Migotanie przedsionków

Lato wrzuca trójkę. Jak w lesie słońce prześwieca przez liście i migoczą tysiące świetlistych plamek, to robi się zjawiskowo. Z tym, że aparat od tego głupieje nie rejestruje ani krzty atmosfery.:

w1

Nieco lepiej, jak jest płasko i daleko.:

w2

Czytam: „Weekend Jarosława Kaczyńskiego. Spacer drogą papieską, udział w regatach i odwiedziny w Sanktuarium Nadodrzańskiej Królowej Pokoju”. Nic szczególnego. Nasze weekendy wyglądają całkiem podobnie. Z tym, że my odwiedzamy znacznie więcej kościołów. Dorota od pewnego czasu zdradza objawy przesytu religijnego.

Zadzwonił do mnie dawny znajomy z mojego rodzinnego miasta. Przypadkiem wysłuchał wykładu otwartego na uczelni, która ma siedzibę w Jarosławiu (żadna tam filia!). I pyta mnie, jak sądzę, co oni sobie dosypują do wódki. Bo jak może wyglądać wykład po półlitrówce, to on sobie doskonale wyobraża. Ale to, czego wysłuchał w Jarosławiu, nie może wyć emanacją alkoholu, nawet w największej dawce. Zastanawiamy się. Może oni mają jakiś produkt regionalny, zastrzeżony w Brukseli. Jak oscypki czy śliwowica łącka? Nie doszliśmy do wniosków. Ale co kolega posłuchał, to jego. Nikt mu tego nie odbierze.

Zaległości. Lubuskie, miasteczko Sulęcin. Tu mają coś z nieletnimi dziewczętami. Pod kościołem gęsiareczka z ludowej legendy (zapewne prasłowiańskiej, jak to na tych terenach).:

w3

A na ryneczku dzieweczka bez gęsi, ale za to zalotnie rozebrana.:

w4

Roboty huk, ale przecież nie wolno żałować czasu na czytanie starych komiksów, bo to się zawsze mści.:

w5

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *