Parsley

Julia Pietrucha „Parsley”. Podobno pani uczęszczana w mediach, nie wiem, nie znam się. Śpiewa intymnie, stylowo, pod wieczór, gra na ukulele (jak MM w znanym filmie), niezły angielski, choć nie mnie sądzić. Córka, anglistka,  słysząc moją wymowę pokłada się ze śmiechu. Dyskoteki Pietrucha nie porwie, ale czy nam, emerytom, nic się już nic nie należy? J. P. publikowała się w necie od niechcenia, więc takie zdjęcie.:

2 przemyślenia nt. „Parsley

  1. Pozostaje mi tylko wyrazić żal i ubolewania, iż twórczość tej pani śledzę w stopniu skandalicznie pobieżnym. A już całkiem haniebne jest to, iż ten stan zapewne się utrzyma.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *