lepiej to olać, odpowiedziała: – „Daj spokój, wygrałam i przekazałam całą sumę na cele charytatywne”. Wątpliwości ogarnęły mnie tylko w jednym momencie, kiedy w korytarzu sądu otworzyły się drzwi i urzędniczka głośno odczytała: – „Kolejna rozprawa: Anna Romantowska versus Pomponik”.

W jednej ze scen „Wszystko na sprzedaż” Daniel ma przypięty do skórzanej kurtki plastikowy badge z napisem „I’m a genius”. Dlatego na planie Wajda zwracał się do niego per „Gieniu”.

Wajda powtarzał, że jemu wszystko jedno, gdzie jedzie, byle był leżak i książka. Upodobania miał proste – najchętniej jadał rosół i schabowego z kapustą. Popijał wódeczkę, ale nie przesadnie. Pamiętam go w połowie lat osiemdziesiątych u nas na Górnośląskiej, po „Wieczerniku” Ernesta Brylla, który zrobił w kościele na Żytniej. Ponieważ Krysia nie pozwalała mu pić, bo to szkodziło mu na serce, wlewał w siebie kieliszki tyłem do niej, w ogóle nie odchylając głowy, tak żeby tego nie zauważyła, i co parę minut mówił, znacznie wolniej niż zwykle, do otaczających go młodych aktorów: – „Zrobiłem taki film »Pokolenie«”… A mnie tłumaczył, że da radę wrócić samochodem, bo stąd na Żoliborz ma tylko dwa skręty w lewo.

Pamiętam tylko, że Ojciec miał zagrać w „Nożu w wodzie” (1961) to, co ostatecznie zagrał Leon Niemczyk, więc Polańskiego przez chwilę chwalił. Ale jak nie zagrał, to znów mówił o „tych skurwysynach z Łódzkiej Szkoły Filmowej”.

/Gruza/ Na jednym z festiwali w Sopocie postawił obok Lucjana Kydryńskiego seksowną blondynkę, swoją ówczesną narzeczoną Grażynkę, która nie odezwała się ani słowem podczas całego wieczoru. Lucjan tłumaczył zdumionej widowni, że to stażystka, która się uczy, gdyż za rok poprowadzi cały festiwal. Nie wszyscy zrozumieli ten żart, protestowała nawet Liga Kobiet.

Jak odpowiada Jerzy Gruza na pytanie o największe marzenie: – „Umrzeć w żeńskim akademiku”.

Jeździliśmy razem na wakacje, najpierw do Karwi, gdzie Daniel zabierał swego syna Rafała. Daniel uwielbiał powtarzać żarcik – „Z Karwi syn wrócił”, wymawiając to „Skarwisyn wrócił”, co po dziesięciu latach lekko mnie irytowało.

Pamiętam, jak popijały z moją Mamą wódkę w deszczowy wieczór w Chałupach. Do pokoju, w którym stało wiadro i miednica, wszedł nagle Wuj Staś i dyskretnie zapytał: – „Elżuniu, który ręcznik jest do rąk?”. Na co rozbawiona Ciocia odparła: – „Wszystkie są do dupy”. Spłoszony Wuj szybko opuścił obie panie.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *