S.O.S., Tajemnica Ewy Szmidt (I)

 

Zaczyna się od zachodu słońca nad molem w Sopocie. Światła we wszystkich oknach Grand Hotelu. Cóż, środkowy Gierek.

Jan Englert jako porucznik MO. Umarza śledztwo, ale Władysław Kowalski, reporter radiowy, drąży. M.in. u męża kobiety, która odkręciła gaz. Czyli Wilhelmiego z obfitymi bokobrodami.

Reporter wrażliwy na sprawy ludzkie, ale „nawet na słoną wodę nie zarobi”. W radiu forsę robi się audycjami o Porcie Północnym. „Żeby Polska rosła w siłę…”

Gdańsk pokazywany z góry: starówka, dźwigi portowe. I nagle w centrum miasta – krowa.

Redaktor należy do lepszego świata: grywa regularnie w tenisa.

Ogólne wrażenie: nikt się nie napina, wszyscy mają mnóstwo wolnego czasu.

Maja Komorowska jako blondynka (zapewne tleniona).

Filmowane ciągle z ręki, ale kamerzyści jeszcze nie wiedzą, co to „trzęsąca się kamera”. I obraz skacze jak by to były usterki.

Obyczaj: sprzedawanie ryb na ulicy. Ludzie pchają łapy do beczki, sami wyciągają, co chcą. Jak im nie odpowiada, to wrzucają z powrotem. Ale wtedy taki handel to był wielki świat.

Cud: Marek Walczewski z pełną fryzurą!

S.O.S., Tajemnica Ewy Szmidt (I), reż. Janusz Morgenstern, 1974 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *