Bagnet na broń!

Rekapitulujemy Warszawę.
Pod Pałacem Kultury (ale w planie amerykańskim) mówię dla TVP Info na temat rosnącej popularności filmu polskiego. Natomiast tej stacji chciałbym zadedykować słynne polskie dzieło filmowe „Ostatnie dni”.
Pojechaliśmy na Stawisko, do domu-muzeum Iwaszkiewiczów. Dworek pięknie odnowiony, w radiu raz po raz zachwalają, jak tętni życiem kulturalnym.:

w1

Tymczasem sprawiliśmy dworkowym przykrą niespodziankę. Najpierw nie odpowiadali na dzwonki do drzwi, potem byli nieprzyjemnie zdziwieni, że ktoś tu czegoś chce (w godzinach otwarcia muzeum). No, bo wszędzie były piątkowe porządki. Mycie posadzki, odkurzanie, np. w legendarnej sypialni Iwaszkiewiczów:

w2

Na ścianie obraz flisaka. Jak to mówią: „Żeby życie miało smaczek, raz dziewczynka, raz flisaczek”.:

w3

Iwaszkiewicz jako zdeklarowany patriota (pochowany w mundurze górnika, 1980) miał telewizor kolorowy Unitry, a nie radzieckiego rubina.:

w4

I laski Jarosława Iwaszkiewicza. To, zdaje się, jedyne laski, którymi się interesował.:

w5

Niestety, był to jedyny poeta, w którego domu byliśmy. Bo miał być jeszcze jeden: Władysław Broniewski. Nie udało się. I to drugi raz. Kilka miesięcy temu trafiliśmy na wylewkę, czyli na świeżo wylany beton na ścieżce do willi na Mokotowie (na stronie internetowej ani słowa). Tym razem Internet zapewniał, że muzeum jak najbardziej czynne, ale na miejscu okazało, że jak najbardziej nieczynne. O czym informowała drobnym drukiem karteczka wetknięta w furtkę. Ja wiem, że oni mają rację: jaki idiota przyjdzie zimą oglądać muzeum akurat Broniewskiego! Ale mogli uprzedzić. Miałem ochotę „kolbami w drzwi załomotać”! A dowiedziałem się tylko, że Broniewski lubił kolor zielony. Bo co lubił poza tym, powszechnie wiadomo.:

w6

W Podkowie Leśnej na historycznej stacyjce kolejki WKD zjawiliśmy się w rocznicę (niechcący). Był 11. grudnia. A pierwszy przejazd wagoników odbył się 11.12. 1927 roku.:

w7

Zaparkowaliśmy tam, gdzie było wolne miejsce. Na tabliczce wyszczególniło się niezłe towarzystwo. No i po nr nie stawiamy kropki.:

w8

Temperatura polityczna ciągle zwyżkuje.
Pani premier nazwała uroczyście jedną z sal w siedzibie rządu imieniem Anny Walentynowicz. To lekko wkurzyło elektorat, bo on czeka na obiecane siano, a nie na nazewnictwo. „Czekam z niecierpliwoscia przeplataną niecierpliwością na transmisję z nadania kociej kuwecie w kancelarii premiera imienia śp. Poprzedniego Kota Jarosława”.

Ojciec Rydzyk też zdradza objawy lekkiej dezaprobaty: „Ja myślałem, że będziemy inaczej traktowani, bo doszła do władzy prawica. (…) Tymczasem od spraw medialnych w Kancelarii Prezydenta jest redaktor z „Gazety Wyborczej”.
Tak, to Marek Magierowski. Poznaliśmy się 15 lat temu w startującym polskim Newsweeku. On był szefem działu zagranicznego, ja działu kultury. Marek wcześniej pracował w Gazecie Poznańskiej, potem w Wyborczej, Rzeczpospolitej, ostatnio w prasie „niepokornej”. Cóż, rozrzut rzeczywiście spory.

Ale o. Rydzyk najlepszy jest nie wtedy, gdy mówi o Magierowskim, lecz wówczas gdy usiłuje dać sobie z językiem polskim. I tak słyszymy: „Nas katolików kochają jak psa w ciasnej ulicy”. Nie ma w polskim frazeologizmu „kochać jak psa w ciasnej ulicy”. Jest podobny: „kochać jak psy dziada w ciemnej ulicy”. Ach, te jego igraszki językowe… Słucham tej stacji, bo na żadnej innej niczego podobnego nie znajdę. Tu jest Polska!

I przykład poezji zaangażowanej z sieci:
„Idą świnie PO ulicy,
każda świnia głośno kwiczy.
Czemu kwiczysz ktoś zapyta,
-odebrali nam koryta,
a w korytach ośmiorniczki,
teraz mamy szczaw z doniczki”.

Z życia religijnego moich stron rodzinnych. Fakt odnotował: z kaplicy szpitalnej w Przemyślu skradziono relikwie O. Pio. „– Ktoś otworzył zamek i zabrał relikwiarz, który sam w sobie nie ma większej wartości. Był zrobiony z aluminium. Trudno powiedzieć, jakim motywem kierował się sprawca – mówi podkomisarz Bogusława Sebastianka z przemyskiej policji”. Dziwię się pani podkomisarz. Jak to: jakim motywem? Jak można było ukraść, to się ukradło. To jest Przemyśl! Tu jest Polska!

3 komentarze do “Bagnet na broń!

  1. Też mi się nasuwało to „podpalenie”. Ale uprzedził mnie poseł Niesiołowski, który chciał podpalać inny dom. I nie na Mokotowie, lecz na Żoliborzu. Nie chciałem się powtarzać.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *