Zaszyfrowani

Dla relaksu media przypominają, że sławni ludzie polskiego show biznesu występowali pod przybranymi nazwiskami.
Że Czesław Niemien to Wydrzycki (czego ten akurat nie ukrywał).
Że Violetta Villas to Czesława Cieślak.
Że Jerzy Połomski to Jerzy Pająk.
Dodam od siebie, że na początku kariery Rodowicz nie była Maryla, lecz Maria.
A najbardziej rozczulający jest Antoni Kaczor, który na użytek estrady przezwał się Tony Catcher.
Przed wojną było podobnie. Hanka Ordonówna nazywała się wcześniej Maria Pietruszyńska. Pola Negri urodziła się jako Barbara Apolonia Chałupiec.
Od siebie dodam: Mieczysław Fogg nazywał się z domu Fogiel.
O tym, że Internet usłużnie podał zaraz, jakie są żydowskie (czyli autentyczne) nazwiska polskich polityków (z Wałęsą na czele) pisać mi się nie chce.

Biskupi powinni, zwłaszcza w tych czasach, ważyć słowa. A tu czytam, że abp. Gądecki z Poznania rugając media użył sformułowania: „Głęboka penetracja psychiki”. Nie musiałem zaglądać do Internetu. Z góry wiedziałem: „A oni furt tylko o…penetracji! Nawet w tym wieku?” „Na jego miejscu nie używałbym słowa „penetracja”, bo w ustach Paetzowego fąfla brzmi to dwuznacznie. A raczej jednoznacznie”. I tak dalej.
Głos dał także abp. Głódź, choć zwłaszcza on powinien siedzieć cicho. I jak opublikowali jego zdjęcie (ta purpura na obfitym obliczu) to też wiedziałem, co przeczytam. „Co za morda. Przecież Kościół jest przeciwny Halloween.”  „Nie pijcie dzieci! Widzicie, jak to mózg wypala!”  „In nomine Patris et Filii et Spiritus … w gardło”. No i “Miś”:  “- Jestem wesoły Głódź, mam na przedmieściu domek, a w nim wódę, wodę, światło, gaz… polejcie zatem jeszcze raz..!”

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *