Koniec „inżynierów dusz”

Nareszcie się wyrwałem. Szreniawa.:

Głos Wągrowiecki. O Alzheimerze jako nowym bohaterze filmowym.:

Warszawa, Katedra Św. Jana. Jeżeli chodzi o zasłużonych, to tłok tu straszny. Nawet ten antyklerykał Słowacki się załapał.:

I sarkofagi. Tylko dlaczego ci rycerze leżą po dwóch, w dodatku w dwuznacznych pozach?:

Krakowskie Przedmieście. Na kościele Św. Anny tablica ku czci Ładysława z Gielniowa. Ze trzy razy przejeżdżaliśmy przez Gielniów. Ładysław ma tam bardzo nowoczesny pomnik. Nigdy jakoś nie złożyło się, by przystanąć.:

I siedziba związków pisarskich. Lata temu, jak tylko wybrali nowego prezesa, zaraz leciałem robić z nim wywiad. Teraz to nawet psa z kulawą nogą nie obchodzi. „Inżynierowie dusz”…:

Muzeum Literatury. Na rocznicowych cukierkach jest Sienkiewicz.:

Odsłuchane w samochodzie. Wilkołaki i pokutujące duchy w powojennym Wrocławiu. Odrobinę z ducha „Mistrza i Małgorzaty”. Ale te idiotyzmy o wampirach nie do zniesienia. No i dwa razy za długie. Ale Dorota się uparła i wysłuchaliśmy do końca.:

Pisanie. Rozmowy z Ryszardem Kapuścińskim

Rozmowy prowadził reporter Marek Miller. Jestem pod wrażeniem ogromnej samoświadomości Kapuścińskiego (sam zrobiłem z nim kilka wywiadów) i poczucia wagi tego, co robi i pisze. Teksty Kapuścińskiego czyta Olgierd Łukaszewicz. Pytania – Mariusz Bonaszewski. Od razu przypomina się Jo Nesbo, które powieści nasłuchałem się w jego świetnym wykonaniu.:

A ledwie w piątek byliśmy na grobie pana Ryszarda.:

Pisanie. Rozmowy z Ryszardem Kapuścińskim, reż. Janusz Kukuła.

Warszawski dzień

Przewodnik Katolicki. Filmy o „wigiliach polskich” (w tym „Miś” i „Rozmowy kontrolowane”).:

Remanenty warszawskie. Wilanów, plakat. Cyprian Kościelniak uwielbia fotografować rzeczy, które i mnie bardzo zajmują.:

Stare Miasto. Muzeum Literatury. Drobiazgi, które zostały po pisarzach. Maszyna Kapuścińskiego.:

Diamentowy Mikrofon Młynarskiego.:

Drobiazgi z biurka Staffa.:

Odlew ręki Tuwima.:

Portki Wańkowicza.:

Krawat Witkacego.:

Zakładka książkowa Reymonta.:

Notatnik Rodziewiczówny.:

Portret „dziewicy-bohater Emilii Plater”. Trudno orzec, co bardziej.:

Napoleon. Jak bardzo trzeba się narąbać, żeby wykonywać podobne numery!:

Powązki Wojskowe. Groby tych, których (na zawsze!) połączyło jedno przedsięwzięcie filmowe.:

Tak rzadko uda się doczytać jakąś książkę dla przyjemności. A to – proszę – już któryś raz z rzędu. I jakoś się nie nudzi.: