Siedmiu samurajów

 

Roninowie (samurajowie bez pana) wynajmują się za „miskę ryżu”.

Rozmowa wieśniaków z mędrcem:
„- Samurajowie są bardzo dumni. Jaki samuraj zechce walczyć za miskę ryżu? – Szukajcie głodnych samurajów”.

Wieśniacy samurajom oddają ryż, sami jedzą proso. Oddają chaty, sami śpią w stajniach. Ale też – jak się okazuje – w przeszłości zabijali zdradziecko samotnych roninów i ograbiali ich.

Wieśniacy chodzą w najprostszych butach – w „japonkach”.

Dzisiaj tacy poszukiwacze fachowców (od obrony) nazywaliby się headhunters.

Samuraj sobie wypił, ale chcą go sprawdzić nawet w takim stanie: „- Prawdziwy samuraj nigdy nie jest pijany”.
Ten pijak (Toshiro Mifune), przyjęty do grona samurajów z łaski, ma jeden dar: jest pospolity i świetnie dogaduje się z wieśniakami w przeciwieństwie do wyniosłych wojowników. PR zawsze potrzebny.

Banda jest groźna, bo ma trzy strzelby.

Końcowa sekwencja walki w deszczu – to zdecydowanie dodaje dramaturgii. U nas pojedynek Wołodyjowskiego z Kmicicem: „Może chcesz waść zaczekać aż siapic przestanie. Żal umierać w taki deszcz. – Mnie wszystko jedno. Pułkownika będą chować, to i niebo płacze”.

Opowieść epicka. Faktycznie – trzy i pół godziny.
Ocena internautów w portalu udostępniającym film: „Fatalny”.

Siedmiu samurajów, reż. Akira Kurosawa, 1954

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *