Deszcz w Zambrowie

Początek semestru. Pierwsze zajęcia – historia filmu. Harold Lloyd w słynnym filmie wspina się po ścianie nowojorskiego wieżowca. Metafora?

Głównego Oscara dostał „Spotlight”, mój faworyt. Choć to nie jest film oscarowy. Ledwie poprawny, nie porywa. Tyle że mówi o bardzo poważnej sprawie – pokazuje nie pojedynczy przypadek, ale mechanizm tuszowania pedofilii w Kościele. Mechanizm to coś, co bardzo trudno pokazuje się na ekranie. Tym większy szacun.
Tak też mówię w TVN.
Ale też – proszą mnie do studia na „żywca” do TVN Biznes i Świat. Wszystko umówione, jadę. Telefon. Przepraszają, ale materiał spada, bo jest ruchawka na granicy z Macedonią. Ale może jak się tam uspokoi…
Portal Polonia Christiana o filmie: „Tego typu produkcja utrwala krzywdzący stereotyp dotyczący księży i katolikach. Idealnie wpisując się w lewacką retorykę deprecjonującą i obrzydzającą Kościół na wszelkie możliwe sposoby”.

Prezes w Zambrowie: „Nie ma demokracji poza państwem narodowym. Nie ma też obywateli poza państwem narodowym – tam, gdzie nie ma demokracji, tam są poddani, a nie obywatele. Polacy chcą być obywatelami, a nie poddanymi”.
Ja powiedziałbym, że to bredzenie, ale Internet: „Kurdupel oszalał!” Czasem trudno się nie zgodzić z Internetem.
W Zambrowie byliśmy latem. Akurat lało jak z cebra. Dorota mocno ucierpiała, bo ja w ciepłym samochodzie szukałem wolnego miejsca na parkingu przed Biedronką, a to biedactwo musiało biegać w strugach deszczu. I to po co? Po wino! Sączyliśmy w hotelu, ale ja nie wygadywałem takich głupstw jak Kaczyński!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *