Hospody, pamyłuj!

Słyszymy to od rana. Z betów podnieśliśmy się w Supraślu, a tu słynny prawosławny monastyr zamknięty na cztery spusty. W Boże Narodzenie! Mnisi – okazuje się – odpoczywają po nocnym czuwaniu. A przed furtą stanowcza prośba, żeby mnichów nie fotografować. Murzyni (podobno) boją się, że zdjęcie odbiera im duszę. Ale oni?! No to pstryknąłem historyczną furtę.:

p1

A potem to już cerkiewka za cerkiewką. Wszystkie, naturalnie, zamknięte.:

p2

p3

p4

p5

Łącznie ze słynnym historycznym skitem (mniszą pustelnią) pod Narewką. Oprowadzał nas po niej człowiek miejscowy – jedyny pustelnik oczywiście śpi po czuwaniu. Zagadał po rosyjsku, więc i ja z moją szkolną ruszczyzną (Syzyfowe prace!). Sława Bohu!:

p6

Za to w nowoczesnej cerkwi w Hajnówce…:

p7

Ogromnie uroczysta celebracja z chórami (zdjęcie robione „na Klossa”, spod chóru).:

p8

Kiedy przyjechaliśmy do Siemiatycz, w cerkwi akurat skończyło się nabożeństwo. Jeszcze nie pogasili świateł.:

p9

A na Świętej Górze w Grabarce ten najsłynniejszy w Polsce „las krzyży” – cichy i nieco zapomniany.:

p10

Doszło tu do awantury, ponieważ na parkingu przykleił się do nas miejscowy kot. A Dorota cierpi na autentyczny kotowstręt (felinofobia). Kiedy widzi kota, wpada w panikę. Z jednym wyjątkiem – moim. A życzyłbym sobie, żeby na mój widok też wpadała w panikę choć siedem razy na tydzień. Kot w Grabarce był tłusty, przyjazny i nie dawał się odpędzić. Musiałem go odwieść na stronę, by wysiadła z samochodu. Potem tłumaczyłem, że kot nie rzuci się na nią od razu. Początkowo – nic. Przyjdzie i pogada o pogodzie. Dopiero potem…:

p11

W hotelu Europa (w Siedlcach!) Dorota sięga po elitarną prasę w postaci tygodnika Angora i pokazuje, że przedrukowali mój tekst. Ale nie czytała go ani w oryginale, ani w przedruku. Uważa, że i tak zmuszona jest znać zbyt wiele moich tekstów.:

p12

Teksty ulotne:
„Rosa dziś rano –
Ślad wczorajszego deszczu?
Słoma na dachu.”
Haiku autorstwa Masaoka Shiki

2 przemyślenia nt. „Hospody, pamyłuj!

  1. Cała Angora opiera się na przedrukach. I nikt jakoś nie protestuje. A co do zawartości intelektualnej… W moim tekście nie ma niczego takiego.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *