Filharmonia w zbożu

W Lusławicach pod Zakliczynem (okolice Tarnowa) Krzysztof Penderecki ma swój dworek, park, o czym wiadomo od dawna. Byłem, pstryknąłem parę fotek z odległości, by nie rozpraszać Mistrza. Może powstaje nowa „Pasja”?:

p1

Ale kawałek dalej prawdziwa niespodzianka. Ogromna filharmonia – dosłownie w zbożu. Przypomniało mi to film „Fitzcarraldo” Herzoga. Tam Klaus Kinsky, który gra szaleńca, buduje operę w sercu dżungli amazońskiej.:

p2

Jeszcze jedno skojarzenie filmowe. Grzbiety skalne pod Krosnem, tzw. Prządki, idealnie nadawałyby się na plener filmu „Piknik pod Wiszącą Skałą 2”:

p3

W Brzesku (pod Tarnowem) natknęliśmy się na parafię “number one” w notowaniu. Wprawdzie sprzed dwóch lat, ale i tak duża sprawa. Tym chętniej pobyłbym w parafii, która zajęła ostatnie miejsce.:

p4

I zamek w Odrzykoniu. To tu rozegrała się prototypowa historia, którą Fredo opisał w „Zemście”. Wersja pt. „Sami swoi” była próbą przeniesienia historyjki na grunt ideologiczny.:

p5

Restauracja w Rynku w Nowym Sączu. Wieczorem w hotelu w Sanoku włączam telewizor. Na pierwszym  kanale – Borewicz. Zgłasza się.:

p6

Iwonicz Zdrój to jest właśnie to jedno jedyne polskie miasto, które nigdy nie śpi.:

p7

4 przemyślenia nt. „Filharmonia w zbożu

  1. Ależ to miał być subtelny żart językowy. A wiadomo, jak finezję polszczyzny cenią sobie górale beskidzcy (bez czego?). 07 to Borewicz. 0,7 to trzy czwarte litra. W tych stronach i jeden, i drugi zawsze zgłaszają się, gdy występuje pilna potrzeba. Zwłaszcza drugi.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *