Wsiadł do pociągu, zatrzasnął drzwiami, tak się pożegnał…

W Poznaniu najciekawsze rzeczy jak zwykle w sferach kościelnych. Otóż proboszcz mocno historycznej parafii św. Wojciecha miesiąc temu zamknął interes. Klucz wrzucił do skrzynki na listy, a arcybiskupowi Gądeckiemu napisał, że ma dość służby w jego diecezji. I poszedł w długą, nikt nie wie, gdzie jest.
A przecież to kapłan zasłużony. Dwa lata temu objął redakcję „Przewodnika Katolickiego” (jestem stałym czytelnikiem). I to dzięki jego inicjatywie zaczęły się tam pojawiać pełne ostrej wymowy teksty o Smoleńsku, krytyka obecnego rządu, prezydenta, postkomuny i neoliberalizmu. Niestety, arcybiskup nie docenił ich wagi i księdza redaktora odwołał.
A ten, sierota, tuła się gdzieś teraz po Polsce… Tak to Kościół na własne życzenie pozbywa się swoich najlepszych synów.

A jeśli już mowa o podobnych sprawach. Wypłynęła kwestia tego kapucyna z Zakroczymia, który już od 20 lat molestował nieletnie. Kliknąłem w komentarze, bo byłem ciekaw, czy w kwestii kapucyna pojawi się komentarz, którego się spodziewałem. Oczywiście, był. Wprawdzie nie jako pierwszy, ale już jako trzeci…

Zmarł reżyser Richard Attenborough. Więc TVN24. To m.in. ten pogodny choć i bezmyślny staruszek, który zorganizował Park Jurajski. W jego śmierci najbardziej wszystkich interesuje to, że w programie telewizyjnym pomylono go ze słynnym bratem Davidem. Cała reszta już nie jest taka ważna.

Miło jest mieć w życiu coś stałego, trwałego. Coś do czego się wraca. Na czym można się oprzeć w chwili kryzysu. Co jest niezmienne w burzliwych kolejach losu. Dla mnie jest to złamane drzewo w alejce koło Trzebawa, które przypomina Statuę Wolności:

Dorota narzeka: łazisz tak bez pożytku. Bodaj grzybów byś nazbierał. Rzeczywiście, nawet rosły przy drodze:

A łażę m. in. dzięki temu, że w 1945 roku na trasie mojej włóczęgi w Komornikach poległ nieznany żołnierz radziecki. Nie wiadomo: zastrzelili go hitlerowcy, czy pokłócił się z kolegami o kanister spirytusu. W każdym razie w poprzednim ustroju zorganizowano mu płytę nagrobną. Teraz jakoś nie ma nastroju, by czcić żołnierzy radzieckich:

A to dzięki nim jezioro Jarosławieckie o świcie ciągle wygląda jak tuż po pierwszym zlodowaceniu:

Koniec odsłuchu powieści „Ciemno, prawie noc” Joanny Bator, zeszłoroczna „Nike”. Nieco się przeciągnęło, bo to długa powieść. Dawno niczego nie słuchałem z taką fascynacją.
Sięgnąłem po to po przelotnym pobycie w Wałbrzychu i Książu. Na koniec autorka zastrzega, że poza faktem istnienia takiego miasta jak Wałbrzych wszystko tam jest zmyślone. A zmyślone są: porwania dzieci, mordowanie zwierząt, podpalanie schronisk dla nich, gwałciciele z Armii Czerwonej, nastoletni hitlerowscy sadyści, mordowanie więźniów z Gross Rosen, matki wykorzystujące dla zaspokojenia własnych chuci swe nieletnie córki, ojcowie żyjący na zmianę z własnymi nieletnimi córkami i synami, małoletnie ojcobójczynie, skrajni fanatycy religijni, samobójczynie, dałny, alkoholicy, nędzarze, zidiociali dziennikarze itd. Jak by nie patrzeć: cały Wałbrzych.
Narratorką jest reporterka „Gazety Wyborczej”, która wraca po latach do rodzinnego Wałbrzycha, by napisać reportaż. Z mieszkańcami swego miasta rozmawia jak by miała do czynienia z upośledzonymi dziećmi. Czasem słusznie. Jej dialogi z pijaczką (matką kilkorga dzieci, każde z innym) albo skromną emerytką miałem ochotę puszczać na okrągło.
„Jeśli Pan Bóg dał ci cytrynę, zrób z niej lemoniadę.”

s5

3 przemyślenia nt. „Wsiadł do pociągu, zatrzasnął drzwiami, tak się pożegnał…

  1. Szanowny Panie,
    swoim pytaniem postawił mnie Pan w niezwykle kłopotliwej sytuacji. Wprost odpowiedzieć nie mogłem – ostatecznie tego bloga czytają głównie dzieci.
    Chciałem wyręczyć się literaturą. Wydawało mi się, iż odpowiednie sformułowanie (rzuciłoby nieco światła na całą sprawę) zawarł Tadeusz Różewicz w swoim słynnym dramacie „Do piachu”. Nawet w tym celu dramat pożyczyłem i przeczytałem. Ale, okazało się, pamiętałem źle. Znowuż przydatne sformułowanie usłyszałem – przypadek chciał – w audiobooku, kilka dni temu. Ale akurat byłem w lesie, nie mogłem notować. A potem cofając nie umiałem już odnaleźć sformułowania, o jakie mi chodzi.
    Tymczasem wyjście okazało się proste do bólu. Należy tylko w Google’u wpisać hasło „kapucyn” i sformułowanie, które wszystko wyjaśnia, niewątpliwie pojawi się niebawem. Jak nie jako trzecie, to na pewno jako piąte. Wszystko zależy od Pańskich cookies.
    A kiedyś w Zakroczymiu zaszedłem do sklepu. Prosiłem o to i tamto. Pewna prosta kobieta widząc, że moje zakupy chwilę trwają, zwróciła się do sprzedawczyni o dwie bułki. I została z miejsca poproszona radykalnie, żeby nie przeszkadzała: „- Nie widzi pani, że ten pan zamówił towaru za trzydzieści złotych?! Jak na razie…”
    Pozdrawiam

  2. Aluzju paniał. Zakładałem, że chodzi raczej o Zakroczym, tzn. że jest coś szczególnego w kapucynach z tego miasta. Bardzo dziękuję za kompleksowe podejście do odpowiedzi na moje zapytanie.

    W tym „jak na razie” była i nadzieja i obietnica.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *