„Na gondoli, na gondoli, jakaś para się kołysze…”

„Na gondoli, na gondoli,
jakaś para się kołysze…”
(mel. ludowa z okolic Łowicza)

Włochy. Miał być Trydent, ale jak postaliśmy trochę w korku na włoskiej autostradzie, szybko zmieliśmy plany. Wenecja. Byliśmy tu podczas ostatniego wyjazdu za granicę tuż przed padnemią (nikt tu wtedy o żadnym covidzie nie słyszał). Dziś też się mało mówi. Tylko w tramwaju wodnym trzeba mieć maseczkę. Na zapleczu Placu Św. Marka – pizza. Tym razem również dla Doroty. Znaczy – normalnieje.:

Wieczór w Koprze

Włochy. Triest. Piazza Unità d’Italia.:

Triest. Canal Grande i pomnik Jamesa Joyce’a. W najbliższej restauracji Dorota kalmary, ja pizzę. Bo ja jestem normalny.:

Triest. Kawałek za miastem – Miramare: castello e giardini. Nie było nas tu ze cztery lata. Nic się nie zmieniło.:

Słowenia. Pora na wieczorną kawę. Nadmorski Koper.:

Odsłuchane w samochodzie. Helena Kowalik „Warszawa kryminalna” (w sporych fragmentach, ale nie całość). Przestępstwa pospolite, ale bardzo pouczające. Ludzie stają się ofiarami psycholi, odchyleńców, szajbusów na własne życzenie. Wolą żyć w świecie baśni niż w realu, nawet, gdyby miało ich to kosztować życie.

Marina, marina, marina…

Po Chorwacji tam i z powrotem. Odległości duże (dzisiaj co najmniej 1000 km), autostrady kręte. Wysoko w górach dmucha, samochód przestawia po szosie. Ale – co robić? Najpierw poranek na balkonie. Na horyzoncie te niepokojące góry.:

Pula, w niej rzymski amfiteatr.:

Kilkaset kilometrów dalej – Zadar, gdzie bawiliśmy dwa lata temu. Odszukaliśmy (z pewnym trudem, bo sporo tu budują) odludną plażę w wioseczce Privlaka, tu uliczkę Matije Gupca. Odwoziłem tu co rano Dorotę, aby się smażyła, wracałem po usmażoną wieczorem.:

Wieczorem kolacja w Zadarze. Dorota zaordynowała kalmary, ja makaron. Bo jestem normalny.:

Odsłuchane w samochodzie. Agata Ch. „Zło, które żyje pod słońcem”:

Po raz drugi, ale co to szkodzi?

Stara koka, dobra juha

Chorwacja. Zagrzeb. Tramwaj uliczny wyciągnął nas na Górne Miasto (całkiem jak na Gubałówce), tam obejrzeliśmy sobie całość + detale.:

Rijeka (nad Adriatykiem). Najpierw hotelik pod miastem, potem zostawiamy samochód w parkingu przy swojsko brzmiącej ulicy, w końcu kolacja w porcie. Dorota owoce morza, a ja pizzę (bo ja jestem normalny).: