Jeżycjada

W Poznaniu w ramach obchodów Czerwca jednak odczytano „Listę smoleńską”. Tylko nieco z boku, na Jeżycach. Głos internauty: „Pomieszać wszystko ze wszystkim, czerwiec z kwietniem, wrzesień z listopadem, Poznań z Radomiem, Radom z Katyniem, Katyń ze Smoleńskiem, świętych z wyklętymi, wyklętych z poległymi itd., aż się ludności wszystko we łbach pomiesza i poprzewraca…”
Były obchody, więc pojechałem po Dorotę okrężna drogą, przez Wzgórze Świętego Wojciecha.:

c1

W kościele msza, więc usiadłem w ostatniej ławce.:

c2

I spojrzałem na pulpit.:

c3

Przed kościołem karmelitów pomnik św. Rafała Kalinowskiego. Na postumencie napis, jaki chętnie widziałbym na własnym grobie: „Powstaniec, sybirak, zakonnik”. Na razie mam szansę tylko na „sybiraka”.:

c4
Nieopodal były hotel „Polonez” (z lewej), niegdyś najnowocześniejszy budynek Poznania i  siedziba władz wojewódzkich, najnowocześniejsza obecnie. Hic transit gloria mundi.:

c5

Poza tym w naszym mieście ciągle powstają nowe formacje muzyczne.:

c6

I nowe graffiti. Dawno nie widziałem tak smukłego kota. Zwłaszcza w lustrze.:

c7
To, że w moim nieskończenie smutnym i nudnym życiu nie dzieje się nic rekompensuje mi fakt, że mnóstwo dzieje się w mojej ukochanej ojczyźnie.
Rodacy ciągle mają problem z tym, by wyrazić swoje stanowisko w jakiej takiej polszczyźnie. Zwłaszcza Polacy nastawieni patriotycznie. Czytam we wPolityce.pl: „.. przy sprawie poszukiwań szczątek Żołnierzy Wyklętych…”. Cóż, znajomość gramatyki też szczątkowa…
Z kolei na Frondzie czytam: „Polski biskup przeniesiony do stanu świeckiego. Przeprasza za wywołanie zgorszenia!” Nie piszą, o jakie zgorszenia chodzi, ale powszechnie wiadomo, że biskup od lat miał babę, o co zresztą trudno mieć pretensje. Ale: ten biskup „przeniesiony do stanu świeckiego”? Znaczy co? Dalej jest biskupem, tylko teraz biskupem świeckim?

„>Elity UE są głuche i ślepe na głos Beaty Szydło< – twierdzi sekretarz stanu w Kancelarii Prezydenta Andrzej Dera”. Jest jeszcze gorzej! Miarą upadku europejskich elit jest to, iż sam fakt istnienia pani premier Szydło mają w dupie. W tej sytuacji Europa musi upaść.

Poznań żyje występem prezesa. Ale nie tego przez duże „P”, lecz prezesa klubu sportowego „Warta”. Głos Wielkopolski cytuje świadków zajścia: „Prezes klubu, który biega po murawie i chce się z bić z zawodnikami drużyny przeciwnej… no słabo to wyglądało… Największy gnój zrobił się po karnym w 89. minucie. Ci z Garbarni strasznie się wk…, zrobiło się wielkie zamieszanie. Pyżalski zaczął się awanturować do Cabaja, coś tam do niego wykrzykiwać, nawet widziałem później na stopklatce, że fujarę mu pokazał…”

Wojewódzki w Polityce: „Dyrektor TVP2 Maciej Chmiel zapowiada kontynuację teleturnieju „Wielka gra” o przewrotnym tytule „Większa gra”. Pomimo jego ewidentnego braku pomysłów muszę przyznać, że to miły i sympatyczny człowiek. Gdyby miał przyjaciół, to na pewno by to potwierdzili”.

Polonia Christiana nieustająco ubolewa nad upadkiem Kościoła, który – o zgrozo! – postępuje od głowy. Nasz episkopat rozważa pomysł udzielania podczas mszy specjalnego błogosławieństwa dla „par niesakramentalnych”. Taka para – wiadomo – nie może przystępować do komunii, ale podchodziłaby do księdza razem z przystępującymi. I ksiądz zamiast komunii udzielałby im błogosławieństwa.
Miałoby to ten pozytywny skutek, że cała parafia dowiedziałaby się, iż Kowalscy żyją na kocią łapę i nie zamierzają nic z tym zrobić.
Ona jest słuszna, ta koncepcja, tylko nie wolno się zatrzymywać w pół drogi. I zacząć  specjalnie błogosławić złodziejom-recydywistom, notorycznym pijakom, leniom patentowanym itd. Wyczytywanym z listy, najlepiej.

Na Uczelni prace studentów. Przed takim dziełem trudno nie pochylić głowy w zadumie.:

c8

6 przemyśleń nt. „Jeżycjada

    1. Lepiej: Tu spoczywa sybirak-sybaryta. Przy takim napisie na lastriko, gdzieś w cienistej alejce, ktoś się w końcu zatrzyma. Przecież cały czas chodzi w sumie o jedno – o lans!

  1. Kartuzów u nas nie ma. Byłem w Kartuzach, sprawdzałem – ani jednego. Są za to kameduli, w co najmniej dwóch klasztorach. W Krakowie na Bielanach i pod Koninem. W obu byłem, naturalnie przejazdem. A karmelici są w dwóch wydaniach: bosi i trzewiczkowi. Ale ci drudzy się nie liczą. Bo jak to brzmi: wprawdzie karmelita, ale trzewiczkowy…

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *