Kogut na jajach

Miasteczka pod Wrocławiem. Namysłów. W nim motyw z tamtych stron – kogut na jajach. Może jakas lokalna tradycja? I przemiła kawiarenka w rynku, nawet z ofertą lekturową. Wziąłem książkę z półki (o filmie na jej podstawie powiem w audycji), a pani kelnerka widząc moje zainteresowanie zaproponowała, bym pożyczył do domu. Podziękowałem, czytam różne rzeczy, ale tego bym chyba nie przetrawił…

Wieczorem Wrocław. Nasze ulubione Muzeum Sztuki Wspólczesnej. Od środka i z góry.:

Wieczorem farsa w Teatrze Polskim.:

4 komentarze do “Kogut na jajach

  1. Z innej beczki, okazuje się, że Jack Higgins dzisiaj nie żyje. To jeden z tych pisarzy, co byłem pewien, że już dawno umarł…. Jak Paulo Coelho albo Julio Iglesias. A tu patrz i się okazuje, że on cały czas żył.

    Przy okazji sprawdziłem i okazuje się, że Len Deighton też żyje (93 lata). A ja „ICPRESS File” z Michaelem Caimen widziałem właśnie onegdaj. I jeszcze „Funeral in Berlin”.

  2. Ze 20 lat temu robiłem wywiad z Higginsem, kiedy promował swoją kolejną książkę w Warszawie. Szczerze mówiąc – już wtedy nie wyglądał najlepiej…

    1. I jeszcze – kolega dziennikarz przeczytał ten wywiad i powiada: „Powinieneś robić wywiady z noblistami, a nie z Jackiem Higginsem. Cóż, >Orzeł wylądował<…"

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.