Upiory spacerują nad Wartą

W galerii Malta – jak zapewne we wszystkich galeriach – bombki, choinki i „christmas songs”. „So this is Christmas, and what you have done…” Dorota z kupnem zupełnie podstawowych prezentów wyrobiła się w niecałe trzy godziny. Szatan nie kobieta!

Najnowsza powieść Ryszarda Ćwirleja. Rzadka przyjemność.:

c1

Zabili prostytutkę i wrzucili do Warty. W 1924 roku. Dokładnie w tym miejscu w którym teraz szukają Ewy Tylman.
Piszę z pewnym zażenowaniem, bo to się zdarza bardzo rzadko. Ale właściwie miałbym pod jej adresem same komplementy. Aż się boję, że czegoś nie zrozumiałem. Albo nadinterpretuję. Bo jak czytam, że coś jest „nadziane jak dobra kasza skwarkami”, to przypominają się Kargul i Pawlak.
Akcja w 1924 roku w Poznaniu i Pile. Mnóstwo zainwestował w detale z epoki. Poznań to jest na tych stronach jednak bida z nędzą wbrew lokalnej mitologii. Napływowa warstwa urzędnicza z centralnej Polski to pacany i bufony (kształcone na literaturze romantycznej, a jakże!). A Polska to półdziki kraik, zakochany w kawalerii jak by to był początek XIX, a nie XX wieku. Flanka Niemiec, które za chwilę wypuszczą z kicia awanturnika nazwiskiem Hitler. A jego mnóstwo Niemców nie może się już doczekać.

Fronda.pl podnosi kolejny ważki temat: „Jak uwolnić się od rzuconego uroku?”

Z badań opinii wynika, że „Polacy” chcą w szkole „tradycyjnego spisu lektur”. Czyli Sienkiewicza daleko bardziej niż Gombrowicza. Dlaczego mnie to nie dziwi? Przed bodaj 10. laty pracowałem w jednej telewizji, która puszcza polskie filmy. Uznała, że wśród Polonii amerykańskiej będzie na to doskonały rynek. Polecieliśmy do Nowego Jorku i Chicago z ofertą filmową. I klapa! Bo Polonia, owszem, chciała polskich filmów, ale konkretnie tryptyku „Sami swoi”. Wyłącznie. Chcieli, aby im to puszczać w pętli. Innych przejawów polskiej sztuki filmowej nie byli ciekawi.

Wyborcza: „Szczyt klimatyczny w Paryżu. Minister Szyszko stawia na pomysł ojca dyrektora”.
Internauta: „>Minister Szyszko stawia na pomysł ojca dyrektora<, a ja na Tolka Banana!”

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *