Żona modna

W przyrodzie powyżej 30., ale delikatnie.:

s1

Błękitnie u góry, a bywa i na dole:

s2

I jeszcze mur w Komornikach. Nie wiem po co.:

s3

Fronda.pl przedstawiła zalecenia co do tego, jak mężowie powinni dbać o żony i odwrotnie. Zrobiłem rachunek sumienia. Nie wypadł najlepiej.
Wobec żony:
Gdy przedstawi ci szkolną koleżankę, powiedz jej później (to znaczy żonie, a nie koleżance!), że wygląda dużo młodziej, jeśli tak jest naprawdę.
Bo jeżeli zalegnie krępująca cisza, to już ona będzie wiedziała, co myśleć…
Kiedy wraca od lekarza, spytaj, co jej powiedział.
A co by mnie obchodził jakiś rak i jakieś tam przerzuty?
Nie przejedz się podczas wspólnej kolacji, żeby nie być później ociężałym i śpiącym.
Jestem z Generacji X: chce mi się spać – śpię. Wszystko. I co znaczy owo tajemnicze „potem”?
Zapanuj nad ilością wulgarnych słów. Jeśli jesteś zdenerwowany powiedz, a nawet krzyknij: „Jestem zdenerwowany!” A nie: „K… mać!”.
Tyle razy, kurwa, próbowałem i ciągle się nie udaje… Żeby to ch… strzelił!
Opuszczaj po sobie deskę sedesową.
Jeszcze czego! Żebym sobie co przyciął?!
 Zasuwaj szuflady do końca.
Ten sam komentarz.
Kup jej od czasu do czasu ulubioną książkę.
Kupuję. Ma już pięć egzemplarzy powieści Giny Wilkins „Orchidea” wydawnictwa Harlequin.

Wobec męża:
Kiedy wraca do domu w upalny dzień przygotuj mu coś do picia.
Mało! Walczę o to, by Dorota przygotowała mi coś do picia, jak tylko wracam do domu – niezależnie od pogody! Najczęściej bez efektu, niestety…
Nie dbaj o kota kosztem męża.
Właśnie! I nie tłumacz się głupio, że nie wiedziałaś, czy chodzi o kota podwórzowego, czy o Wieśka Kota…
Narzędzi też mu nie kupuj, bo on wie lepiej, jakie potrzebuje.
Właśnie, bo ta MP3-ka, kupiona pod choinkę, miała (nie wypominając) same wady – poza tym, że była ładna (niebieska i okrągła). A mówiłem, że sprzęt do słuchania kupuję sam.
Poza tym po polsku: „jakich potrzebuje”.
Nie przekładaj rzeczy na jego biurku bez uprzedzenia
Gdzie są moje akumulatorki do MOJEJ MP3-ki?!

Polszczyzna jak co dzień. Czytam na portalu Polonia Christiana o odpuście w Tuchowie: „Mieszają się w nim pobożne modlitwy z cukierkowatymi bazarkami, habity redemptorystów z przykłusawymi spódniczkami dziewcząt…” Te „przykłusawe”… Nałożyło się autorowi „kłusowanie” (nie wiadomo, w którym znaczeniu) i „kusość”. Zawsze coś nowego…

Na Onecie zaś tytuł „Nieznana powieść Marka Hałaski”. Czyżby „Sonata Żoliborska”? Przed wyborami?

2 przemyślenia nt. „Żona modna

  1. Wśród owych cennych rad Frondy widzę również, że nie wolno robić awantury mężowi, kiedy zgubi drogę podczas samochodowej wycieczki.
    Hm, czyli fakt, że to żona ma prawo jazdy i może w takiej sytuacji nastąpić zmiana przy sterze jest zupełnie niedopuszczalny?

  2. Z reguły prowadzę ja. A uwielbiam wszelkie możliwe zadupia. Więc drogę gubię bardzo często. Wtedy właśnie – dokładnie jak w poradniku Frondy – staram się zwrócić uwagę na piękno pejzażu. Ilość słów uważanych powszechnie za obelżywe, jakie wówczas słyszę, to jakieś dziesięć tomów. Plus aneks i przypisy.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *