Powstań, orle, skrusz kajdany!

Przed południem wykłady z prasoznastwa, więc żeby życie było do wytrzymania, po południu najpierw Trzemeszno. Tu w zjawiskowej kolegiacie dwa zaskoczenia. Najpierw mały Jezus na drabinie. Zadziwiająca instalacja. A do tego jeszcze biskup, który zdrzemnął się pod ołtarzem. Nie za dużo tej sztuki konceptualistycznej jak na jedną świątynię?:

Mogilno. Wiekowe opactwo na wysokim brzegu jeziora.

Wreszcie cel podróży – Kalwaria w Pakości. Informację o niej powzięliśmy z ulotki wyłożonej w kościele w Lubaszu. Z kalwarii na „Pa” znaliśmy dotąd (i to więcej niż gruntownie) Kalwarię Pacławską (30 km za Przemyślem). A tu Kalwaria Pakoska, o której w ogóle nie słyszeliśmy. Skandal! A to tu jest m. in. orzeł, który nie tylko pręży skrzydła jak nie przymierzając kogut na podwórku, ale też robi cos pożytecznego. Ten zerwał własne kajdany. Dziobem!:

2 przemyślenia nt. „Powstań, orle, skrusz kajdany!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *