Wszystko po nic

TV publiczna zmarnowała mi dzień.
Była 127., okrągła rocznica oddania do użytku wieży Eiffla. Spłynęło zamówienie, by skomentować 7 filmów, w których wieża gra ważną rolę. Czemu nie? Musiałem odłożyć wszystko, obejrzeć tak dokładnie jak się dało 7 filmów i przygotować odpowiednie komentarze. To zawsze trwa. Potem okazało się, że to niezupełnie te filmy, które mi zasugerowano na początku, tylko trochę inne.  I że nie będzie ich siedem. Poza tym sceny zaproponowali od czapy, bez sensu. Nie szkodzi. Obejrzałem, przygotowałem się. Pojechałem. W telewizji zapowiedź, że krytyk filmowy W. Kot przedstawi filmy z wieżą itd. Przed wejściem na żywo próba łączenia z Warszawą, ostatnie uzgodnienia, wszystko gra.
Program leci, a o mnie nikt nie pamięta. Nagle pojawiam się na ekranie i prowadząca zadaje mi pytanie ni przypiął, ni wypiął, czego w ogóle nie miało być. Zaskoczony – coś szyję na gwałt. I – koniec.
No to za chwilę dzwonią, żebym powiedział te komentarze do filmów. Będzie w Internecie.  Ale niestety nie mogą mi pokazać fragmentów. I żebym mówił na wyczucie. Dobra, mówię, mam to przygotowane. Nagrywamy. Ale za chwilę dzwonią, że nie wiadomo, czy się nagrało i żebym powiedział to jeszcze raz…
Ja w tzw. green boksie (na ekranie widać inne tło). Wszystko po nic.:

p1

Istnieją jednak zjawiska, co do których wydawało się, że nie występują w przyrodzie. Dorota mówi, że student pożyczył dziś książkę „Dyskurs taneczny Ziemi Rzeszowskiej. Analiza pragmalingwistyczna”.

2 przemyślenia nt. „Wszystko po nic

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *