Miesięczne archiwum: Listopad 2020

Dzień Buraka

Najpierw dydaktyka po drutach.:

Sporo później hasanie po polach. Tam obchodziłem Dzień Buraka, o którym przypomniałem sobie obchodząc buraczaną pryzmę. I refren – szynobus do Wolsztyna.:

Noc do tyłu, bo nie mogłem się oprzeć by nie dosłuchać do końca audiobooka K. Folletta (na użytek niewidomych czyta Mirosław Utta). Słuchałem wiele lat temu, pamiętałem korzystne wrażenie, zapomniałem szczegóły. Tymczasem jest to świetnie napisany page turner i nie umiem się w takich razach oprzeć. Skończyłem o 4.00.:

Jezioro, Bach, Gwiazdka

Nareszcie dłuższa leśna szarża. Jezioro Góreckie, ale nie od strony siedziby Parku, bo ten jak zamknął swoje bramy w marcu, tak nie otworzył ich do dziś – tak się broni przed wirusem. W każdym razie pierwszy dzień tej jesieni z temperaturą bliską zera. Człowiek nie bardzo wie, co na siebie nałożyć. Nakłada na zapas, a potem wraca do domu przepocony jak szczur.: