Ręce precz od Johna L.!

Pogoda i tak przegniła, więc było chodzone po bagnach.:

s1

I jeziorach schowanych w lesie. Trudno orzec, co mocniej dołuje.:

s2

Tym chętniej folguję pogodnym wspomnieniom. Historia malarstwa zna motyw wędrowny o nazwie „Et in Arcadia ego…” (I ja byłem w Arkadii). Chodzi w nim o przesłanie, iż śmierć dopada nawet mieszkańców sielankowej krainy. Oto na płótnie siedemnastowiecznego malarza Nicolasa Poussina pasterze ze zdumieniem pochylają się nad grobem niegdysiejszego mieszkańca ich szczęśliwej okolicy:

s3

A teraz ja, nieopodal Nieborowa. „Et in Arkadia ego…”:

s4

Detale. Płońsk. Reklama kawiarni z lepszych czasów:

s5

Ciechanów. Brama koszar artylerii. Też z lepszych czasów:

s6

Prasa szeroko donosi o tym, iż z notatek byłej gosposi Lennona wynika, że swoją żonę Cynthię zdradzał z Yoko Ono, pił, ćpał i dawał synkowi klapsy. Jako zaprzysięgły fan Beatlesów jestem do głębi oburzony takimi oszczerstwami. Zwłaszcza, że od tragicznej śmierci w 1980., Lennon cieszył się nieposzlakowaną opinią.

Fronda.pl jak zwykle podejmuje tematy, z których wynika wprost pożyteczna nauka moralna. Oto pewien prezenter telewizji rosyjskiej udał się z przygodnie poznaną panią do sauny. Do piwa dosypała mu narkotyk. Kiedy się ocknął, miał obcięte (fachowo) jądra. Publicysta portalu wyciąga stąd umoralniający wniosek, iż przekraczanie VI przykazania nieuchronnie wiąże się z karą. Głos forumowiczki podpisującej się Oriana 2014: „I bardzo dobrze, za zdrade po jajcach :)”.

Zawiązał się akademicki komitet poparcia Andrzeja Dudy w wyborach. Inicjatywa wyszła z Poznania. Komitet chwali się w mediach, że zebrał już podpisy 300 naukowców. Głos internauty: „I tak dla ciekawskich to w Polsce mamy: 18296 profesorów, 16027 doktorów habilitowanych i 101798 doktorów”.

4 przemyślenia nt. „Ręce precz od Johna L.!

    1. No pewnie.
      Chciałem tylko podkreślić, że wymagania moralne stawiane artystom rockowym są w naszym społeczeństwie zawyżane aż do absurdu. Co u Smitha normalne, u Lennona absolutnie niedopuszczalne.
      Sam stanowczo obstaję przy takim podejściu.

  1. Zorientowałem się poniewczasie.
    A tu w radiu piosenka biesiadna:

    Mówiłeś pazerny, że mi będziesz wierny,
    a ty żeś, burasie, wyburasił Kasię.

    Teraz wódkę pijesz, śmiejesz się wesoły,
    jak nie będziesz wierny, utnę ci dzyndzoły.

    Tak więc przekonanie, że istnieje nieuchronna kara (dla facetów) za akty niewierności jest ugruntowane głęboko w świadomości prostego ludu.
    Mickiewicz dał na tej kanwie balladę „Lilie”. Nie pamiętam, czy było tam coś o ucinaniu. A może ścinanie nagrobnych lilii to taka romantyczna metafora..?

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *