Jak być kochaną

 

B. Krafftówna, Z. Cybulski

„Jestem siostra samotnych i żona owdowiałych…”
Chciałaby napisać pamiętnik pod tytułem „Jak być kochaną”
Chce odejść w tło i stamtąd spojrzeć na swoje życie.
Monolog, monolog, wszystko w jej głowie.
Sąsiad w samolocie, Wieńczysław Gliński. Facet elegancji uprzejmy: „Rano: dzień dobry kochanie; wieczorem: dobranoc kochanie…” takie zwyczajne a nieosiągalne.
Elegancki świat. Koniak na lotnisku, tranzystor w samolocie.
A ona nosi w sobie realia okupacyjne.
Moda z lat 60, zrobione rzęsy. Kompleks wobec sąsiada. Bo ona ma torebkę z cedetu.
Ale ma przewagę, bo przeżyła więcej.
On zakochany w sobie. „On potrzebuje widowni, a teraz jej nie ma.
On policzkuje dyrektora teatru, który do kawiarni przychodzi z hitlerowcami.
Zastrzelili tamtego jako kolaboranta. Podejrzany ów Rawicz, listy gończe.
Organizacja wybrała ją, by go chroniła, przewiozła na metę.
„Zdaje się, że na psychice Polaków ciąża jeszcze skutki rozbiorów, no i wojna.”
„Szanuję kobiety, które przeżyły ten czas na swoim miejscu” – to daje jej do myślenia, przywołuje wspomnienia.
Tego nie da się wytłumaczyć obcokrajowcowi.
Przechowuje ukochanego u siebie nawet wbrew podziemiu. Cieszy się, że jest tylko dla niej choć z konieczności.
Stara się ładnie wyglądać. Spełnienie snów chociaż w karykaturze.
On wiecznie niezadowolony.
Nie wytrzymuje, że nikt nie wie o jego istneinieu. Nie może wyjsć, wszyscy go poznanją.
„Nikt mnie nie pozna! Gnije tu żywcem! Chciałaś mnie mieć przy sobie? Chciałaś, Tak?! Teraz nasz!”
I mści się na niej. Ona to pokornie znosi.
„Jest takie powiedzenie, że mężczyzna wybiera sobie kobietę, aby jego klęski miały twarz i oczy. On mnie nawet nie wybrał. Tym bardziej miał prawo mścić się na mnie. To takie proste…”

Jak być kochaną, reż. Wojciech Jerzy Has 1962 filmweb

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *