Po co jest ten miś?

Piła. Koncert krakowskiego zespołu Kroke. Klimaty klezmerskie, bałkańskie, arabskie, a nawet jeden Grechuta. Ale wszystko uspójnione. Kontemplacyjne.:

Wcześniej kolacja. Oczywiście w restauracji „Miś”.:

Z trasy. Białostockie. Zjawiskowa cerkiew we wsi Puchły. Przewodniki piszą, że najpiękniejsza w Polsce.:

I – zupełnie nagle – kurort!:

Harry Harris „The Jazz Workshop”

Harry Harris „The Jazz Workshop” 1960:

Wiki: „Harris rozpoczął naukę gry na fortepianie w wieku czterech lat. Jego matka, pianistka kościelna, zapytała go, czy interesuje go granie muzyki kościelnej czy jazzu. Wybrawszy to drugie, był pod wpływem Theloniousa Monka i Buda Powella . Jako nastolatek nauczył się bebopu głównie ze słuchu, naśladując solówki Powella. Twierdził, że styl Powella jest „uosobieniem” jazzu. Występował do tańców w klubach i salach balowych”.

Fernando Pessoa „Księga niepokoju”

Fernando Pessoa „Księga niepokoju”:

Portugalski klasyk doby modernizmu. Wcielał się w role kilku autorów i pisał z ich punktu widzenia. Utrzymywał się z pracy księgowego.
Cytaty:

Uważam życie za gospodę, w której muszę czekać na dyliżans z otchłani. Nie wiem, dokąd mnie zawiezie, bo niczego nie wiem.

To są moje Wyznania, a jeżeli niczego w nich nie mówię, to dlatego, że nie mam nic do powiedzenia.

Czytaj dalej…

Piotr Stankiewicz „Sztuka życia według stoików”

Piotr Stankiewicz „Sztuka życia według stoików”:

Ciągle czytane po kawałku, bo tak właśnie należy. Ostatecznie to podręcznik. I jak się skończy lekturę, właściwie trzeba by ją zacząć na nowo.
Cytaty:

Stoicy podsuwają tu jeszcze jeden obraz: otóż często zachowujemy się tak, jakbyśmy w stanie szczęścia i harmonii czuli się nieswojo, jakbyśmy czuli, że zadowolenie z siebie i ze świata nie może trwać wiecznie, że jest to stan równowagi chwiejnej, z której coś nas prędzej czy później musi wytrącić. I dlatego, świadomie lub podświadomie, czekamy na jakiś pretekst, który ten stan zaburzy – lub nawet aktywnie tego pretekstu szukamy. A skoro tak, to nic dziwnego, że każdy impuls, nawet relatywnie słaby, ma na nas silny i długotrwały wpływ. Jest on w końcu tym, za czym tęskniliśmy. Ten właśnie sposób myślenia trzeba porzucić i przyjąć nowy, dokładnie odwrotny. Jaki? Taki jak w klasycznych prawach dynamiki Newtona, gdzie stanem normalnym każdego przedmiotu jest ruch jednostajny po linii prostej, z którego może wytrącić go dopiero jakaś zewnętrzna siła. Tak samo powinno być z nami: naszym stanem normalnym powinny być szczęście, radość i dobre życie.

Czytaj dalej…