Francis Durbridge „Harry Brent”

Francis Durbridge „Harry Brent”:

Durbridge to była jednoosobowa fabryka fabuł pisanych pod radio i TV. Sprawna i wydajna. U nas korzystała z nich Kobra – w ilościach hurtowych. Harego w telewizji (1972) grał Józef Duriasz. Tu są wszystkie niezbędne skladniki w proporcjach. Twisty w fabule występują jak w zegarku. Czytałem, oglądałem, wszystko zapomniałem. Więc przyjemność raz jeszcze.
Cytaty:

Milton był mężczyzną po trzydziestce, poważnym, o wyobraźni nieco przyciężkiej, ale przystojnym – na miarę, przeciętnych wymagań.

Longfield należał do najbardziej udanych zdobyczy personalnych Fieldinga. Sześć lat temu przyszedł na pierwszą rozmowę z szefem. Miał wówczas długie włosy opadające na ramiona. Ku ogólnemu zdziwieniu stary przyjął go do pracy. Obecnie Longfield należał do najlepiej się prezentujących urzędników firmy i oczekiwał awansu na kierownicze stanowisko.

Dzień dobry – Alan już się uspokoił i mówił całkiem przyjaznym tonem. – Nie spodziewałem się, że pana tu zobaczę. – Życie jest pełne niespodzianek – poinformował go Brent.

Milton upadał ze zmęczenia, kiedy w nocy z środy na czwartek nareszcie wrócił do domu. Dzień był okropny. Sprawa wcale się nie wyjaśniła, lecz coraz bardziej się komplikowała i gmatwała. Nerwowe napięcie zwiększało przekonanie, że nie ma do czynienia ze zwykłą zagadką kryminalną, którą można rozwiązać cierpliwie rekonstruując wypadki, jakie poprzedziły zbrodnię. Tym razem sytuacja wciąż się rozwijała i zmieniała. Zamordowanie Sama Fieldinga nie było kulminacyjnym punktem napiętej sytuacji, tylko dało początek rozwojowi wypadków. Otoczony kłamstwami, fałszywymi świadkami i spreparowanymi dowodami, Milton czuł się trochę jak budowniczy usiłujący wznieść fundamenty na lotnych piaskach. A jednak zdawał sobie sprawę, że trzeba się śpieszyć, miał przeczucie,

– Może byśmy to nagrali dla inspektora – powiedział do Jacqueline. Otworzyła szufladę biurka, wyjęła z niej mały, poręczny magnetofon firmy IBM na tranzystorach i postawiła go na stoliku. Harry wziął mikrofon, pochylił się i włączył magnetofon.

Zagwizdał młody olbrzym atletycznej budowy, który stał na ciężarówce. Pod jego szeroko rozstawionymi nogami stos bel rósł w górę. Mimo przejmującego zimna olbrzym był tylko w spodniach i podkoszulku. Skóra błyszczała mu od potu. Ciężko pracował dźwigając i układając bele na ciężarówce. Carol pomyślała, że wygląda jak Richard Burton, tylko jest zbyt zachwycony sobą.

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *