Po cichu do piekła

Robiłem kiedyś materiał o tym, jakiej to muzyki życzą sobie przyszli umarli w trakcie pogrzebu na poznańskim Junikowie. Z reguły były to grzeczne kawałki z „I Will Always Love You” na czele. Mój przyjaciel Piotr, którego zżarł galopujący rak, kiedy zrozumiał, że już się nie wywinie, zażyczył sobie melodii z „Winnetou”. Bo mu się to miło kojarzyło z dzieciństwem. Zresztą kazał się skremować, jak indiańscy wojownicy. Z wdową zasadziliśmy mu na grobie dorodną brzozę.
A pani cmentarna poinformowała, że jednego zamówienia nie zrealizowali. Chodziło mianowicie o song zespołu AC/DC „Highway to Hell”. To już nie chodziło nawet o przesłanie (po angielsku, oni ryczą, nikt nic nie rozumie), ale o te gitary jak piła tartaczna. Zmarły odszedł do piekła w ciszy.

 

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *