Osiem i trochę

Gazety przeglądam codziennie, ale dopiero w piśmie Świadków zobaczyłem tekst, który obrazuje moją sytuację życiową.:

s1

Pani, która zdaje u mnie historię filmu i musi przedstawić zawartość treściową dzieła, sama wybiera sobie „Osiem i pół” Felliniego. Ale po chwili stwierdza, że nie jest w stanie powiedzieć, o czym jest ten film. Pocieszam, że to nic nowego. A wręcz przeciwnie.

Gdzie najlepiej przeczekać upały? Oczywiście w galerii handlowej. W poznańskiej Malcie tłok nieziemski. Bo na zewnątrz piękne słońce, a wewnątrz klima. Dorota zakupy – tylko  najpilniejsze – robiła dwie godziny.

Dorota nagotowała bobu. Jadłem chętnie, bo lubię. I nie tuczy. A tu czytam: „Okazuje się, że nie każdy może jeść bób, choć prawie każdemu smakują jego ziarna. Niezdiagnozowany fawizm może być bardzo groźny”.
Dotąd słyszałem o fowizmie. I to w malarstwie. Ale umrzeć na fawizm..?

Mówię Dorocie, że dzień coraz krótszy. Dziś o osiem minut. „- Mój Boże, a tyle miałam planów.”

Dorota ogląda po raz nie wiem który „07 zgłoś się”. Borewicz rozpytuje panie z personelu w nocnym lokalu. „- Czy nie widziała pani kogoś szczególnie podnieconego? – Panie, podnieconych to jest tutaj sporo”.

3 przemyślenia nt. „Osiem i trochę

  1. Dobry bób nie jest zły! Jak i młody Borewicz. Dowód na to, że zawsze będziemy pod wrażeniem nieodpowiednich mężczyzn. Ci z kółek różańcowych nie mają takiego wzięcia 😉

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *