Gdzieś w hotelowym korytarzu…

To naprawdę wielka chwila. Pierwszy hotel od zeszłej jesieni (pierwszy po lockdownie). Na inaugurację sezonu (o ile go za chwilę nie zamkną z powrotem) wybrany starannie. To ta sama „Zatoka” w Gdańsku przy Trakcie Świętego Wojciecha, w której (z konieczności) zakończyliśmy poprzedni sezon. Ten jedyny w świecie widok z panoramicznego okna na parking, Biedronkę i Trakt biegnący przez Orunię śnił się nam po nocach.:

Wcześniej Warszawa. Widać, że i tu Wisła poczyna sobie coraz śmielej.:

Muzeum Sztuki Nowoczesnej na Wybrzeżu Kościuszkowskim. Niektóre przejawy nowoczesności zaskakująco znajome.:

Wreszcie – Zamek Ujazdowski, do którego trzeba odczekać swoje w kolejce. Wewnątrz, w trakcie zwiedzania, między salami także. Ale niech mi ktoś powie, że nie było warto. Prace Ludwiki Ogorzelec.:

Jedno przemyślenie nt. „Gdzieś w hotelowym korytarzu…

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *