Ziarno prawdy

Sandomierz widmowy.
Szacki prowadzi tę sprawę, bo „nie chodzi o kradzież komórki w podstawówce”. Aluzja do ojca Mateusza.
„Z panem każdy będzie rozmawiał, ale nikt panu niczego nie powie.” – stary glina Jerzy Trela.  Nie jest stąd.
Płatny poszukiwacz genealogii (szlacheckich oczywiście). „Dajcie mi człowieka, a akta się znajdą”.
Denerwująca maniera zaczynania każdej sceny od nowa. To zupełnie rozbija to opowiadania (lokal, to musi przedefilować kelnerka, jak by debilny widz nie zorientował się, że bohaterowie pija kawę w restauracji).
Szacki miałki, niewidoczny, śledztwo niezarysowane, całość niezborna.
Kobieta pozbawiona krwi w trakcie uboju rytualnego.
„W Warszawie może to niemodne, ale na prowincji lubią czuć, że są Polakami”.
Zabójstwo z żółci.
Do kryminału trzeba mieć rękę.
W kościele obraz mordu rytualnego za kotarą, na kotarze obraz Jana Pawła.
Materiał świetny – kirkuty, mordy rytualne, antysemityzm, katedra, ukryty obraz, wskazówki po hebrajsku. Żołnierze wyklęci, którzy kapują u komunistów.
To się rwie co chwila. Grzęźnie w dialogach jak z kina moralnego niepokoju.
Zagadka nieczytelna, przewód kryminalny też.
Zbrodnia z zazdrości = hucpa antysemicka. Chodzi o to, by wskazać na Żyda jako na mordercę. To w Polsce działa.

Ziarno prawdy, reż. Borys Lankosz 2015 filmweb

4 przemyślenia nt. „Ziarno prawdy

  1. Musiałem zerknąć jeszcze raz, bo całkiem mi to umknęło. Jestem już w tym wieku, że jak widzę „momenty”, to staram się przypomnieć, dlaczego oni są nadzy, co to za śmieszne ruchy i dlaczego właściwie ta pani krzyczy…

  2. Po mojemu „podobanie się” bywa bardzo zwodnicze. W kwestii sztuki pewnie bardziej niż w kwestii – ja wiem? – nowego fasonu damskiej torebki.
    Jak mi się coś zaczyna podobać, to decyduję natychmiast: ani kropli więcej…

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *